<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919</id><updated>2011-12-27T08:30:38.420+01:00</updated><title type='text'>And if you go, I wanna go with you</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>295</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-8675168302982086461</id><published>2011-03-30T10:19:00.002+02:00</published><updated>2011-03-30T10:26:27.209+02:00</updated><title type='text'>Pozdrawiam i żegnam tutaj, witam gdzie indziej :-)</title><content type='html'>Moi drodzy, w zasadzie doprowadziłam - delikatnie mówiąc - do hibernacji tego miejsca. Coś się kończy, coś się zaczyna. W zasadzie już ponad rok temu, to miejsce wydało mi się zbyt zdeterminowane do tego, aby pisać o tym co chciałam. Pewnie należałoby się puknąć w głowę, bo co ma do rzeczy jakiś wirtualny notatnik, ale kuwa jakoś tak jest i nic na to nie poradzę. W ostatnim czasie przeszłam też lekki spleen i niechęć do internetowej komunikacji, która zbyt kusi do kiepskich och i ach, wrzuć fot i innych dupereli nie pozostawiając marginesu na budowanie atmosfery czy wielopiętrowej wymiany myśli. No dobra, przesadziłam :-) zatem kończę: żegnam się się z Patrycją Blaum i tym miejscem. Likwidować zasobów nie będę bo od 2007 roku wiele się w moim życiu wydarzyło i czasem chciałabym mieć podgląd do różnych incydentów z tamtego czasu. &lt;br /&gt;A ja tym samym zapraszam wszystkich moich znajomych do nowego miejsca, ale kochani, tu jest pies pogrzebany - trzeba do mnie napisać na maila, żeby dostać się do hasła i zasobów :-)&lt;br /&gt;Wszak ilość nigdy nie przekładała się na jakość - więc jeden czytelnik lepszy niż tysiąc obserwatorów :-))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pozdrawiam i miłego dnia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-8675168302982086461?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/8675168302982086461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=8675168302982086461' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8675168302982086461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8675168302982086461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2011/03/pozdrawiam-i-zegnam-tutaj-witam-gdzie.html' title='Pozdrawiam i żegnam tutaj, witam gdzie indziej :-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7428932808955489432</id><published>2011-02-02T11:52:00.002+01:00</published><updated>2011-02-02T12:16:48.106+01:00</updated><title type='text'>Co mnie zabija, co nas dołuje :-)</title><content type='html'>Ot, taką piękną parafrazą polskiej wariacji tytułu ostatniego filmu W. Allena rozpoczynam ten wpis. Ostatnimi czasy - a ujmując krótko - chodzi o rok 2010 - zastanawiałam się coraz częściej nad tym, dlaczego sieć mnie wkurza, odpycha i nie czyni kreatywną do pisania i nurkowania w warstwach znaczeń, jak to drzewiej bywało. Wszak, przecież to właśnie dzięki sieci, mogłam żeglować po wielu ciekawych morzach, zawijać do tajemniczych portów, albo awanturować się w podejrzanych zatokach... Czy ta miłość miała być zatem krótka i burzliwa, zbliżona bardziej do romansu niż do prawdziwego związku. Well, a może właśnie weszliśmy w fazę starego, znudzonego małżeństwa i wieczorem przed snem nawet nam gadać się nie chce (w sensie mi i sieci:-), nie mówiąc już o figlach innego rodzaju... zastanawiające. &lt;br /&gt;Porzućmy dywagacje. Skupmy się na chłodnej analizie przypadku: nudny ten net się stał poprzez swą zbyt nachalną afirmację i zbyt duże możliwości. Cóż, to jak z seksem. Jak się zaglądnie już w każdą dziurę, to niewiele tam zostaje poza tym co w każdej dziurze jest, czyli ciemną materią :-) he he. Poważnie zaś mówiąc - a raczej pisząc - jest coś na rzeczy w tym przejściu netu od trudnych technicznych wymagań, które były niezbędne na początku aby z niego korzystać, poprzez trudy konstrukcji storn, blogów, aż do totalnego spauperyzowania strony technicznej (wrzuć, przeciągnij, wybierz szablon) i komunikacyjnej: dużo, krótko, szybko, zabawnie. Przy triumfie rozplotkowanych "tablic" trudno raczej mówić o tym, że komuś będzie chciało się czytać dłuższe teksty. A może w tym jest też jeszcze inny "pik" - może być tak, że zawiodły nadzieje pokładane w sieci - w tym zwiastunie zmian społeczeństwa obywatelskiego he he - może w końcu okazało się, że sieć nie różni się niczym od realu, od jego słabości i niemocy... może finalnie okazało się, że niezależnie od tego, jak bardzo kolorowa i interesująca jest maska danego awatara, to w końcu za nią kryje się tylko lub aż - ta sama osobowość, która ma swoje zmagania i problemy w życiu "tradycyjnym" i niestety wirtualne w tym wypadku życie, nie dostarcza pełnego zestawu panaceum. &lt;br /&gt;I tak, jeszcze dwa lata temu, patrząc sobie na niektóre ogniska internetowej frajdy, widzę dziś tylko smętne cmentarzyska wspomnień, albo wypalone łąki niepielęgnowanych idei. Dawno, dawno temu, drzemiąc sobie w studenckiej ławce, wyobrażałam sobie opisaną przez ponowoczesnych myślicieli (a dokładnie jednego) krainę kartografów, którzy postanowili wyrysować tak dokładną, tak perfekcyjną mapę swej krainy, że pokryła ona cały ląd, a jej krańce rozkładały się i gniły na odległym limesie :-)&lt;br /&gt;Być może właśnie to uczyniliśmy z sieci. A resztki naszej działalności, te które już dłużej nie mogły być karmione, będą tak właśnie dogorywać na dalekich prowincjach ludzkiej uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Ten krótki tekścik dedykuje niejako też sobie - a zwłaszcza 5Władzy, ale przede wszystkim drogiemu Stu :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7428932808955489432?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7428932808955489432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7428932808955489432' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7428932808955489432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7428932808955489432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2011/02/co-mnie-zabija-co-nas-douje.html' title='Co mnie zabija, co nas dołuje :-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2997261332848298022</id><published>2010-12-30T10:37:00.003+01:00</published><updated>2010-12-30T11:42:28.180+01:00</updated><title type='text'>Szara strefa</title><content type='html'>"Jestem stworzona do działania w szarej strefie"  - uznała niegdyś moja koleżanka, pewnego letniego miesiąca, kilka chwil po tym, jak rzuciła oficjalną robotę i... apokalipsa nie nastąpiła :-). Pozostawię Was z samodzielną oceną, dokonaną w zaciszu własnych myśli. Nie będę - cynicznie - komentować tej decyzji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będąc prostym wyrobnikiem życia - bardzo lubię porę doby/funkcjonowania między snem, a jawą. Chodzi o ten moment, kiedy już leżymy w ciemności spowici w swych pieleszach, jeszcze kontaktujemy, że zaraz zaśniemy, ale właśnie nasz mózg produkuje (albo łączy się) z innymi światami. Nigdy, nie jest się tak bardzo i czysto, samemu z samym sobą, jak w takich chwilach. Często właśnie myśląc - myśląc krystalicznie i z sensem - o tym jak bardzo marny nasz los jest i jak wiele trzeba się postarać, aby to życie upłynęło w miarę godnie. Choć tu na marginesie dodam, że wcale jakoś nie dziwię się tym, którym ręce opadły i postanowili godność wrzucić na strych, albo do piwnicy. Gęby pełne frazesów mają zazwyczaj ci, którzy "bezpiecznie" robią NIC i dryfują, jak poniesie wiatr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do szarej strefy. &lt;br /&gt;Po jaką cholerę ja mojemu państwu potrzebna?&lt;br /&gt;No dobrze, dobrze  - statystyka populacji, ewentulany głos w wyborach, mięso podatkowe. Pewnie wystarczy. Więcej raczej ze mnie nie wycisną. Już dawno pogodziłam się z tym, że "noblistką" nie będę;-). Pożytecznym idiotą - co to w miarę przeciętnie wykształcony, na rzecz tolerancji i demokracji i porozumienia gardłuje - też raczej nie będę i chyba nie bywałam;-)&lt;br /&gt;Więc w drugą stronę: po co mi państwo?&lt;br /&gt;Noooo, aby było świadomościowo, bezpiecznie, aksjologicznie i najzwyczajniej w świecie - czasem dumnie z tego, że nie jest się ostatnim w kolejce pajacem. Tyle, że ... z tym Państwem to bywa tak, jak z tą pracą - ona czasem jest powodem zadowolenia, dumy, dobrze wykonanego obowiązku, czasami są ludzie, którzy miewają godne umowy o pracę - bez bycia cwaniakesami. Tylko, że&lt;span style="font-style:italic;"&gt;... gdzie to jest?&lt;/span&gt;  - chciałoby się zacytować stary hit Dezertera :-))))&lt;br /&gt;Well, trudno mi powiedzieć: ot, prosta sprawa. Bo - trzeba wyjaśnić - w życiu 2 spraw jakoś nie mogę przełknąć: pracy najemnej/etatowej oraz zgody na rozbudowany system socjalny pozorowany oraz feudalny z hierarchią szefów. Więc, nie jest mi w życiu lekko, ale też nie narzekam (no, czasem...). Podobne oczekiwania miewam wobec Państwa - skoro płacę do skarbonki sporo, nie przyczyniam się do jego degrengolady w stopniu nieprzyzwoitym, to kuwa chciałabym, aby Państwo nie r...ało mnie w d..ę bez przysłowiowego "kocham cię" - jak to miała w zwyczaju mawiać inna moja koleżanka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzi o "trzy grzechy główne":&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Zgniła wyspa podatkowa - bynajmniej wcale nie zielona gospodarcza oaza. Dość śmieszne to, że dumny kraj - raduje się z tego, że przypiernicza na maxa łatwy do ściągania podatek VAT - absurdalnie wysoki, jednocześnie cieszy się, że dalsza emigracja zarobkowa (jazda do Niemiec) utrzyma dobry poziom (niski) bezrobocia i podtrzyma gospodarkę. &lt;br /&gt;Ten sam dumny kraj - chce capnąć kasę na emerytury i przy ogólnym społecznym zadowoleniu zaczyna silnie dyskryminować ludzi w wieku tzw. emerytalnym. I trzeba być naprawdę jełopem, żeby uwierzyć że tzw. emeryt to jakieś odległe mdłe żarłoczne zwierzę, z którym nigdy się nie spotkamy. Oj, szybciej niż każdy z nas myśli. I dziwi mnie, że jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, że w krok za ograniczeniami tzw. przywilejów emeryckich, nikt nie zastanawia się nad zmianami w rynku pracy i warunków oraz rodzajów pracy. Obiecałam sobie jedno - jako, że i tak nie za bardzo wierzę w odkładanie na emeryturę poprzez kanał państwowy - jeśli zrobią skok na tzw. II filar, to zlikwiduję i działalność gospodarczą i jakie-kolwiek opłaty na składki społeczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Polska, Polska ponad wszystko. Oj, ładnie, a nawet pięknie to wygląda wszystko, gorzej z podstawą wykonawczą. Nie wiem, czy ktoś zwrócił uwagę - bo i po co? - na zawirowania wokół ustawy o powrocie obywateli polskich, którzy z nie własnej woli przebywali za granicą. Czyli o repatriantach. Był projekt obywatelski, było wzniośle i uroczo przed kamerami... I co? I nic. Nie będzie powrotów, bo przecież program, który zakłada, że trzeba wspomagać po 1000 zł powracających, dać szansę ich małżonkom, którzy akurat Polakami nie są, mieszkania na kilkanaście miesięcy zapewnić... Normalnie nie do pomyślenia, bo przecież kryzys mamy. Szkoda gadać, bo w tym samym czasie, ten sam aparat przecież tak radośnie wydaje kasę na zbędne rzeczy. A tu chodzi o przyzwoitość i o to, że aby pieprzyć o wielkim państwie, o tym, że łojczyznę trza kochać i szanować - to trzeba coś pokazać. Nie? A tymczsem zachowaliśmy się, jak pieprzony wał, co to łasi się do tych co kasę mają, a tych których nie da się wycisnąć i skonsumować, to można odstawić na bok. I naprawdę trudno oczekiwać, że naród nam na wysokim c pojedzie i nagle zapała miłością do wartości, skoro wszystko kręci się wokół kwestii "stać, nie stać". &lt;br /&gt;Więc chciałabym, żeby "premieru tusku" pojechali na zagraniczne spotkanie połasić się z np do jakiegoś polskiego pochodzenia milionarza, a ten spuścił "premieru" na drzewo mówiąc: a czemu to mam wspierać kraj, który wobec własnych krajan zachowuje się jak wyrachowany alfons wobec swych podopiecznych. Nie przyniesiesz zysku - to do widzenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Eugenika edukacyjna. W przeciwieństwie do środowisk "łolaboga" nie uważam, że zagrożenia wobec Wielkich Polaków czyhają tylko za granicą. Wcale nie muszą. Doskonle potrafimy rozpieprzać się sami. Powoli stajemy się wspaniałym stepem przedstawicieli handlowych i średniego szczebla rachunkowymi. W ogóle uczniliśmy cnotą w produkcji produktów do czegoś podobnych. Jeśli mamy coś podobnego do (najlepiej do jakiegoś produktu z wyższej cywilizacji zachodniej:-), to jest OK. Zaakceptujemy ewentulanie to, co wprawdzie nam się nie podobało, ale znalazło uznanie u wyższej cywilizacji, więc w takim razie, zaczniemy to tolerować:-). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;..no i bawmy się. Najlepiej przed telewizorami oglądając tańce, śpiewanie, rozbieranie się i kolejne mega bombastyczne show.&lt;br /&gt;Oraz najważniejsze - nie zapomnijmy robić obfitych zakupów, brać kredytów i płacić podatków.&lt;br /&gt;A jak nieco się wkurzyliście, albo zniechęciliście - to pomyślcie o szarej strefie - nie tej podatkowej, tylko tej mentalnej, gdzie czasem można znaleźć fajne półcienie. &lt;br /&gt;Czego Wam życzę w Nowy nachodzący Rok.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2997261332848298022?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2997261332848298022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2997261332848298022' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2997261332848298022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2997261332848298022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/12/szara-strefa.html' title='Szara strefa'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2800523548654614167</id><published>2010-12-29T14:24:00.003+01:00</published><updated>2010-12-29T15:00:51.276+01:00</updated><title type='text'>Spacer po czarnym Oslo z Lovecraftem pod ręką i Portishead w głowie w deokarcjach francuskiego kina</title><content type='html'>Tak się złożyło szczęśliwie, że jesień i zima upływa mi pod znakiem dobrej lektury i filmu. bardzo dobrze, to udana odtrutka na to co "na zewnątrz". Nigdy nie jestem w stanie brać na poważnie, tego co za oknem, że niby to cel, cel sam w sobie. Bzdury. Taka sama głupota, jak to, że sensem życia jest zapracować się w tyranii profesjonalizmu i uzyskiwać coraz większe poziomy zdolności kredytowej, albo nie wiem tam czego. To co w środku, jest bardziej interesujące i pożywne. Zatem, pozwoliwszy sobie na totalną blagę począwszy od 17 grudnia, mam zamiar do początku stycznia odpłynąć daleko od lądu spraw ludzi i świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Contre le monde, contre la via&lt;/span&gt; - pisze o H.P Lovecrafcie Michel Houellebecq; robi to świetnie. Większość książek pisarzy o innych pisarzach, to nic innego, jak pisanie o sobie samym. W "Przeciw światu, przeciw życiu", bohaterem jest Lovecraft, a jeśli chodzi o Houllebecqa, to wystarczy go podziwiać za konstrukcję eseju oraz fantastyczny styl. Dla fanów fantastyki i posępnego dżentelmena zza oceanu, to pozycja obowiązkowa. Pełen swady, dobrze nakreślony szkic do portretu niezwykłego pisarza, który nigdy nie wyparował mi z głowy (z czego bardzo jestem rada:-). Cała książka jest nasycona dobrymi uwagami, emocjami sprzeciwu wobec pozornego piękna sukcesu. "Autorzy fantastyki są na ogół reakcjonistami, po prostu dlatego, że w wyjątkowy sposób, można by rzec z racji zawodu, są świadomi istnienia Zła" - stwierdza Houellebecq i ma najświętszą rację:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem w kolejce czeka na mnie kolejny choinkowy łup: "H.P. Lovecraft. Biografia" - skonstruowana przez S.T. Joshi. Kawał tomiszcza z analizą literacką i korespondencją pisarza. Fajnie, nie? :-). Polskie wydanie nieco spóźnione o dekadę, ale lepiej późnej, niż jeszcze później. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej, pozostając nieco w nastroju wrocławskiego międzynarodowego festiwalu kryminału trafił się "Statek" Stefana Mani (niezły horror napisany w tonie "W górach szaleństwa" - znów ten Lovecraft:-) oraz książkowy serial Jo Nesbø, którego bohaterem jest śledczy Harry Hole. Kawał fajnej czarnej literatury, gdzie trup ściele się gęsto i interesująco. Może nie wszystkie pięć tomów zasługuje na owacje, ale naprawdę w porównaniu do Stiega Larssona to kop zdecydowanie w górę. Mi zdecydowanie bardziej odpowiada. Tak pomyślałam sobie, że to jest tak jakby porównywać scenę death metal z Göteborga z norweskim black metalem. Niby ta pierwsza jest nowatorska, dobra technicznie, ale jednak w porównaniu ze zgrzytliwym transowym lodowatym nurtem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;from Norway&lt;/span&gt;, to jednak pozostaje tylko muzyką rozrywkową:-). Zatem zdecydowanie bardziej Norwegia niż Szwecja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między kolejnymi tomami, wpadło mi jeszcze to i owo innego, ale w sumie nic takiego, żeby tu i teraz o tym pisać. &lt;br /&gt;W grudniu odpadliśmy dla odmiany w kino francuskie i filmy z Alainem Delonem, a teraz box z obrazami Jeana-Pierra Melvillea. Bardzo udana eskapada. A dla osłody przypomnienia, koncert na DVD Portishead odwiedza w 1997 roku Nowy Jork. na szczęście nic, a nic się nie zestarzało. Jak się okazuje, są jednak przykłady materii, która ma czas w głębokiej ignorancji. Pocieszające:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2800523548654614167?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2800523548654614167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2800523548654614167' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2800523548654614167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2800523548654614167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/12/spacer-po-czarnym-oslo-z-lovecraftem.html' title='Spacer po czarnym Oslo z Lovecraftem pod ręką i Portishead w głowie w deokarcjach francuskiego kina'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-854645647582947357</id><published>2010-12-23T12:11:00.002+01:00</published><updated>2010-12-23T12:18:00.103+01:00</updated><title type='text'>Moi Drodzy...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TRMudBx4mHI/AAAAAAAAAvA/ubsG6zdk8Ro/s1600/kartka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 299px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TRMudBx4mHI/AAAAAAAAAvA/ubsG6zdk8Ro/s320/kartka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553833841706702962" /&gt;&lt;/a&gt;Moi drodzy, z racji tego, że rok w rok wymyślam na święta "coś" ciekawego w formie życzeń, tym razem to "coś" zamienię na mały drobnomieszczański liścik karteczkę. Co do pisania bloga, to sprawy mają się tak: refleksji i uwag na temat świata i ludzi mi nadal nie brak, ale niestety łapię się coraz częściej na tym, że kiedy już zaczynam odpalać panel bloga, to nachodzi mnie myśl: a na cholerę to komu wiedzieć? :-). Stąd taka, a nie inna atmosfera na "PatrycjiBlaum". Well, życie się toczy i kiedy nas już nie będzie, jeszcze trochę się potoczy;-). Jak się okazuje, połowy słów w życiu nie wolno wypowiedzieć głośno, w imię utrzymywania pozorów i harmonii świata:-). Ja mam (albo miałam" zawsze pysk niewyparzony, ale mgła lat też mi spiłowała temperament, czego kuwa od czasu do czasu bardzo żałuję. Być może - nie będę zatem życzyć Wam rewolty i garści dynamitu  -bo zabrzmi to pretensjonalnie - ale życzę Wam, abyście stojąc na rozwidleniu dróg - wybierali te trudniejsze, których brak na mapach. Na przekór "pierdu-pierdu" papce landrynkowego światka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-854645647582947357?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/854645647582947357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=854645647582947357' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/854645647582947357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/854645647582947357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/12/moi-drodzy.html' title='Moi Drodzy...'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TRMudBx4mHI/AAAAAAAAAvA/ubsG6zdk8Ro/s72-c/kartka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7415037632526614014</id><published>2010-11-29T15:46:00.002+01:00</published><updated>2010-11-29T15:48:22.693+01:00</updated><title type='text'>Pada i pada...</title><content type='html'>Tymczasem Wroclaw zamienił się w śniegową krainę. Pada i pada i mróz podobno ma nadejść. Nie wiem dlaczego ekosystem człowieka nie pozawala nam zapaść w zimowy sen :-) Dzisiejsze wstanie z łóżka było prawdziwym koszmarem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7415037632526614014?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7415037632526614014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7415037632526614014' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7415037632526614014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7415037632526614014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/11/pada-i-pada.html' title='Pada i pada...'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-1174763351839028971</id><published>2010-11-25T10:09:00.002+01:00</published><updated>2010-11-25T10:19:23.283+01:00</updated><title type='text'>Niezwykle zabawny sen o człowieczeństwie</title><content type='html'>Well, od czego by tu zacząć :-). Bo chciałabym zaznaczyć, że to będzie wariacka historia, i należy ją potraktować z humorem.&lt;br /&gt;A więc: miałam dzisiaj taką sobie noc. Budziłam się w nocy, nos mi się zatykał, Mój Ukochany pochrapywał, kręciłam się, myślałam o marnościach tego świata i w konsekwencji zasnąć nie mogłam. Wreszcie nad ranem (nad ranem, jak nad ranem, za oknem i tak było ciemmno jak w garze ze smołą) udało mi się zaskoczyć w senny real... I od razu trzask, prask, zamieszło się w mózgownicy i wyprodukowało senną marę. &lt;br /&gt;Rzecz senna miała się tak: wyśniło mi się, że w niezwykle interesujących wnętrzach galerii usytuowanej na atresoli przybudówki starej kamienicy, całej oszklonej, lekko pokrytej patyną, miałam wystawę fotografii i pokaz filmów (tak kuwa, tak własnych produkcji). Co ciekawe całą imprezę zorganizował mój bojfrend, sam ją prowadził i jeszcze ściągnął na nią naprawdę doborowe towarzystwo (jak sobie przypominam twarze ze snu, to ho ho ho.... szkoda, że część nie żyje, ba nie żyła już przed moimi narodzinami, że tak zażartuję w stylu black humor:-). Ale najciekawsze jest to, czego dotyczyła na wystawa, czyli moja sztuka:-)&lt;br /&gt;Otóż głównym podmiotem/przedmiotem mego zainteresowania i ekspresji artystycznej oraz poznawczej - była... moja świnka morska. He he. Podobnie świnka występowała w filamch. Co więcej ta sama świnka była gościem honorowym wystawy (we śnie wykąpałam ją z tej okazji) i prezentowała się w biało-niebieskim kocyku umieszczona  w małej gustownej srebrnej wanience :-) Wszyscy się świnką i pracami mego autorstwa zachwycali, ale "klu" było wtedy, kiedy prowadzący wystawę ogłosił, że poprzez te prace autorka (czyli ja:-) dotyka i zglębia istotę człowieczeństwa, które objawia się w jej pracach.&lt;br /&gt;Kuwa mać! :-))))) Już dawno nie obudziłam się tak ubawiona. Pewnie też, bez problemu rozszyfrowałabym wszystkie wariackie tropy pojawiające się w tym śnie i przedstawiła ich źródła, ale po co obdzierać z tajemnicy tak zabawny incydent:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-1174763351839028971?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/1174763351839028971/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=1174763351839028971' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1174763351839028971'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1174763351839028971'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/11/niezwykle-zabawny-sen-o-czowieczenstwie.html' title='Niezwykle zabawny sen o człowieczeństwie'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-8731746937271638751</id><published>2010-11-23T10:29:00.003+01:00</published><updated>2010-11-23T11:01:56.183+01:00</updated><title type='text'>Felis czyli Kot</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TOuJtSGg9dI/AAAAAAAAAu4/RJiIqe9sWJ0/s1600/koty.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 295px; height: 293px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TOuJtSGg9dI/AAAAAAAAAu4/RJiIqe9sWJ0/s320/koty.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5542675177455810002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Temat kota nie jest szczególnie odkrywczy. W końcu jest to byt idealny - zarówno pod względem konstrukcji, jak i napędu, estetyki oraz zalet związanych z pakietem emocjonalnym. Nic dziwnego, że koty potrafią zawrócić w głowie i bywają kluczowym podmiotem wielu rozmyślań, wpisów, książek czy filmów. Ale ostatnio trafiłam w jednym z pism na materiał o felinoterapii, czyli terapi przy pomocy kota. Well, zalety są ogromne, koty sprawdzają się zarówno w kontaktach z osobami niepełnosprawnymi, jak i z ludźmi cierpiącymi na problemy psyche. Jednym słowem - kota warto przytulić, albo inaczej - do kota warto się przytulić :-)&lt;br /&gt;Tak się składa, że ludzie zazwyczaj dzielą się na psiarzy albo kociarzy. Owszem zdarzają się mieszkanki. Trudno mi się do tego odnieść, bo ja raczej za psowatymi nie przepadam i trudno mi tu przedstawiać argumenty na ich korzyść ;-). &lt;br /&gt;Za to koty... w przeciwieństwie do wielu przedstawicieli homo sapiens uważam, że naturalnym środowiskiem kota jest pościelone łóżko, a nie kawałek chodnika pod zaparkowanym samochodem. Najbardziej w kotach lubię, kiedy w charakterystyczny sposób przejmują zapach swego właściciela - o sory, zarządcy gospodarstwa domowego, które należy do kota;-). Bawi mnie w kotach, kiedy bez zdziwienia zajadają się chudą szynką parmeńską, albo rybą - a ja ciągle nie mogę sobie wyobrazić, jak w warunkach naturalnych kot miałby zapolować na śwnikę lub okazałą rybkę. Wielkim problemem dla kotów było pojawienie się telewizorów plazmowych i laptopów - płaski monitor i nie można położyć się bezkarnie na grubym przyjaznym pudle. Ale, dla kota nie ma przeszkód, jego kreatywność potrafi poradzić sobie i z takimi problemami. Zauważyłam, że po zmianie technologicznej, koty zaczęły w umiejętny sposób kłaść się przed monitorami - na linii wzroku ludzika i w przyjaznym polu oddziaływania sprzętu :-). &lt;br /&gt;Pora przejść do finału. Dlaczego piszę o kotach? Ano drodzy moi, niebawem miesiąc wzmożonej konsumpcji i prezentów  -zamiast wydawać na bzdety made in China - przygarnijcie jakiegoś kota made in Poland :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-8731746937271638751?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/8731746937271638751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=8731746937271638751' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8731746937271638751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8731746937271638751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/11/felis-czyli-kot.html' title='Felis czyli Kot'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TOuJtSGg9dI/AAAAAAAAAu4/RJiIqe9sWJ0/s72-c/koty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-1951170193506103230</id><published>2010-11-14T10:49:00.003+01:00</published><updated>2010-11-14T10:59:11.159+01:00</updated><title type='text'>Nie dzieje się nic</title><content type='html'>Odrobinę leniwo toczy się ta jesień. Leniwie nie znaczy (niestety) że bez pracy, zajęć i takich tam. Bardziej w kategoriach "fajno-twórczych" dzieje się nic. Za to na świecie oraz w Polsce - dzieje się mnogość rzeczy zaskakujących. Zastanawiające jest to, że gro uwagi poświęca się sprawom w sumie mało istotnie wpływającym na ewentualną przyszłość, za to z lubością pogrążamy się w nurcie debaty nad hucpami. Takimi nic nie znaczącymi aferami koperkowymi, których za rok nikt nie będzie pamiętał. Może to właśnie tu styka się tzw. tajemnica człowieka, że przez swoje roztrzepanie, skłonność do załamywania rąk nad błahostkami idzie lekko oszołomiony przez "życie", i stąd kilka wiekowych prawd oczywistych, ciągle jest na nowo odkrywanych, jako wielkie "łoł". Nie żyjemy ani w czasie cyklicznym, ani w historycznym - żyjemy w "mixie", że tak zapożyczę słowa z dziedziny reklam telefonii komórkowych :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-1951170193506103230?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/1951170193506103230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=1951170193506103230' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1951170193506103230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1951170193506103230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/11/nie-dzieje-sie-nic.html' title='Nie dzieje się nic'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6415672273210011463</id><published>2010-09-06T13:06:00.002+02:00</published><updated>2010-09-06T13:09:12.609+02:00</updated><title type='text'>Mała said...</title><content type='html'>Mała Blogerka mawia, że kwestia pamięci o urodzinach i składania życzeń, to sprawa weryfikacji przyjaźni :-) Ha, myślę sobie, czasem za bardzo bierzemy sobie do serca nasze małe prywatne oczekiwania, ale fakt - prywatna próżność każe nam milej się przy takich okazjach poczuć. W każdym bądź razie, za udział w małym sobotnim meetingu dziękuję wszystkim obecnym, a pamiętającym śle ukłony gorące :-) W końcu nie zawsze ma się te 18. razy dwa:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6415672273210011463?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6415672273210011463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6415672273210011463' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6415672273210011463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6415672273210011463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/09/maa-said.html' title='Mała said...'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-8063230991355151772</id><published>2010-08-26T17:14:00.002+02:00</published><updated>2010-08-26T17:20:21.198+02:00</updated><title type='text'>Ja tylko na chwilkę...</title><content type='html'>...na małą chwilkę, bo zaraz zacznę robić sos do czwartkowej "pasty" i cholera nie można tak jedną ręka klikać w klawisze, a drugą mieszać w garnku :-) Bo nic się wtedy dobrze nie zrobi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem, dzisiaj napisałam w mailu do Dantego: popraw pierwsze zdanie, początek, bo wiadomo jam fanka zdań pierwszych, które mają uwodzić. &lt;br /&gt;A i owszem pierwsze zdanie jest kluczowe. Pamiętacie zapewne to o Początku i Słowie he he :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc na szybko o czymś małym, co przeczytałam znów i brzmi super:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;The skies they were ashen and sober;&lt;br /&gt;The leaves they were crisped and sere - &lt;br /&gt;The leaves they were withering and sere;&lt;br /&gt;It was... in lonesome October...&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to nara!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Tomek - niestety od poezji nie jestem specjalist więc w sprawie Benna nie pomogę, choć kuwa wielokrotnie czytałam Gadamera, a wiersza nie pamiętam :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-8063230991355151772?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/8063230991355151772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=8063230991355151772' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8063230991355151772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8063230991355151772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/08/ja-tylko-na-chwilke.html' title='Ja tylko na chwilkę...'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6858499604171362533</id><published>2010-08-16T21:23:00.002+02:00</published><updated>2010-08-16T22:22:07.934+02:00</updated><title type='text'>A potem listopad, samotność tristesse*</title><content type='html'>Ostatnio w jakimś kolorowym piśmie widziałam na biurku u pisarza-publicysty-reżysera-skandalisty taki zajefajny gadżet: na podstawie wyciągniętą łapkę z oparciem na książkę i pomocną przekładnią do blokowania stron. Idealna sprawa dla mozolnych klepaczy w klawiaturę, którym chce się coś jeszcze dokładnie cytować. Piszę - chyba "chce się", bo jakoś ostatnio odnoszę wrażenie, że największą furorę robią w latach ostatnich rzeczy i sprawy wyrwane z kontekstu, podziurawione, nagłośnione, fragmentaryczne. Następnie - taki strzęp - ustawia się vis a vis krzywego zwierciadła, a nawet być może całego ich szeregu. I z zaskakująca pasją dyskutuje się o zdeformowanych odbiciach, tych już pokaleczonych rzeczy / spraw / podmiotów. W pewnej chwili, dyskusja sięga takiego zenitu, że już nikt nie chce pamiętać, że to tylko widma, że to kawałki i okruchy... Ale nieważne. To taka refleksja na marginesie, być może też drzazga argumentu i wytłumaczenia, dlaczego od jakiegoś czasu nie bardzo chce mi się pisać. Zresztą, "najpiękniejsze" kawałki to mi wychodzą w chwilach bezgranicznego nieszczęścia, albo w jesienne ciemne wieczory, więc może trzeba poczekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd też nie ukończę poprzedniego wpisu, bo i jakość i nerw tych planowanych do przedstawienia wydarzeń jakoś już mi uleciała z głowy; nie wydaje mi się już taka zabawna ani odkrywcza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale z wakacyjnego ferworu i zgiełku, zostały mi dwie "refleksyjki". Pierwsza to nieustanna tęsknota za Transylwanią i Iberią. Można powiedzieć, że nie odwiedziwszy tych miejsc czuję się jakaś osierocona, wy-emigrowana z właściwego środowiska, które nawet jeśli muszę porzucić na czas dłuższy, to z perspektywą i wiarą, że niebawem wrócę do tego właściwego miejsca. I może dlatego chciałabym żeby była już jesień :-) Nieustannie udaje mi się jakoś tak zawsze pierwszej napisać w blogosferze o tym, że niebawem nastanie jesień. Lato może sobie już pójść do diabła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem czas na drugą z wakacyjnych "refleksyjek", aby zamknąć tematy letnie. Otóż, jakoś ostatnio, ba od dłuższego czasu nie zdarzało mi się szczególnie osiągać zadowolenie z czytania tzw. poezji. Nie czytam już wierszy, ani nie interesują mnie zwady, trendy ochy i achy nowych, starych, modnych, niszowych, klubowych czy klasycznych albo pre czy post konserwatywnych, socjal, anarcho czy ch.. wie jakich poetów. Po prostu nie i basta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(&lt;span style="font-style:italic;"&gt;musiałam zrobić to wprowadzenie, aby...&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z zaskoczeniem i zwykłym najprostszym zadowoleniem przeczytać w ostatnim letnim sezonie dwa (wcale nie nowe) kawałki, które mnie strasznie, ale to strasznie i bardzo się podobają. Jakoś tak idealnie dograły/zgrały się razem i więcej im poświęciłam czasu niż analizie bieżących wydarzeń w życiu polityczno-społecznym kraju (zresztą nie mogę już bez irytacji czytać "kolorowych magazynów opinii fleszowych", a docierając do działu publicystyka odnoszę zazwyczaj wrażenie, że autorzy mają czytelników za większych debili niż przypisuje się to zazwyczaj politykom - a może jest w tym jakaś racja? - w obraniu tej perspektywy: mój odbiorca - mój debil?). Zostawmy to. Wróćmy do wierszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy to "secik" z Gottfrieda Benna (niestety tu w innym tłumaczeniu niż to na które trafiłam w miesięczniku "Odra", ale niestety magazyn najprawdopodobniej został wypieprzony na śmieci przez Mojego Ukochanego, który działając zgodnie z nakazami swej podświadomości, uznał, że w kuble z makulaturą jest jego miejsce:-) szkoda bo tamten przekład miał w sobie jakiś czad, ten trochę działa jakby mniej...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Usta dziewczyny, która długo leżała w sitowiu&lt;br /&gt;wyglądały jak ogryzione.&lt;br /&gt;Kiedy otworzono klatkę piersiową, przełyk był dziurawy.&lt;br /&gt;Wreszcie pod łukiem przepony&lt;br /&gt;znaleźliśmy gniazdo młodych szczurów.&lt;br /&gt;Mała siostrzyczka leżała nieżywa.&lt;br /&gt;Inne żywiły się wątrobą i nerkami,&lt;br /&gt;piły zimną krew, i przeżyły&lt;br /&gt;tutaj piękną młodość.&lt;br /&gt;I piękna, lecz szybka, zastała ich też śmierć:&lt;br /&gt;wrzucono je wszystkie do wody.&lt;br /&gt;Ach, jak kwiczały małe pyszczki!&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Piękna młodość)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha, nie wiem czemu, ale przyjął mi się ten kawałek, jako doskonały obraz, kwintesencja tego co mogę nazwać: młodzieżowością, pop kulturą, XX-wiecznym paradygmatem kultu młodości, jako nie tyle stanu biologicznego, co formacji mentalnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I drugi Autor - Reiner Kunze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Umrzyj wcześniej niż ja, trochę&lt;br /&gt;Wcześniej&lt;br /&gt;Żebyś nie ty&lt;br /&gt;Samotnie&lt;br /&gt;wracała do domu&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Błagalna myśl u twoich stóp).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuwa, gdyby mi się raz jeszcze zdarzyło być młodą i chętną do pisania banialuków osobą, to chciałabym coś takiego napisać :-) Ale zrobił to Kunze, więc intencyjne życzenie zawarte w poprzednim zdaniu odkładam do szuflady z napisem: niesłychanie nielogiczne roszczenia Pat;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tyle dyrdymalenia w pierwszy dzień pracy po zbyt krótkiej letniej przerwie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* cytat z wiersza Gottfrieda Benna&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6858499604171362533?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6858499604171362533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6858499604171362533' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6858499604171362533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6858499604171362533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/08/potem-listopad-samotnosc-tristesse.html' title='A potem listopad, samotność tristesse*'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6236900951201047334</id><published>2010-08-12T13:17:00.002+02:00</published><updated>2010-08-12T13:20:50.624+02:00</updated><title type='text'>Dyktatura to zawsze dyktator i nawet w "pop" kończy się to źle :-)</title><content type='html'>Dobijam właśnie do brzegu swojego "urlopu" i myślę sobie, że wcale mi nie wstyd z powodu niechęci powrotu do prac firmowych. Mogłabym wrócić dopiero we wrześniu, a te pół miesiąca sobie jeszcze popisać. Eh... Ale cóż, nie ma co marzyć nawet o tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę pojeździłam, trochę poczytałam, trochę potłukłam się (oj, jeszcze ramię boli po upadku pod Galerią Mokotów... z czego&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6236900951201047334?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6236900951201047334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6236900951201047334' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6236900951201047334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6236900951201047334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/08/dyktatura-to-zawsze-dyktator-i-nawet-w.html' title='Dyktatura to zawsze dyktator i nawet w &quot;pop&quot; kończy się to źle :-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2443858389043939152</id><published>2010-07-18T17:55:00.002+02:00</published><updated>2010-07-18T18:28:35.196+02:00</updated><title type='text'>Pamięć jako wielka niewiadoma</title><content type='html'>Pamięć płata nam figle i stanowi wielką niewiadomą. Podobnie jak przyszłość. Rozważania nad tym co przeszłe, wcale nie muszą być klarowne i pełne jasności, zrozumienia oraz pewności, że właśnie to było, tak, a tak, dokładnie działo się w ten sposób i basta. Podważam pewność? Bezpieczeństwo? Być może, być może. Zdaje mi się dziś, operujemy pewną kolekcją wrażeń i emocji, a nie - pełnym, oszacowanym z każdego punktu i miejsca, udokumentowanym materiałem. Zresztą, a coż to za dokumentacja... wystarczy chwila braki uwagi, wada wzroku, inny kąt widzenia, a nawet leżąca przed naszym nosem fotografia może - w tej danej chwili percepcji - wyrażać dla oglądającego coś zupełnie innego. Idźmy dalej, bo tu można zwalić wszystko na defekt odbiorcy, a co powiemy, kiedy to mechanizm rejestrujący dokumentację zaciemni i zmieni charakter naszego "obiektu"? Wystarczy przecież drobna usterka narzedzia rejestracji - dotyczy to zarówno mechaniki przedmiotów: nagrania, vdeo, utrwalenia druku, jak i pracy mózgu i pamięci zdolnej do rejestrwania i odkładania w zasobach sytuacji, zdarzeń, słów, wrażeń. Myślę, zdecydowanie bardziej działają na nas wrażenia. To one zabarwiają niezależne dzianie się. Bo przecież - o ironio - gdzieś tam ta czysta, właściwa sytuacja rozegrała się dokładnie wedle tego jak wyglądała naprawdę. Tylko czy do tego "naprawdę" docieramy, czy aby na pewno jest to możliwe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czasu do czasu - zaskakuje wielka nie-pamięć. Łatwość kasowania, czyszczenia, odrzucania wniosków. To jest obecne i w sferze prywatnej, jak i - bardzo często - w sferze publicznej. Taka cicha zgoda na nie-pamięta-nie. Ale też i od tego - przysłowiowego - czasu, następuje swoista archeologia - rekonstrukcji przeszłości - nagłe odkrycie, próba przypomnienia. Gorzej, że zazwyczaj nakłada się na to już siatkę odpowiedniego tłumaczenia, potrzebnej "archeologowi" interpretacji dla użytecznej w danej sytuacji tezy. Czy więc nadal obcujemy - z rzeczywistym oglądem przeszłości, którą jakoby znamy (po przecież była i nie można jej zmienić!), czy też z pewnym rzutem, a nawet ujęciem rzutu, niestety nie pozwalającym nam nasycić się czy odkryć pełnię prawdziwości wydarzeń z przeszłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam często takie wrażenie (sic!) - właśnie, widzicie, znów piszę o wrażeniach (pomyślcie, ile razy w ciągu dnia używacie tej formy: odnoszę wrażenie, miałam wrażenie...) - a więc mam często takie wrażenie rejestrując to co dzieje się w czasie teraźniejszym z przeszłością, czasem nie tak wcale odległą. Wielkie zapomnienie, może już najść człowieka raptem po miesiącach, ba tygodnaich, a nawet dniach. Patrząc się czasem w TV i nadawane tam wiadomości, to nawet i u niektórych, jest to stan chorobowy, który już ujawnia się po kilku godzinach :-). Widać ten cholerny cud nie-pamięci jest eliksirem niezbędnym do budowania i kreowania przyszłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ćwiczeniem z pamięci - bynajmniej nie politycznej - była dla mnie w ten weekend, wycieczka do jednego z wrażeń, które z lubością pielęgnuję w swej kolekcji dobrych intymnych nastrojów. Ponad dwie dekady temu. Początek wakacji. Ostatni dzień roku szkolnego. Odstawiam świadectwo do domu, przebieram się w spodenki i zwykłą koszulkę, biorę rower "Flaming" i jadę na skraj lasu i pola obsianego pszenicą, pogapić się - w upragnionej samotności - na lazurowe niebo, ciemną zieleń lasu i zalane złotym słońcem wzgórza. Bawiąc się w "archeologię" pomyślałam sobie, że lata w tamtych czasach były inne. Temperatura bardziej stabilna, bez skrajnych upałów, męczących duchotą wieczorów... a moja ekscytacja i przeczucie co do tego, że coś się zmienia, coś się zaczyna, że jeszcze jeden zakręt i nie będę musiała z niczego się tłumaczyć, że wszystko będę mogła, dodaje całej sekwencji wspomnień dodatkowej radości. Tyle, że - zaczęłam sobie myśleć, w gruncie rzeczy, to wówczas wszystko się skończyło. Niebezpieczny ten cud pielgrzymowania w przeszłość. Ale z drugiej strony - przecież i tak lepszy niż defekt niepamięci, albo pamięć ułamkowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2443858389043939152?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2443858389043939152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2443858389043939152' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2443858389043939152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2443858389043939152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/07/pamiec-jako-wielka-niewiadoma.html' title='Pamięć jako wielka niewiadoma'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4056620339983872110</id><published>2010-07-08T12:34:00.002+02:00</published><updated>2010-07-08T12:59:15.860+02:00</updated><title type='text'>Włączyć lampkę</title><content type='html'>Dzisiaj zdarzyło się wysłać mi pewne zapytanie. Odpowiedź, którą uzyskałam brzmiała, że w pewien sposób blogosfera jest passe, że komentarz przeniósł się do serwisów społecznościowych i tam jego obecność, a co za tym idzie ważność oraz wpływ - jest bardziej zasadna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zgadzam się z tym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiem subiektywnie, wbrew wskaźnikom rynkowym i badaniom preferencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze: SS (czyli serwisy społecznościowe) mają jeszcze krótszą żywotność mody, topu, zainteresowania niż blogi. Przemiał i anegdotyczność wypowiedzi jest tam drobnicą, która bawi, prowokuje, ale jej siła jest płomieniem dość krótkotrwałym. Sama, po sobie wiem, że tak szybko zapalam się do społeczności, a jeszcze szybciej ten zapał zamienia się na nudę i wzruszenie ramion podczas czytania kolejnych beknięć dotyczących: słuchania w danej chwili muzyki, uczestnictwa w życiu, kupowania nowych rzeczy, nachlania się ze znajomymi, czy wrzuceniem kolejnego odnośnika do jakiejś informacji czy foty, który wyparuje z pamięci internautów mniej więcej po pięciu minutach. Choć SS bywa przydatne, lekkie podglądnięcie pasji danego zbioru, aliansów towarzyskich, tego kto akuratnie w danej chwili się nudzi życiem wisząc na necie, albo kto ma potrzebę walki ze swą frustracją wywalając silące się na zabawność wpisy, albo tego, kto w zasadzie w imię bycia transparentnym dla wszystkich i pozbawionym jakichkolwiek opinii (pozornie) rozwiązuje kolejne testy, lub zamieszcza postępy w zdobywaniu zasobów i poziomów kolejnych aplikacji. &lt;br /&gt;Bywamy "tymi wszystkim postawami" w różnych momentach wszyscy. To zależy od chwili i emocji, interesów - naszego życia. Nikt nie realizuje wzoru jednej sztywnej matrycy. Przestawiamy na niej pola - odpowiednio do sytuacji.&lt;br /&gt;Pod tym względem magiel SS jest ciekawy, jak się dobrze przekopać, można wiele dowiedzieć się o internetowych znajomych. Ale czy komuś się tego chce? I następne pytanie: Po co?. Na chwile dobre, a dłuższą metę morderczo nudne.&lt;br /&gt;I tu dla odmiany, wole blogi. Jednak jak już ktoś się wysili na zrobienie notki, to jest to zdecydowanie bardziej wypracowane i ciekawe. I nawet jeśli coraz mniej mi się chce uczestniczyć w netowym życiu, to chętniej rzucę okiem na to co słychać na blogu, niż na to co wisi u kogoś na tablicy.&lt;br /&gt;Inna sprawa, jakoś tak się ułożyło, że internet stał się rozpaczliwą przestrzenią intencyjną. Jakby smutek z gmatwania się i sporu z sensem, zasadnością i celem życia, był tak dominujący w realu, że ten net służy za taki mały opornik, próbę na przekór wykreowania lepszej wersji naszego istnienia, życia, jego barw, niuansów itp itd. Trudno, to krytykować. Odbieranie nadziei, marzeń to nie moja domena. Bo i po co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy więc i blogosfera i SS i inne netowe wcielenia pójdą w odstawkę i nudę? Pewnie się zmienią, przeminą, a na ich miejsce wejdzie coś nowo-starego. Inna sprawa: ciągle sobie myślę, że mimo wszystko wynik w meczy real - wirtual to zdecydowanie 1 do O dla realu. Dlatego jeśli macie możliwość przeżycia życia/spotkań/dyskusji/relacji w realu, nigdy nie przekładajcie ich do internetu - bo to nie jest to samo. Choć, tak a i owszem w krainie powszechnego zajęcia, zabiegania i zarabiania, albo nieumiejętności komunikowania się bezpośredniego - to net bywa niezastąpiony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4056620339983872110?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4056620339983872110/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4056620339983872110' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4056620339983872110'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4056620339983872110'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/07/waczyc-lampke.html' title='Włączyć lampkę'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-3735597437252049143</id><published>2010-06-06T14:30:00.002+02:00</published><updated>2010-06-06T14:58:58.134+02:00</updated><title type='text'>Krótki spacerek po tożsamości</title><content type='html'>Jestem właśnie po lekturze wpisu &lt;a href="http://www.anarcha.ownlog.com/"&gt;Dantego&lt;/a&gt;. Polska, tożsamość, historia, polityka, miejsce jednostki w świecie teraźniejszym, przeszłym i przyszłym (celowo tak układam ciąg czasowy). Zafrapował mnie. Nie, nie tyle ewentualnym punktem wyjścia do dyskusji o naszych różnych poglądach politycznych i życiowych - można powiedzieć, to nasza rzecz prywatna, dyskusje jakie ze sobą stoczyliśmy w necie i na żywo. Nie ma tu nic do dodania, ani do ujęcia. Dlatego, nie chodzi mi o polemikę nad przytoczonymi przez Dantego "kejsami", czy wyciąganymi wnioskami. Co innego mnie poruszyło. Potrzeba przeżywania MIEJSCA i tożsamości. &lt;br /&gt;Ale zacznijmy od tezy. W moim rozumieniu, przeżycie i doświadczenie jednostki przekłada się pełną miarą uniwersum na przeżycia i doświadczenia zbiorowości - narodu. Mikrokosmos życia codziennego to krótki przewodnik po makrokosmosie życia ogólnego. Można - za Noicą - powiedzieć -nieco chorobliwie ostatnio idziemy w kierunku rozbijania się na coraz to mniejsze atomy, zapominając - albo inaczej - tracąc z oczu - ogół, rzecz większą. Być może w pewnym sensie zapętlimy się tak skutecznie w maleńkość, że zupełnie zapomnimy o co chodziło na początku. Właśnie - co jest zatem naszym spoiwem?&lt;br /&gt;Przeszłość? Dante widzi przejaw aksjomatu w cieniu Powązek. Mój ironiczny stosunek do przeszłości jest paletą uprzedzeń, które mnie ostrzegają, że przeszłość i trawniki sąsiadów zawsze są bardziej zielone - czy w tym wypadku kolorowe i podlegają rutynie mitologizacji. Zatem - co kryje się pod płytami nagrobnymi Powązek? Czy tylko to co dobre? Nie znajduję na to odpowiedzi, kompleksowo nie nadaję się do "celebracji". Być może to właśnie przejaw mojej (nie tylko mojej) choroby tożsamościowej - nie możność zdjęcia okularów ironii, strach przed powagą - która niebezpiecznie może zamienić się w katastrofę. &lt;br /&gt;Ale - jakaś część prawdy :-) jest taka, że nie lubimy ostatnio wielkich narracji ogólnych. Widać to w polityce. Korzyścią ma być indywidualne dośwadczenie komfortu - lifestylowego, gospodarczego, prawnego. Dla każdego coś dobrego. Dla każdego - to moim zdaniem, dla nikogo. Bardzo przyziemna prawda głosi, że porażkę ponosi ten, kto chce być lubiany przez wszystkich. Nie da się. Podobnie jak nie da się przejść przez życie na uśmiechu. Pozornie - wiemy o tym, ale realnie łaknąć takiego dyskursu osobistej sytości - zaprzeczamy naturze życia - w sensie układu/umowy społecznej, która potencjanie narzuca nam myślenie ogółem. A my, im dalej w las, tym bardziej pojedynczo. &lt;br /&gt;Być może mylę się. Piszę to, z perspektywy jednostki, która ze zbiorowością i udziałem w niej, miała zawsze problem. &lt;br /&gt;No i na końcu, pytanie o tożsamość. Gdzie ona, albo czym ona jest dla nas. A tak właśnie, zadam to pytanie w liczbie mnogiej. &lt;br /&gt;To zabawne, ale po przeczytaniu wpisu Dantego, chwilę zastanowiwszy się, dochodzę do wniosku, że gdybym miała wybrać poetycką parafarazę dla określenia naszej tożsamości - wskazałabym na wierszyk Przerwy-Tetmajera, wierszyk, którego nie lubi ę i nie za bardzo cenię, o tym, że: "Szukam cię — a gdy cię widzę udaję, że cię nie widzę. / Kocham cię — a gdy cię spotkam udaję, że cię nie kocham. / Zginę przez ciebie — nim zginę krzyknę, że ginę przypadkiem…".&lt;br /&gt;Odnoszę wrażenie, że te kilka wersów nie odnosi się do realcji podmiotów zanurzonych w miłości czy innej namiętności, ale zupełnie do czegoś innego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-3735597437252049143?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/3735597437252049143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=3735597437252049143' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3735597437252049143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3735597437252049143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/06/krotki-spacerek-po-tozsamosci.html' title='Krótki spacerek po tożsamości'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6733826713898344451</id><published>2010-06-04T12:16:00.002+02:00</published><updated>2010-06-04T13:07:48.527+02:00</updated><title type='text'>Cum am devenit huligan*</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TAjUqgE1v8I/AAAAAAAAAuo/cekuXH0kzFU/s1600/ms.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TAjUqgE1v8I/AAAAAAAAAuo/cekuXH0kzFU/s320/ms.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5478862773326036930" /&gt;&lt;/a&gt;Dziś będzie o Rumunach :-) Bo dawno nie było. Zdaje się ostatni raz pisałam o moich Drogich zza Karpat przeszło rok temu. Miałam coś napisać o Noice i jego kulturo-centrycznej-miłości, ale w sumie o Noice ostatnio w Polsce pisze się (Rita Baum i Arcana) więc trochę czuję się zwolniona z obowiązku niesienia rumuńskiego kaganka przygody. Zatem dziś o &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mihailu Sebastianie i Normanie Manei&lt;/span&gt;. Czyli rzecz o chuliganach. Ale tu uwaga - to chuligaństwo należy rozumieć dokładnie ta, jak zostało to ujęte w książce Sebastiana z 1935 roku oraz w tych fragmentach definicji Eliadego, które znajdują się w jego prozie pt. "Huliganii" (również 1935 r.)&lt;br /&gt;Zatem to chuligaństwo dla mnie ściśle się wiąże z moim stosunkiem do Rumunii. To rodzaj przekory i eksperymentu, na który pozwala tylko i wyłącznie młodość. Taka próba - determinująca wszystko, co nastąpi później. Próba labiryntu - jakby to zapewne ujął Mircea E. :-). Im bardziej w realiach polskiego języka i zbiorowej wyobraźni lat 90. słowo Rumun nabierało negatywnego, pełnego protekcjonalnego dystansu zabarwienia, tym bardziej odkrywałam nie tylko uroki rumuńskości, ale wręcz niebywałą intelektualną historię tego kraju i jego Twórców. Do dzisiaj zastanawiam się, kiedy ta moja miłość do Rumunii zaczęła się. W bibliotece pedagogicznej przy lekturze pierwszych stron Eliadego? Czy przy tekście o dramatach Ionescu w starym Dialogu? A może od jakiegoś irytująco gorzko-nadętego cytatu Ciorana? Nie wiem. Pewnie wtedy dopiero kiełkował afekt. Strzygnięcie okiem i gest dłonią - czyli zapwiedź równonocy (jakby to poraz kolejny nazwał Mircea:-). Ta dziwna chwila, ułamek sekundy "dziania się", kiedy to coś w nas zmienia się, przestawia, uderza mocno w głowę - tak, że bez racjonalnych wniosków musimy przyznać się do tego, że chyba się zadurzyliśmy i właściwie, to cholera jasna, nie wiadomo czemu i po co? Nevermind. Tak było wtedy. Ale dopiero jakiś wieczór w Bukareszcie, dziwne uczucie, że ja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;już wiem o co w tym wszystkim chodzi&lt;/span&gt;, które dopadło mnie na głównym placu w Konstancy, sprawiło, że Rumunia stała się przestrzenią drugiego wyboru. Pierwsza jest tu gdzie jestem, we Wrocławiu, druga tam właśnie. I nic się nie zmieniło. &lt;br /&gt;Do rzeczy. Weźmy się za Normana Manee. Jego książka - "Powrót chuligana" - to świetna próba inaczej ubranej autobiografii oraz zamiar zmierzenia się z kawalem XX-wiecznej historii i polityki. To książka łącząca w sobie niebywałą intymność z dośwadczeniem współczesnej emigracji, obserwacjami dotyczącymi przemian ustrojowych i geopolitycznych oraz (w szczególności jest to smakowity kąsek) próbą zmierzenia się z wpływami ideologicznymi pokolenia rumuńskich intelektualistów pierwszej połoy XX wieku. Mamy więc i awangardę, żelaznogwardzistów, mistycyzm śmierci, wojowników, poetów, Żydów i antysemitów. Wielu zdziwi, jak Manea - bez patosu, jęczenia i gromienia - jedynie słusznych poglądów - pokazuje - środowisko, które w zasadzie znało się, lubiło, ceniło, a jednocześnie potrafiło walczyć ze sobą, odcinać się i które - niezależnie od wybranych traktów życia - wpłynęło nie tylko na kolejne pokolenia Rumunów, ale też i wielu innych, którzy w jakiś sposób natrafili na teksty, tezy, myśli tych autorów. Ale Manea pokazuje jeszcze coś - jak tekst zaczyna przeżywać życie po życiu autora - i to nie zawsze zgodnie z pierowtnymi intencjami - jeśli w ogóle mamy czelność twierdzić, że te intencje istnieją;-). Tak czy inaczej - to książka świetna, choć akuratnie będzie nieco trudna w lekturze dla tych, którzy Rumunów nie powąchali i nie czytali. Bo to w sumie powieść z meta-kluczem. &lt;br /&gt;Dlaczego mnie się tak "Powrót Chuligana" (rodzaj przekornego hołdu dla Mihaila Sebastiana) Manei spodobał? Bo wkurza mnie nader często to jękotliwe widzenie tylko czubka własnego nosa w polskiej tożsamości i historii (również tej  z ostatnich dekad). I chyba też to, że nadal ch..ja wiemy tutaj w Polsce o Rumunii. A byli to nasi sąsiedzi do 1939 roku. Zresztą, jak ostatnio sobie uświadomiłam, ze świecą znaleźć tego, kto dla przykładu porównałby doświadczenie gospodarcze i legislacyjne Czech z ostatnich lat 20. z naszym. Więc co tu się dziwić, że Rumun to obcy-obcy. Ale zachęcam do przyjaźni. Bo ten cudowny moment, kiedy pewnego dnia przyznajemy się przed sobą, że oto nasze doświadczenia i my sami nie jesteśmy wcale takim wspaniałym połączeniem wyjątkowości i cech unikatowych, staje się pierwszym krokiem ku człowieczeństwu. Czyli ku myśleniu nie tylko kurwa o sobie :-)&lt;br /&gt;Miłego i słonecznego weekendu - bez deszczów i kataklizmów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* "Jak zosta łem chuliganem" - to tytuł powieści Mihaila Sebastiana.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6733826713898344451?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6733826713898344451/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6733826713898344451' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6733826713898344451'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6733826713898344451'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/06/cum-am-devenit-huligan.html' title='Cum am devenit huligan*'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TAjUqgE1v8I/AAAAAAAAAuo/cekuXH0kzFU/s72-c/ms.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5480581004569969470</id><published>2010-06-02T15:22:00.002+02:00</published><updated>2010-06-02T15:59:23.947+02:00</updated><title type='text'>Intrygi na zielonej pustyni</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TAZcfnD-9SI/AAAAAAAAAug/83VD9Zprbqs/s1600/algier.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TAZcfnD-9SI/AAAAAAAAAug/83VD9Zprbqs/s320/algier.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5478167694874178850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie byłam nigdy w Algierii choć tak,  a i owszem na liście "portów" do odwiedzenia ten kraj zajmuje dość wysokie miejsce. Mam nadzieję - jeszcze starczy czasu, aby zrealiozwać ten zamiar. O Algierii opowiadała mi kiedyś panna A., która pochodzi z tego kraju, nakłada hidżab i generalnie gada o cudowności swej krainy pod wględem kulinarnym i przyrodniczym na tyle intrygująco, że myślę sobie - trzeba to kiedyś złapać na widelec przygody. &lt;div&gt;Dość spojrzeć dzisiaj za okno - jako ja czynię to właśnie - aby zatęsknić za słońcem, soczystą łagodną zielenią i temepraturą, która nie sprawia, że wyglądam jak zwinięty w rulon kawałek pity napełnionej jakimś przypadkowym farszem (a tak się czuję zakutana w bluzy, szale, kurtki i z beznadziejnie rozpierodolonymi przez wilgoć włosami). &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niestety - jeśli w ogóle mogę mówić o jakimś romantycznym pierwiastku uwielbienia mej rodzimej krainy - to w takie wiosny i lata jakoś on skutecznie zanika :-(.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niech popada jeszcze kilka tygodni, a roztopię się, zmielę się i beznadziejnie oszpetnę ze zgryzoty wywołanej zbyt niskimi temepraturami oraz zbyt małym stopniem nasłonecznienia. Ale, ale... w cholerę z tą pogodą. O tym było we wpisach poprzednich. Tym razem ma być o książce - jako też zapowiadanej pozycji do rozważań.&lt;br /&gt;Skończyłam parę dni temu ostatnią (z napisanych za życia) książek Vladimira Volkoffa, czyli "Oprawcę". Rzecz o ostatnich chwilach "panowania militarnego" Francji w Algierii. Oto podglądamy moment, kiedy francuska polityka robi "hyc" i nagle zaczyna pertraktować z siłami, z którymi do tej pory walczyła i które bojkotowała. Oczywiście nie może do tego dojść ot tak, jawnie i w świetle reflektorów. Raczej taktycznie i nieoficjalnie. Jak się wycofać to w aurze wygranego. To taki rodzaj postawy - przegrany triumfator. W sumie nic obecnie nowego, ale pamiętajmy - to było cale lata temu, jeszcze w erze przedinternetowej, przedkomórkowej, przedglobalnej, przedunijnej itp itd. Ale tło historyczne oraz udział militarny Francji w Algierii to jedno. W zasadzie nie to jest kluczem. Bo gwoździem programu w "Oprawcy" jest główny bohater i figura jaką kreśli w realiach geopolitycznych i politycznych swoją postawą. To młody oficer z poboru, ochotnik - ideowiec, zagmatwany w sztywny gorset moralnych wyznaczników (które sam w odpowiedni sposób kompiluje dla siebie). Robert - bo tak się nazywa - idze na wojnę bo wierzy w idee, wierzy w metafizykę, ba w sacrum przejawiające się w profesji wojownika i tego kto niesie kaganek (jego zdaniem) lepszej cywilizacji. Co więcej, Robert wchodząc w te obce dla siebie struktury - zmienia je - i to odnosząc pozytywne efekty. Ale... Właśnie, tu wkracza VV -w dobrze znanym stylu - z dystansem i lekką ironią przedstawiając zagmatwanie i upadek głownego bohatera. Czy dlatego, że idee i wiara Roberta okażą się złudne i papierowe? Nie. Nawet jeśli Robert wkurza swym skrajnie binarnym widzeniem rzeczywistości, to i tak ma do tego prawo. Gdzie indziej jest pies pogrzebany. Z całej historii płynie jedna przestroga: wchodzenie w strukturę, w system, w alianse z "ciałem" i "machiną", która jest organicznie obca wewnętrznym przekonaniom danej jednostki, skazuje ją na porażkę i miazgę. Zwłaszcza kiedy idee mają za przeciwnika mechanikę pragmatycznych strategii "politycznych". Co ciekawe, wyplucie jednostki następuje przy powszechnym aplauzie, a wręcz z przedstawieniem jej, jako naczelnego wroga tolerancyjnego i demokratycznego świata :-). Cóż, to ciekawe przesłanie, a raczej przestroga dla niektórych mistrzów przesłania duchowego, którzy w imię pozyskania akceptacji dla dobra sprawy ładują się w układy, które pożerają ich bez jednego czknięcia. A potem, a potem jest płacz i zgrzytanie zębami, no zostaje jeszcze pisanie pamiętników, blogów albo wydawanie niszowych czasopism :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5480581004569969470?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5480581004569969470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5480581004569969470' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5480581004569969470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5480581004569969470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/06/intrygi-na-zielonej-pustyni.html' title='Intrygi na zielonej pustyni'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/TAZcfnD-9SI/AAAAAAAAAug/83VD9Zprbqs/s72-c/algier.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-1699993692932558435</id><published>2010-05-28T16:34:00.004+02:00</published><updated>2010-05-28T16:38:45.648+02:00</updated><title type='text'>Nie da się ukryć, że...</title><content type='html'>...życie uczuciowe zabiera Małej Pat tyle czasu, że na blogowanie brakuje już zakładki wykonawczej :-)&lt;br /&gt;Ale bądźmy dobrej myśli, powoli zagospodarowałam się w nowej rzeczywistości relacji między ludzkich i pewnie wrócę do formy pismaczej, bo przecież co jak co, ale wrzucenie kilku kocopałów na bloga - to podstawa.&lt;br /&gt;Poza tym wykończyła mnie nieco powódź na Kozanowie, praca wymuliła oraz odwieczne kwestie z cyklu być czy mieć. No i jeszcze finał semestru letniego... Dość, że nie chce się czasem ludzikowi więcej ruszać głową. Ale za to czytam właśnie ostatnią pwoieść Vladimira Volkoffa "Oprawca" - z czego niebawem zdam Wam obfitą relację.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-1699993692932558435?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/1699993692932558435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=1699993692932558435' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1699993692932558435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1699993692932558435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/05/nie-da-sie-ukryc-ze.html' title='Nie da się ukryć, że...'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-689258864970634945</id><published>2010-05-04T11:30:00.002+02:00</published><updated>2010-05-04T11:54:59.410+02:00</updated><title type='text'>Przeciwko zimnicy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S9_p65YrMwI/AAAAAAAAAuY/x42ozVhMfpQ/s1600/way.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S9_p65YrMwI/AAAAAAAAAuY/x42ozVhMfpQ/s320/way.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467345670697071362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po pewnej podróży spotkałam się raz z moją koleżanką. Właśnie obie wróciłyśmy. Ja z Południa, ona z Bliskiego Wschodu. U nas, we Wro, na szczęście lato jeszcze sobie dogorywało, więc wydawało nam się, że ciepło, które zwiozłyśmy ze sobą, ciągle jest z nami. Po godzinie radosnego przerzucania się historiami, anegdotami, żarcikami, coś się jednak zmieniło. Siedziałyśmy na Solnym gapiłyśmy się na plac i ludzi i z coraz większą świadomością zaczęło do nas docierać, że oto zaraz się skończy lato, że będzie jesień, deszcz, że jednak nasz rytm życia to nie to o czym rozmawiamy. Siedziałyśmy tak zasępione i bez słowa. Nagle Ona zapytała: a zauważyłaś, że TAM wszystko od tego ciepła jest smukłe, gibkie, takie przelewające się w dłoniach. "W ramionach" - dodałam sobie w myślach. Ciepłe, miękkie powietrze południa, tak jak i jego zapachy, płyną wprost w nasze objęcia. Ciepło jest nawet w "podtekście" wiatru, w każdej z wielu halek doby. &lt;br /&gt;Cóż, nie lubię zimna, przejściowej pogody, zmian (kurwa) atmosferycznych, siodeł barycznych. Jeśli kiedyś zejdę na depresję, melancholię czy innego rodzaju spleen - to z całą pewnością będzie to wina aury. Nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym zagrzebywaniem się, zamykaniem, norowaniem, dogrzewaniem, nakładaniem kilku warstw ciuchów, zabieraniem kurtek - na wszelki wypadek... &lt;br /&gt;Bo, nie ma nic piękniejszego od szybkiej jazdy nocą, samochodem z pootwieranymi oknami, kiedy ciepły wiatr wdziera się do wnętrza, targa włosy, ubrania i co tam jeszcze i jest to constans, a nie chwilowa łaskawość klimatu.&lt;br /&gt;I sporo dałabym teraz, aby posiedzieć sobie na rozklekotanym ratanowym fotelu z widokiem na skalne wyłomy "nosa świętego Franciszka", albo dachy Altei, albo linię zielonego Pontus Euxinus :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-689258864970634945?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/689258864970634945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=689258864970634945' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/689258864970634945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/689258864970634945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/05/przeciwko-zimnicy.html' title='Przeciwko zimnicy'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S9_p65YrMwI/AAAAAAAAAuY/x42ozVhMfpQ/s72-c/way.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4370480285856413734</id><published>2010-04-26T12:09:00.002+02:00</published><updated>2010-04-26T12:14:10.778+02:00</updated><title type='text'>Bit of a mind still left to me</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;Do you really think that I have not had any sort of premonition concerning all these? Well, this is the truth! I feel miserable for being endowed with a sixth sense. I am able to foresee how many things fate is preparing for me. What else could I say to you? After all I have already lost, I have come to be afraid even not to lose that bit of a mind still left to me.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Veronica Micle - letter to Eminescu. &lt;br /&gt;First hour after midnight&lt;br /&gt;September 2, 1879&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie to przecież nie znoszę tych pieprzonych blogów z cytowanymi pioseneczkami i wierszykami. A przeceż sama to czasem robię :-) W zamian - posypując głowę popiołem - tym razem fragment listu :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4370480285856413734?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4370480285856413734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4370480285856413734' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4370480285856413734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4370480285856413734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/bit-of-mind-still-left-to-me.html' title='Bit of a mind still left to me'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4076379860460278507</id><published>2010-04-23T13:12:00.004+02:00</published><updated>2010-04-23T14:06:54.690+02:00</updated><title type='text'>Strzelnica</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S9GHhCCyseI/AAAAAAAAAuQ/y3qJ_guz7QI/s1600/nautilus.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S9GHhCCyseI/AAAAAAAAAuQ/y3qJ_guz7QI/s320/nautilus.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5463296824531136994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pewnie jesteście porządnymi ludźmi z bagażem "dobrego dzieciństwa" i motyw, który mi dzisiaj zaskoczył - przy 2 kawie i kawałku czekolady - wyda wam się cieniem czegoś podłego, ale cóż nikt z nas nie ma już wpływu na bagaż dświadczeń. Ba, nawet na przyszłość, w połowie peletonu, to ma się już w gruncie rzeczy znikomy wpływ. Zastanawiałam się czy mi czegoś brakuje z przeszłości? Poza Mamą i fresh optymistyczną naiwnością (ta gubi się gdzieś powoli mniej węcej od 20. urodzin - tak sobie diagnozuję).&lt;br /&gt;Co takiego jest pod poduszką zmitologizowanych i przekłamanych (naturalnie) wspomnień, co powoduje, że wraca do nas fala nostalgii, tajemnicy, obietnicy przygód, które - jak potem okazuje się - nigdy nie nastąpią? Być może jest to pierwsze czytanie  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;20 tysięcy mil podwodnej żeglugi&lt;/span&gt; albo pierwszy seans z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pojedynkiem Potworów&lt;/span&gt;, tak, to też, ale coś jeszcze - strzelnica. &lt;br /&gt;Nie pamiętam początku, nie wiem skąd się wzięła pierwszy raz. Wiem tylko, że jako dziecko, które dość długo nie rosło (w związku z czym, wszyscy mówili na mnie grosik:-) musiałam najpierw zostać wniesiona na podest (tradycyjnie, przez z Najlepszego - który był mistrzem w organizacji zabaw innych niż wszystkie), a potem na tym podeście, dawali mi cegłę pod stopy, żebym choć mogła nos oprzeć na ladzie i zerknąć co dzieje się w środku. Nie wiem, czy dzisiaj cała zawartość tego bajzlu byłaby warta 20 PLN. Mieli czarno-białe fotografie przebrzmiałych gwiazd, gumy w kształcie papierosa na patyku, kwiaty z pianki, obrzydliwe misie i nie wiem co tam jeszcze. Z całą pewnością wóz był zawsze udekorowany pustymi puszkami po zagranicznych piwach oraz innym szmelcem. Osobną atrakcję stanowiła "gra w Żyda" - była to maszynka, obudowana szybą, do której wrzucało się moniaka 2 albo 5 złotowego i trzeba było tak manewrować dźwignią żeby "chodzący żyd" nie zgarnął monety do koszyka. Kurwa mać - jak się nad tym zastanowię, to był to jakiś Sajgon mentalny. Tak czy inaczej, na szczęście kiedy w końcu zaczęłam rosnąć i sama mogłabym strzelać i grać - strzelnica przestała przyjeżdżać. Teraz, myślę sobie, mama Tobs, miała do nas świętą cierpliwość. Ja bym nie zniosła takiego poziomu prymitywizmu u własnych dzieci. &lt;br /&gt;I nie wiem dlaczego, ta cholerna strzelnica utkwiła mi w głowie i jak tylko sobie ją przypomnę to mam uczucie jakbym znalazła się na pokładzie Nautilusa :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Zaglądnęłam sobie - ot, tak - na swoje posty sprzed 2 lat. Zaczęłam się zastanawiać, czy ja czasem tego bloga nie powinnam zlikwidować. Dość pstro w głowie się kręciło. Dalej nie kontynuowałam lektury.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4076379860460278507?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4076379860460278507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4076379860460278507' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4076379860460278507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4076379860460278507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/strzelnica.html' title='Strzelnica'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S9GHhCCyseI/AAAAAAAAAuQ/y3qJ_guz7QI/s72-c/nautilus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-1694966801205290691</id><published>2010-04-19T10:42:00.003+02:00</published><updated>2010-04-19T11:07:56.370+02:00</updated><title type='text'>Po deszczu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8wY1BDcW9I/AAAAAAAAAuI/EopFQ9h1U7s/s1600/deszcz.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8wY1BDcW9I/AAAAAAAAAuI/EopFQ9h1U7s/s320/deszcz.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461767747188579282" /&gt;&lt;/a&gt;Dziś rano było "po deszczu". Słonecznie, lekko mokro i ciepło. Bardzo ładny, dobry poranek. Zajadałam jogurt z miodem i gapiłam się na rzekę w oddali za pasem zalewowym. Jeszcze kilka ciepłych nocy i korony dębów zasłonią mi perspektywę. Wiosną wszystko wariuje; jest trochę przereklamowaną porą roku, ale bywa znośna. &lt;br /&gt;I chyba potrzebuję urlopu, ponieważ poziom agresji wobec pracy osiągnął pogranicze sztormu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-1694966801205290691?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/1694966801205290691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=1694966801205290691' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1694966801205290691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1694966801205290691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/po-deszczu.html' title='Po deszczu'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8wY1BDcW9I/AAAAAAAAAuI/EopFQ9h1U7s/s72-c/deszcz.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-234759516234062499</id><published>2010-04-18T19:19:00.003+02:00</published><updated>2010-04-18T19:28:38.959+02:00</updated><title type='text'>...w gruncie rzeczy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8tADw93l8I/AAAAAAAAAuA/SNg5GrbLa44/s1600/Cinderella.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 232px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8tADw93l8I/AAAAAAAAAuA/SNg5GrbLa44/s320/Cinderella.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461529406545041346" /&gt;&lt;/a&gt;W gruncie rzeczy nic tak bardzo mnie czasem nie rozbraja, jak własna rozbrajająca głupotka. Bo łatwiej jest uznać ją u innych, spuszczając zasłonę tolerancji pod hasłem: cóż, to tylko ludzie. Gorzej, widzieć ją czasem u siebie. Oups. Pocieszam się, Inni widzą ją zapewne u mnie o wiele częściej niż ja sama, zaiste wartość to niezwykła, ta niewiedza wypływająca z niemożliowści (szczęśliwej) poznania cudzych przemyśleń. Ależ dziwny dzień, skrajny w przebiegach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-234759516234062499?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/234759516234062499/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=234759516234062499' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/234759516234062499'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/234759516234062499'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/w-gruncie-rzeczy.html' title='...w gruncie rzeczy'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8tADw93l8I/AAAAAAAAAuA/SNg5GrbLa44/s72-c/Cinderella.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6456598042720879568</id><published>2010-04-18T12:52:00.003+02:00</published><updated>2010-04-18T13:12:24.842+02:00</updated><title type='text'>Dryfując czy pulsując?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8rkknwpx8I/AAAAAAAAAt4/Y_mRW_PqyMA/s1600/P4030047.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8rkknwpx8I/AAAAAAAAAt4/Y_mRW_PqyMA/s320/P4030047.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5461428815939618754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Od piątku zaczął się sezon light. Przeszłam ukochaną uliczką Zyndrama z Maszkowic, popatrzyłam co na "skwerku" przy elektrowni wodnej słychać, pobłąkałam się z Najlepszym z Braci po Ołbinie, zaliczyłam z Inżynierką Niskie Łąki i wały odrzańskie oraz Rakowiec, aż po dwóch dniach wróciłam do domu. Trzeba było "zrestartować twardy dysk". Jak zwykle przytaszczyłam do chatki mnóstwo rzeczy :-). Swoją drogą, w sobotę rano doszłam do zabawnej konstatacji: niegdyś nie zważałam na to, gdzie zdarza mi się spać, jak rano wyglądać oraz co mieć w serwisie porannym. Teraz to wszystko się zmieniło i nie znoszę spać poza domem (no, za wyjątkiem Barda;-). Tego ranka pochwaliłam Najlepszego, że jednak jest jedyną osobą (mimo że notorycznie podnosi mi ciśnienie) bo wie, że nie mogę żyć bez płynu Listerine i dżemu z fig na śniadanie. Cholera, jednak to bydle ma kawałek serca i jest spostrzegawcze. &lt;br /&gt;A dziś - zastanawiając się - co będzie Jutro, jak zacznie się Tydzień, przeczytałam od cher Dantego maila, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;oto trzeba konspirować w tej sytuacji&lt;/span&gt; ;-), a mnie się zdaje, że po pierwsze stare podziały na my i oni nie mają żadnego zastosowania, bo linie przebiegają po skonkretyzowanych akcydentach i są zmienne, można rzec: pulsują. Mamy też więcej "kłączy", niż "centrów". Zetem, ten "wygra" (w zasadzie to też anachronizm), kto zawładnie wyobraźnią. A wyobraźnie zagospodarowuje się twórczością - słyszycie, cholerne lenie;-)))).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;FOT. Mała Blogerka z trasy Bardo-Kłodzko, którą za 2 tygodnie pokonamy razem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6456598042720879568?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6456598042720879568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6456598042720879568' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6456598042720879568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6456598042720879568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/dryfujac-czy-pulsujac.html' title='Dryfując czy pulsując?'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8rkknwpx8I/AAAAAAAAAt4/Y_mRW_PqyMA/s72-c/P4030047.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4828769037785826104</id><published>2010-04-14T22:19:00.002+02:00</published><updated>2010-04-14T22:32:42.762+02:00</updated><title type='text'>Jak placek</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8YjewNCZ7I/AAAAAAAAAtw/AQrRBPNGogc/s1600/corto2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8YjewNCZ7I/AAAAAAAAAtw/AQrRBPNGogc/s320/corto2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5460090609475938226" /&gt;&lt;/a&gt;Nie mam jeszcze dobrego nastroju na pisanie bloga. Ale o tym kiedy indziej, kiedy indziej...&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Tymczasem mam nową "dziewczynę", tym razem z jabłkiem na plecach, leopardem na brzuchu i safari w głowie. Oraz całym pakietem programów dla wariatów od składu, rysunków i fotoszaleństw.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Szkoda, że nie zdarzyło się to w moim życiu 20. lat temu. Być może byłabym kimś lepszym i bardziej pożytecznym, może dostarczyłabym ludziom więcej radości tworzeniem rysunków i zabawnych historii niż... anyway. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem skąd biorą się spleeny wszelakie, nie mają pozornie nic wspólnego z racjonalnym światem i działaniem, ale są. Sama chętnie wytrzaskałabym się po gębie. Ale przecież tak wielkie odczuwam zmęczenie, że staje się to coraz bardziej paraliżujące. I myślę sobie... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie, nie mogę pisać o tym co sobie myślę, na blogach w gruncie rzeczy nie pisze się o tym, co sie myśli, tylko o tym, co chciałoby się myśleć. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4828769037785826104?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4828769037785826104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4828769037785826104' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4828769037785826104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4828769037785826104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/jak-placek.html' title='Jak placek'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S8YjewNCZ7I/AAAAAAAAAtw/AQrRBPNGogc/s72-c/corto2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2480868347501094681</id><published>2010-04-10T21:03:00.002+02:00</published><updated>2010-04-10T21:09:53.988+02:00</updated><title type='text'>-------------------------10kwietnia---------------</title><content type='html'>Mieszkam przy parku, który niegdyś był cmentarzem. Jedną z niewielu pozostałości po starej nekropolii jest niewielki pomnik. Nie ważne co przedstawia, kto kiedyś zawędruje w te zachodnie okolice Wrocławia, może sam się przekonać. Na cokole, pod przedstawieniem, pozostaje ciągle widoczny niemiecki napis, w luźnym tłumaczeniu znaczy: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;i smutek jest udziałem Boga&lt;/span&gt;. Zaskakujące, a w sumie takie zwyczajne, jak za każdym razem inaczej sobie tę sentencję tłumaczę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2480868347501094681?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2480868347501094681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2480868347501094681' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2480868347501094681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2480868347501094681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/10kwietnia.html' title='-------------------------10kwietnia---------------'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4430405329884702845</id><published>2010-04-08T09:49:00.003+02:00</published><updated>2010-04-08T10:21:54.684+02:00</updated><title type='text'>Trochę się zebrało tego</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S72LIq4_FzI/AAAAAAAAAto/MusdEByKymY/s1600/mrs_dalloway.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 217px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S72LIq4_FzI/AAAAAAAAAto/MusdEByKymY/s320/mrs_dalloway.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457671304511428402" /&gt;&lt;/a&gt; Dziś zapowiadali u nas (w sensie na Dolnym Śląsku) ładny dzień, ale jak na razie to lekko mgliście aura rozwija swe uroki. Myślałam sobie ostatnio o Wro, że nigdy niczego bardziej nie chciałam jak w końcu opuścić to me ukochane miasto. I jak bardzo - właśnie to miasto - zaskakująco trzyma mnie w kleszczach. Nie to, że jakoś szczególnie z żalem to piszę. W zasadzie z lekką obojętnością. Tak się dziwnie zawsze układa, że już już już podejmuję trud opuszczenia Wro, a wtedy coś się dzieje tak istotnego i mającego wpływ na resztę spraw, że nie da rady i trzeba tu nadal żyć :-). Mawia się, że Wro to miasto w którym wszystko płynie, jest jak strumień niekończącej się rzeki, a my tylko mamy to szczęście (albo nieszczęście) stać chwilę w jego nurcie i czuć jak masy wodne opływają nasze ciała. A potem hyc i do widzenia. Następny proszę... do strumienia. Cóż, ja myślę sobie po latach obserwacji mego miasta, że to jest miejsce mgieł. Mgieł, które zasłaniają nieco prawdziwy obraz, mgieł zwodzących i tworzących nierealne krajobrazy.&lt;br /&gt;Nie mniej mgła - ma wiele wspólnego z wodą :-). Szkoda, że nie mogę być "tyranem od architektury", nakazałabym odbudowę miasta tylko i wyłącznie w stylu neogotyckim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam opisać ubiegłotygodniową wyprawę po gminie Bardo. Polecam wędrówkę od wsi do wsi - jest zdecydowanie bardziej pożywna niż wędrówka od marketu do marketu. Jest coś pierwotnego (długo zastanawiałam się nad określeniem tego stanu) w pieszym przemierzaniu pół, rozdroży, łąk, spoglądaniu na wzgórza i doliny, docieraniu do jednych osad, a następnie opuszczaniu ich. W podróży najbardziej cieszy sam akt podróżowania. Podobnie jak w życiu. Wszystko co dzieje się przed i po - należy do innego porządku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z lekkim niepokojem zaczęłam sobie czytać Ruczinskiego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Powrót Wolanda&lt;/span&gt;. Nie da się tego bez rozdrażnienia czytać, ale nie można też powiedzieć: to zła literatura, zrobił straszną rzecz. Nie ma w niej za grosz tego gorączkowego klimatu z "Mastera i Margarity", ale doceniam jedno; dzieląc książki na te, po przeczytaniu których chcę odwiedzić dane miasto oraz na takie, które tylko zniechęcają, to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Powrót...&lt;/span&gt; ma coś w sobie. Chciałoby się zobaczyć Moskwę. Realnie, szybciej zobaczę w tym roku Rzym albo Malagę, ale nigdy nic nie wiadomo. Wszak, rok temu miałam na sto procent pewność podróży do Stambułu, a wylądowałam w Walencji i Alicante;-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poza tym, to cieszę się z tygodnia rektorskiego, z tego, że w niedzielę jednak nie muszę zaliczać wachty 12 godzinnej, a zaledwie 7 godzinną:-), że spotkam się z ex-rodziną (choć trzeba będzie chyba sobie prozac kupić wcześniej) i z jutrzejszego wieczoru bo będzie się działo ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4430405329884702845?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4430405329884702845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4430405329884702845' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4430405329884702845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4430405329884702845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/troche-sie-zebrao-tego.html' title='Trochę się zebrało tego'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S72LIq4_FzI/AAAAAAAAAto/MusdEByKymY/s72-c/mrs_dalloway.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-116011040796484750</id><published>2010-04-04T22:31:00.001+02:00</published><updated>2010-04-04T22:34:05.906+02:00</updated><title type='text'>Z Barda :-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S7j3d6ZESXI/AAAAAAAAAtg/ePgy8wEz9wc/s1600/P3200027.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S7j3d6ZESXI/AAAAAAAAAtg/ePgy8wEz9wc/s320/P3200027.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456383041822017906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tu Pat z koszyczkiem, którego nie chciała oddać :-)))). Z pozdr. dla Małej Blogerki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-116011040796484750?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/116011040796484750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=116011040796484750' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/116011040796484750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/116011040796484750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/z-barda.html' title='Z Barda :-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S7j3d6ZESXI/AAAAAAAAAtg/ePgy8wEz9wc/s72-c/P3200027.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-8779938108564675429</id><published>2010-04-03T22:41:00.001+02:00</published><updated>2010-04-03T22:43:13.873+02:00</updated><title type='text'>"Ister"</title><content type='html'>Życzę, zastanawiania się nad tym czym są Te święta, a nie jak spędzić Te święta.&lt;br /&gt;Dobrych i bez mroku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-8779938108564675429?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/8779938108564675429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=8779938108564675429' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8779938108564675429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8779938108564675429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/ister.html' title='&quot;Ister&quot;'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5737704893745650473</id><published>2010-04-01T21:20:00.001+02:00</published><updated>2010-04-01T21:20:59.238+02:00</updated><title type='text'>Every</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;Carve your name into my arm.&lt;br /&gt;Instead of stressed, I lie here charmed.&lt;br /&gt;Cuz there's nothing else to do,&lt;br /&gt;Every me and every you.&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5737704893745650473?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5737704893745650473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5737704893745650473' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5737704893745650473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5737704893745650473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/04/every.html' title='Every'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5965112329530989867</id><published>2010-03-31T10:57:00.002+02:00</published><updated>2010-03-31T11:12:12.080+02:00</updated><title type='text'>Od razu tak z biegu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S7MOkLmeO6I/AAAAAAAAAtY/L6IPIHFGOqU/s1600/absin2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 315px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S7MOkLmeO6I/AAAAAAAAAtY/L6IPIHFGOqU/s320/absin2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454719588428037026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się źle już na początku. Wcale nie jest tak, że dopiero trzeba czekać na wydarzenia z rozpędzającego się dnia, aby orzec - to będzie zły dzień. W zasadzie zwiastun pojawia się w nocy - wystarczy tylko nieco lepiej odczytać zapowiedzi, o ile je się oczywiście spamięta, bo wszak dotyczy to snów, albo samego procesu snu. &lt;br /&gt;Więc było źle, wszystko. Zła noc, złe sny - sama nie wiem skąd się to bierze, a scenariusze do tych epizodów mógłby sygnować Lynch i wcale by się nie powstydził. Potem oczywiście pobudka w środku nocy i przewalanie się z boku na bok. W końcu druga tura, wcale nie lepsza, a pod pewnymi względami może i nawet gorsza.&lt;br /&gt;Dzisiaj miałam prawdziwy korowód znajomych bliższych i dalszych w najróżniejszych koszmarnych konfiguracjach. Śnili mi się zdeformowani, naznaczeni jakąś skazą fizyczną. Choć z realu są całkiem OK egzemplarzami. Powykrzywiane zęby, poczerniałe twarze, obwisłe skóry i brudne ręce albo egzemy. Oczywiście nie mogło zabraknąć wody. Tym razem podróżowaliśmy ciężarówką wzdłuż pasu nadbrzeżnego oceanu. Woda była lekko wzburzona, ołowiana, sina. Stalowe chmury zakrywały horyzont, tylko spoza ich welonu przebijało mdłe żółto-trupie słońce. Podróżowałam z kimś, kogo znam (ale słabo) i w zasadzie nawet nie bardzo mogę powiedzieć - jaki mam do tej osoby stosunek emocjonalny - najlepiej powiedzieć: neutralny. Jechaliśmy w miejsce, gdzie małe rozpadające się domy usytuowano na zboczach łagodnych wzgórz. Krajobraz był posępny, uchwycony chwilę po deszczu. Z jednego z tych dziwnych małych domów musiałam zabrać pozostawione tam ważne przedmioty - ale dlaczego były tak istotne? Nie wiem. Tym bardziej, że mój przewodnik, kompletnie jest osobą niepowiązaną z moim prywatnym realem. &lt;br /&gt;Obudziłam się z bólem głowy i do tej godziny nic się nie zmieniło w tej kwestii. A potem, potem wyszłam z domu, a koszmarne sekwencje zdarzeń nadal rozgrywają się, tyle, że już poza obszarem sennych koszmarów. Najlepiej więc dzisiaj wyautować się na off.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5965112329530989867?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5965112329530989867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5965112329530989867' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5965112329530989867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5965112329530989867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/od-razu-tak-z-biegu.html' title='Od razu tak z biegu'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S7MOkLmeO6I/AAAAAAAAAtY/L6IPIHFGOqU/s72-c/absin2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-237909380272416364</id><published>2010-03-30T10:08:00.003+02:00</published><updated>2010-03-30T11:08:10.759+02:00</updated><title type='text'>Kramik z książkami</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S7G_UkPMhmI/AAAAAAAAAtQ/67bBe6EiPBA/s1600/lustro.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S7G_UkPMhmI/AAAAAAAAAtQ/67bBe6EiPBA/s320/lustro.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454350983768082018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Półka z książkami Borko to raczej zupełnie inny rodzaj herbatki z ciasteczkiem, niż ten który można spotkać u mnie. Raz zaliczyłam od Borko zbiór opowiadań autorki z Indii pt. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przedział dla kobiet&lt;/span&gt; - czy jakoś tak to się zwało. Całkiem zgrabne, sensownie smutne i bez wątpienia bez ściemy. Ale raczej, uwielbiane przez Borko rodzinne sagi z zawiłymi meandrami losów, albo he he podręczniki do zaawansowanej nauki "anglika" dla inżynierów i biznesowych analityków - to nie dla mnie. Dość, opanowanie zasad prowadzenia działalności gospodarczej i rozliczeń, ksiąg, podatków oraz kilku kluczowych przepisów - aż nadto wystarczy mojemu twardemu dyskowi. &lt;br /&gt;Tyle, że - inna sprawa - z humorem uważam, że to nie ludzie wybierają książki, tylko odwrotnie. Jak masz coś przeczytać, to tekst znajdzie cię nawet na najbardziej rozbrykanym skłocie niderlandzkim, albo w pociągu, rozpadającej się bibliotece, u nudnego znajomego, albo właśnie na półce u przyjaciółki, która wielopiętrowe zawiłości programów rozliczeniowych i procesy audytorskie, z całą pewnością, przedkłada nad dramaty Christophera Marlowe :-)&lt;br /&gt;I tak sobie nagle u Borko znalazła się książka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Patron&lt;/span&gt; Grzegorza Gortata. Powieść lekka, zabawna, gorzka, przewrotna, choć z całą pewnością nie-milowa. Wprawdzie wydawca z okładki wieszczy, że może być to literackie wydarzenie roku, ale skoro od wydania upłynęło kilka ładnych lat, a jakoś nie słyszałam aby tekst ten wstrząsnął polską literaturą, to kładę te buńczuczne zapowiedzi, na karb przeszarżowanej promocji. Na marginesie, to dziwię się, że autorzy pozwalają wypisywać takie rzeczy na obwolutach materialnych dowodów swej działalności twórczej :-). Zostawmy na boku reklamę. Sam materiał jest zgrabny. Kwestia udziału diabła w życiu twórcy, akuratnie jest tematem, który lubię. Zwłaszcza puentę, że nie ma nic za darmo - niby taką oczywistą, ale za każdym razem zaskakującą w chwili uiszczania rachunku. W &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Patronie&lt;/span&gt; jest sporo "angielskich" tropów i figur - dlatego czyta się to dobrze, jeśli kiedyś lubiło się ślęczeć nad elżbietańskimi dramatami. Wprawdzie autor kpi sobie z Szekspira, ale jego postaci wymieniają się uwagami w stylu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Snu nocy letniej&lt;/span&gt;. I na tym poprzestańmy. Nadmierne porównanie do innych znanych, raczej tej pozycji szkodzi, niż pomaga :-). Dlaczego więc chce mi się o tym pisać? Ano spodobał mi się złośliwy szkic przedstawiający moment zgody autora na zrobienie "dilu" z Lucyferem. Nie była to kwestia kasy, sławy, miłości czy innych (choć a i owszem - w pakiecie oferty znalazły się te pozycje), tylko perspektywa, że tekst/opowieść, nad którą pisarz pracował, miałaby przepaść, zniknąć i rozpłynąć się w niebycie. Ot, wniosek z tego taki, że przerażająca - najbardziej ze wszystkiego - jest utrata naszych marzeń i transmisji wyobrażeń, roszczeniowych życzeń. &lt;br /&gt;A przecież... Przecież nie ma nic bardziej złudnego niż te skarłowaciałe mrzonki i ciche zaklęcia, które skrzętnie chowamy w swych tajnych zakamarkach naszych wnętrz. &lt;br /&gt;Chyba warto to przemyśleć :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-237909380272416364?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/237909380272416364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=237909380272416364' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/237909380272416364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/237909380272416364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/kramik-z-ksiazkami.html' title='Kramik z książkami'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S7G_UkPMhmI/AAAAAAAAAtQ/67bBe6EiPBA/s72-c/lustro.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-9126616434866449266</id><published>2010-03-28T11:17:00.002+02:00</published><updated>2010-03-28T11:24:20.970+02:00</updated><title type='text'>Cyklicznie czy historycznie?</title><content type='html'>Kiedyś wszystko sobie minie. I dobre i złe. To ostatnie zawsze jakoś tak kuwa chwyci się hyc człowieka i jak demoniczne martwe dydko, co grasuje pod murem cmentarza*, dusi za szyję. Well, trzeba przetrwać. Bo pójdzie sobie wreszcie :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* To Mała Blogerko już znasz pochodzenie powiedzonka "hyc" :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-9126616434866449266?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/9126616434866449266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=9126616434866449266' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/9126616434866449266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/9126616434866449266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/cyklicznie-czy-historycznie.html' title='Cyklicznie czy historycznie?'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-9172417580823715068</id><published>2010-03-22T15:25:00.001+01:00</published><updated>2010-03-22T15:30:03.549+01:00</updated><title type='text'>... (2)</title><content type='html'>Nie minęło mi. Dobro jest chwilowo na aucie. Nadal.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-9172417580823715068?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/9172417580823715068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=9172417580823715068' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/9172417580823715068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/9172417580823715068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/2.html' title='... (2)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7105160380658173185</id><published>2010-03-21T13:03:00.003+01:00</published><updated>2010-03-21T13:26:59.471+01:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami - tak, sobie właśnie przeczytałam. Dobrze, zatem. &lt;br /&gt;W nieuzasadniony sposób zawsze piszę o takich kurwa lekkich miłych sprawach. Znajomych, miłostkach, radościach, przygodach, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dolce vita&lt;/span&gt;, sztuce tzw. A przecież to nieistotne, nieistotne istotnie, bo wszak gdy się oglądam za/i na siebie jest tylko ciemna maź, która czyni ten &lt;span style="font-style:italic;"&gt;cube&lt;/span&gt; kompletnie nie-do-strawienia. Nie chce mi się, nie chce mi się nawet rozmawiać, nie mówiąc o już przysiadalności. Być może są historie, takie naprawdę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bad stories&lt;/span&gt;, o których nie śni się pisarzom &lt;span style="font-style:italic;"&gt;noir&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7105160380658173185?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7105160380658173185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7105160380658173185' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7105160380658173185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7105160380658173185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/blog-post.html' title='...'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-8870863411473195769</id><published>2010-03-19T10:10:00.002+01:00</published><updated>2010-03-19T10:26:44.213+01:00</updated><title type='text'>Drunk Butterfly</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S6M_xI2-isI/AAAAAAAAAtA/cRtNPoxJNl8/s1600-h/drunk_butterfly.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 199px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S6M_xI2-isI/AAAAAAAAAtA/cRtNPoxJNl8/s320/drunk_butterfly.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450270087472646850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mieszanie wódki, porteru i jasnego nie było chyba najrozsądniejszym z wyborów. Cóż, rozsądek niezwykle rzadko towarzyszy chwilom stadnego łajdactwa. Anioł wszystkich pijaków, ustrzegł mnie przed dolaniem do swego brzuszka winka - a przyszła mnie taka myśl, przyszła. Choć, do określenia "myśl" dziś jestem zdystansowana.&lt;br /&gt;Tak, czy inaczej - chętnie bym podyskutowała o sprawach mądrych, albo wypowiedziała się na istotnie ważki temat bieżący, ale niestety na matrycy informującej o stanie "twardego dysku" wyświetla się dziś napis: error. &lt;br /&gt;Zatem niech mędrkują w necie inni. Jadę w górki odpocząć, powdychać świeżego, refleksyjnie zastanowić się nad byciem, prawdą, pięknem, złem i śmiercią - jednym słowem "pomanować" jadę :-)&lt;br /&gt;Od rana chodzi mnie po głowie dlaczego motyl po angielsku nazywa się &lt;span style="font-style:italic;"&gt;butterfly&lt;/span&gt;, hm latające masło, maślana mucha, masło w locie, lot masła czy idiomatycznie lekkie masło, delikatny, miękki zwiewny. Kuwa. Nie dzisiaj jednak.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-8870863411473195769?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/8870863411473195769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=8870863411473195769' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8870863411473195769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8870863411473195769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/drunk-butterfly.html' title='Drunk Butterfly'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S6M_xI2-isI/AAAAAAAAAtA/cRtNPoxJNl8/s72-c/drunk_butterfly.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7780903622333997151</id><published>2010-03-17T23:00:00.002+01:00</published><updated>2010-03-17T23:03:41.147+01:00</updated><title type='text'>Kawałki z Eliasa</title><content type='html'>Najważniejsze: rozmowy z idiotami. Ale muszą to być prawdziwi idioci, nie mianowani w tym celu przesz ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ułagodzić marzenie senne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak niewiele pozostało z Heraklita, że zawsze wydaje się nowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;FIN&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. ...i taki to był dziś dzień nieznośnej lekkości przemijania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;dla Ags.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7780903622333997151?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7780903622333997151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7780903622333997151' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7780903622333997151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7780903622333997151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/kawaki-z-eliasa.html' title='Kawałki z Eliasa'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4746159920615947904</id><published>2010-03-16T11:25:00.004+01:00</published><updated>2010-03-16T11:35:40.416+01:00</updated><title type='text'>Będzie sztuczka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S59c9ymj8bI/AAAAAAAAAs4/om5lO6RJDNg/s1600-h/3.+k%C4%85piel+1,+olej+na+p%C5%82%C3%B3tnie,+100+x140+cm,+2009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S59c9ymj8bI/AAAAAAAAAs4/om5lO6RJDNg/s320/3.+k%C4%85piel+1,+olej+na+p%C5%82%C3%B3tnie,+100+x140+cm,+2009.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5449176290766877106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A kupno tego dzieła panna Blaum rozważa w czwartek. Jeśli to zrobię, nie będę jadła ze trzy miesiące... a przynajmniej nie będę jadła "za swoje". Choć panna Marszandka obiecała mi negocjacje cenowe, i tak jest to qwa, stracona sprawa - jak zawsze, jeśli chodzi o me qwa sprawy :-). O wernisażu galerii wirtualno-realnej oraz wystawionych dziełach napiszę wieczorem na 5Władzy. Teraz patrzę się na Kąpiel autorstwa Ewy Z. i zastanawiam się jak to wszystko ładnie urządzić :-)&lt;br /&gt;Gosh - nawet nie wiecie jak w mej nowej sypialnio-pracowni będzie to wyglądać na ścianie z kolorem "rock candy". Ale o tym, też za czas jakiś jak skończę się urządzać - w stylu jakiego nie ma zazwyczaj w domach :-)))))&lt;br /&gt;Aha - Kąpiel jest OLBRZYMIA -  i w tym cały jej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;tchad&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4746159920615947904?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4746159920615947904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4746159920615947904' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4746159920615947904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4746159920615947904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/bedzie-sztuczka.html' title='Będzie sztuczka'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S59c9ymj8bI/AAAAAAAAAs4/om5lO6RJDNg/s72-c/3.+k%C4%85piel+1,+olej+na+p%C5%82%C3%B3tnie,+100+x140+cm,+2009.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7512363731678417831</id><published>2010-03-15T20:40:00.003+01:00</published><updated>2010-03-15T21:04:50.284+01:00</updated><title type='text'>Nuży mnie to co za oknem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S56SumAoVvI/AAAAAAAAAsw/sECh_HToypk/s1600-h/dress.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 182px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S56SumAoVvI/AAAAAAAAAsw/sECh_HToypk/s320/dress.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5448953928339707634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ależ znużenie bierze mnie od tej pogody. Nawet moja szafa zaczęła strajkować. W końcu płaszczom i szalikom też się należy odrobina odpoczynku. W czwartek Kasiny wernisaż i skandalem byłoby nie założyć "czarnej jedwabnej" z koronką &lt;span style="font-style:italic;"&gt;vintage&lt;/span&gt;, a przyleźć w jakiś gaciorach i kapturach :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7512363731678417831?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7512363731678417831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7512363731678417831' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7512363731678417831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7512363731678417831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/nuzy-mnie-to-co-za-oknem.html' title='Nuży mnie to co za oknem'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S56SumAoVvI/AAAAAAAAAsw/sECh_HToypk/s72-c/dress.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-1789107832215563729</id><published>2010-03-12T12:04:00.005+01:00</published><updated>2010-03-12T21:31:30.119+01:00</updated><title type='text'>Przy małej czarnej, mały pastisz :-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S5oouGtX3ZI/AAAAAAAAAso/OE4SF9VoQsg/s1600-h/he.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 262px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S5oouGtX3ZI/AAAAAAAAAso/OE4SF9VoQsg/s320/he.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447711471798050194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszło mi to do głowy z początkiem zimy, ubiegłego roku. Nie było wcześniej czasu, bo ciągle coś się działo, coś trzeba było zaczynać, a coś innego kończyć. Wreszcie korzystam z małej zakładki chorobowej, choć - jak się okazuje - w naszych złych czasach, nawet podczas choroby trzeba pracować. Nevermind(e). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pastisz w stylu Ernsta, nie mogłam się oprzeć;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W domu, 11 marca 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Najlepszym z Braci o snach. Pan Darcy odwiedził mnie o zmierzchu. W innych okolicznościach cieszylibyśmy się nieśmiałym tchnieniem wiosny. Niestety, martwe kleszcze zimy nadal nie pozwalają ziemi wypuścić pierwszych, życiodajnych pędów. Zaiste, człowiek nie uświadamia sobie, jak bardzo, cykl przemian jego duszy, jest związany z rytmem natury. Wystarczy mały dysonans w konstrukcji melodii, a już trawi nas melancholijny niepokój. &lt;br /&gt;Na szczęście, farmakologia oferuje panaceum. Paracetamol, odrobina tytoniu i czerwonego wina potrafią odsunąć na bok, ciężką kotarę smutków.&lt;br /&gt;Sny o wodzie. Pan Darcy opowiada o wizji wyschniętej rzeki, z korytem usłanym złotym piaskiem. Początkowy niepokój, jaki silnie odczuwał, ustąpił błogości na widok koloru szlachetnego kruszcu. Tak, potęga snów mówi o głębi naszych prawdziwych uczuć i obiektach afektów. &lt;br /&gt;Woda pojawia się w moich podróżach z Morfeuszem nader często. Zwłaszcza po spotkaniach z Inżynierką i Redaktorką. Trzeba nauczyć się stawiać bukłak z płynem obok łóżka, za każdym razem, kiedy w kalendarzu, wypadnie termin naszych kameralnych dyskusji. Drobne wyspy tej rzadkiej wyjątkowości. W świecie wielkich dysput o kredytach i problemach z małżonkami. &lt;br /&gt;Małżonek - rozważam etymologiczne oraz kontekstowe osadzenie słowa. Tak mocno odwołującego się do głębokiego porządku organizacji relacji międzyludzkich. Skojarzył się z małżem. Dziwne, czyżby było to adekwatne odwołanie do teorii cyklów przypływów i odpływów opisanych przez Eliadego? A może, chodzi o specyficzną kuchnię śródziemnomorską? Podążając dalej, o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ars Amore&lt;/span&gt;. Muszę się nad tym głębiej zastanowić. Głębiej - zdaje się, słowo to nie pojawiło się przypadkiem. Zaczynam odczuwać niepokój. &lt;br /&gt;Aby nie zapomnieć o prawach, wyżej znajdujących się od naszych namiętności, spędziłam trochę czasu na obserwacjach mego egzemplarza &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cavia porcellus&lt;/span&gt;. Portugalczycy nazywają ją &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Porquinho da India&lt;/span&gt;. Zaskakujące i przerażające w rzeczy samej! Jak w nazwie, znaczeniu słów, zawiera się tęsknota za otwartym, dalekim i nieokiełznanym. Kontrastujące z ograniczeniem życia w klatce. W ramach ćwiczenia pokory odnotowuję: niektórym bytom do szczęścia wystarczy marchewka, ogórek i sianko. Ja dopisuję na marginesie jeszcze jedno słowo: winko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:-) :-) :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-1789107832215563729?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/1789107832215563729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=1789107832215563729' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1789107832215563729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1789107832215563729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/przy-maej-czarnej-may-pastisz.html' title='Przy małej czarnej, mały pastisz :-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S5oouGtX3ZI/AAAAAAAAAso/OE4SF9VoQsg/s72-c/he.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-166620245467742113</id><published>2010-03-05T20:41:00.002+01:00</published><updated>2010-03-05T20:43:34.837+01:00</updated><title type='text'>Hm...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S5FepAyvHwI/AAAAAAAAAsg/PtrfhRfZZsY/s1600-h/swinka.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 246px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S5FepAyvHwI/AAAAAAAAAsg/PtrfhRfZZsY/s320/swinka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445237483148091138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co za upadek. Różowa świnka-Patrycja co szuka domu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-166620245467742113?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/166620245467742113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=166620245467742113' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/166620245467742113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/166620245467742113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/03/hm.html' title='Hm...'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S5FepAyvHwI/AAAAAAAAAsg/PtrfhRfZZsY/s72-c/swinka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-3138703159432254353</id><published>2010-02-25T23:00:00.003+01:00</published><updated>2010-02-25T23:23:35.663+01:00</updated><title type='text'>Heaven can wait</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S4bzjmBUHNI/AAAAAAAAAsY/wpKHZlvCKk4/s1600-h/gadanie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S4bzjmBUHNI/AAAAAAAAAsY/wpKHZlvCKk4/s320/gadanie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5442304992550853842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie powinnam narzekać. To był dobry miesiąc. Zima sobie poszła. Pokończyłam sporo tekstów pod poduszkę. Wyspałam się na najwygodniejszym łóżku świata. Na chwilę "włożyłam cudze życie na siebie" (całkiem miłe jak się okazało), a na koniec wystawiło się parę faktur. Zawsze coś. Marzec pewnie tak genialny nie będzie, choć przecie wiosna idzie, więc może, może... Na razie trzeba się obronić przed doroczną inwazją przeziębienia, które do znudzenia atakuje mnie zawsze w tych samych miesiącach co do sekundy. &lt;br /&gt;Najgorsze jest to, że niebezpiecznie dochodzę do wniosku, że coś takiego jak życie zawodowe nie ma nic wspólnego z tym co chcemy w sobie pielęgnować wartościowego - o łoł, jak mnie to ładnie wyszło;-). Rzecz w tym, że w sumie mogłabym zarabiać laniem kawy, prasowaniem, albo mieszaniem w garze, bo to co robię wcale mnie jakoś nie wzbogaca i tak "właściwe pole gry" leży zupełnie gdzie indziej. Chociaż nie, "dzieci" lubię uczyć, ale to w sumie można podciągnąć częściowo pod działalność charytatywną :-). &lt;br /&gt;Jak poszłam dziś wieczorem do apteki to przede mną w kolejce stała taka śliczna ciemnowłosa dziewczyna. Taka ładniutka w nieczęsty sposób. Niska, z wielkimi oczami, gładkimi ciemnymi włosami, ostro przyciętymi nad karkiem. W cudownym czarnym płaszczyku, lakierowanych botkach i przepasana paseczkiem od CK. Cudeńko - pomyślałam i zaciągnęłam na oczy czapkę, bo dzisiaj czuję się jak androgyn, zresztą przeważnie tak się czuję, więc nie ma czym gadać, wróćmy do ślicznej brunetki. Ja więc - po środki na przeziębienie - a to cudo? Myślę sobie. Kiedy nadeszła jej kolej, pięknota poprosiła o trzy listki nicorette (czy jak to się nazywa), aspirynę w tabletkach i dwa opakowania deprimu. Well, nawet istoty doskonałe miewają słabości i gorsze dni. Zatem wybaczcie, dzisiaj mam ten smutny dzień.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-3138703159432254353?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/3138703159432254353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=3138703159432254353' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3138703159432254353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3138703159432254353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/02/heaven-can-wait.html' title='Heaven can wait'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S4bzjmBUHNI/AAAAAAAAAsY/wpKHZlvCKk4/s72-c/gadanie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2949039871444657449</id><published>2010-02-19T23:22:00.003+01:00</published><updated>2010-02-25T23:24:51.293+01:00</updated><title type='text'>Zupełnie właśnie taki wieczór</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3cW_5XWIUw8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/3cW_5XWIUw8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Prozaiczne uzasadnienie życia w jednym głupim zdaniu: że jakoby warto, jest największym triumfem postępującej na równi z ekspansją technologiczną, ludzkiej głupoty. Nie mniej, skoro już się jest żywym, należy zrobić coś pożytecznego. jeden zabawny poeta radził, żeby umyć słonia, kiedy tak ciśnie na to "coś". Miałam chyba ze 120 marzeń o tym wierszowym słoniu. Z wiekiem jakoś przechodzi. I wtedy, naprawdę COŚ się robi. Dziwne to życie. Pełne zakrętów i nieprawdziwe. A to, że nie prawdziwe to nie oznacza, że nie-realne. Skomplikowane? Bynajmniej. Porządek mózgu, czynu, uczucia, logiki, wiary (sic!) - jest równorzędny wobec siebie, we wszystkich tych aspektach. Kwestia wyboru poziomu, kanału - gry. To tyle, odnośnie refleksji: życie i kwestii nie da się żyć więcej. Tyle odnośnie Pani Kotów - lepiej Ci sama tego nie powiem osobiście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był u mnie Najlepszy z Braci na przerwie kawowej (czyli na sępa), sprawił mi doła, bo oświadczył, że Luzerz (w sensie życiowa towarzyszka) zainkasowała od swego taty 35 kawałków na wiosnę pod kątem jesieni życia. Zapytałam się: co z tym zrobi. Najlepszy odrzekł: jak to co? Wpłaci na konto. A ty co byś zrobiła? Oj, rozmarzyłam się na chwilę. Pewnie najpierw poszłabym powiedzieć wszystkim koleżansiom, potem nie pracowałabym z tydzień, kupiłabym w "pasji win" karton wymarzonego namierzonego za drogiego, oraz bilet (a nawet bilety) do Mediolanu i puściłabym trochę kasy na ciuchy, kosmetyki i książki... mniej więcej po tej wyliczance Najlepszy zaczął mieć kwaśną minę, więc - wtrąciłam szybko - naturalnie wcześniej podzieliłabym się z tobą. Żegnał mnie z uśmiechem. Cóż, ludziom można sprawić przyjemność, nawet nierealną obietnicą. Od wieków nic się nie zmienia. O, właśnie - podobno stara miłość też nie rdzewieje - być może, ale z całą pewnością rdzewieją obiekty miłości:-)&lt;br /&gt;Czas na przedwiośnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2949039871444657449?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2949039871444657449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2949039871444657449' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2949039871444657449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2949039871444657449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/02/zupeenie-wasnie-taki-wieczor.html' title='Zupełnie właśnie taki wieczór'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2899126319892235795</id><published>2010-02-17T16:00:00.003+01:00</published><updated>2010-02-17T16:03:38.208+01:00</updated><title type='text'>Dziś dzień kota</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S3wFBvyxCPI/AAAAAAAAAsQ/7yn5HcuyoBk/s1600-h/punk.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 241px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S3wFBvyxCPI/AAAAAAAAAsQ/7yn5HcuyoBk/s320/punk.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439227977524119794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...na razie bez własnego kota (za to czasem z użyczonymi), ale co dzień to dzień. Koty czarują :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2899126319892235795?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2899126319892235795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2899126319892235795' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2899126319892235795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2899126319892235795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/02/dzis-dzien-kota.html' title='Dziś dzień kota'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S3wFBvyxCPI/AAAAAAAAAsQ/7yn5HcuyoBk/s72-c/punk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7380553316379548850</id><published>2010-02-16T22:27:00.006+01:00</published><updated>2010-02-16T23:15:26.874+01:00</updated><title type='text'>Smaczne abecadło (3)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S3U8_nHiXiI/AAAAAAAAAsI/aK90qoSW38g/s1600-h/grape.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 238px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S3U8_nHiXiI/AAAAAAAAAsI/aK90qoSW38g/s320/grape.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437319188649762338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kończmy więc Waść, wstydu oszczędźmy;-) Ale tak to bywa, jak chciałoby się pisać o fajnych rzeczach, a praca i świat zawracają głowę nieistotnymi sprawami;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;S&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sushi&lt;/span&gt;. Owszem, lubię bardzo jadać, ale jak nie płacę za to. Tak się składa, że sushi to moja ulubiona potrawa darmowa:-) Zawsze na uczty sushi trafiałam na "krzywego" albo "zapraszanego" - i dobrze, pokarm ma być darem serca, zwłaszcza taki, który jest niebotycznie drogi. Najlepsze w historii uczty sushi to:&lt;br /&gt;1. impreza u pięknej Kate - gdzie zapoznałam się w wersją wege sushi, zapijaną hektolitrami ginu i podprawioną analogową muzyką w niesamowitej kolekcji jej "ex". Tego ostatniego to nie szkoda, płyt natomiast tak. &lt;br /&gt;2. przepijanie końcówek reprezentacyjnych pewnego dyrektora banku. Po tonach sushi, wasabi i mrożonej wódki, nie tylko mój żołądek odmówił posłuszeństwa, ale i cera zbuntowała się od nadmiaru "ostrości". Ale było warto. Dyrektora potem wyrzucili, ale zdążyliśmy jeszcze na konto karty reprezentacyjnej... nie jedno kulinarne szaleństwo uczynić. Cóż, nic nie trwa wiecznie. Zwłaszcza w korpo:-)&lt;br /&gt;3. Sushi w Barcy. Tak się złożyło, że trafiłyśmy do knajpki prowadzonej przez przybyszów z Dalekiej Azji, gdzie za jedyne 6 euro można było zjeść i wypić szystko. Kontrolnie - po zakupieniu biletu - obrzuciłyśmy okiem bufety. Było tego sporo i z każdej części świata. Sushi mieli oszałamiające. Ekspresowo oszacowałyśmy swoje możliwości i wymieniając znaczące spojrzenia umówiłyśmy się co do jednego: jakby nas pytali to jeseśmy "from raszja" - nikt by nie uwierzył, że kobiety z Polski tyle potrafią zjeść. Prawie trzy godziny gastro-eventu. Potem skok w Morze Śródziemne do solanki, aby spalić co się da. Są to te chwile, kiedy patrzysz się w niebo i myślisz: życie jest piękne. Zazwyczaj trwa to krótko. Zwłaszcza do pierwszego ważenia:-)&lt;br /&gt;Wniosek z tego taki: dobre sushi to takie za które nie płacisz. I trzymajmy się tego:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;T&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;tapas&lt;/span&gt;. Długo nie mogłam pojąć hiszpańskiej manii tapasowej czyli przystawkowej. Ale wchodząc i smakując kraj, otwierają nam się coraz bardziej najróżniejsze drzwi percepcji oraz kubki smakowe:-). W gronie tapas uwielbiam szynkę hiszpańską, również na grillu, niesamowitą rosyjską sałatkę, słodkie pomidory okraszone serem oraz...chorizo inferno  - ostre kiełbaski polane alkoholem i podpalone!!! Niesamowita sprawa. W Walencji poszłyśmy raz na kolację z miejscowymi. Typowy pomysł. Żarcie o 23.00, zatłoczona ciasna knajpa, wszyscy palą, alkohol leje się, leje się też z nas, bo jest chyba z 45 stopni we wnętrzu, siedzimy jeden na drugim (bo tak super, fajnie i kuwa to standard, że wszyscy się całują, trykają... a my już stan przedzawałowy kuwa gotowy), więc co jeszcze można zrobić w taką noc? No, przecież za zimno jest - więc zamówili gorąca kiełbasę, ale kij z tym, jak zobaczyłyśmy, ze pani kelnerka jeszcze ją podpala - wymiękłyśmy. Poszłyśmy na dwór, ogladać wypasione wielkie miejscowe karaluchy żerujące dookoła. Ale przyznaje  - kiełbasa fantastyczna :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wino&lt;/span&gt;:-). Bez wina życie byłoby jak... wykastrowany kot, niby żyje dłużej, ale kuwa czegoś mu brak. Lata całe dałam się unieść fantazji, że najlepszym miejscem na emeryturę jest Dolina Centralna w Chile albo Madera. Cóż może być piękniejszego niż widok dobrze uprawianych winnic. Tak się złożyło, że pisząca te słowa, miała okazje popracować w winnicach - piękne zajęcie, a świadomość odpalania beczek na winobraniu, łoł. No winko, no life! Poważnie, moim ulubionym winem jest łagodne chianti toskańskie. Ale &lt;span style="font-style:italic;"&gt;numero uno&lt;/span&gt; - to region Rioja, położony w dolinie rzeki Ebro. Rioja reserva - królową win jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;U &lt;/span&gt;- jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;uszka&lt;/span&gt;. Uszka z farszem z prawdziwków. Nic dodać nic ująć. Barszcz czerwony gorący do tego przebłyski, że kiedyś moja rodzina była liczna, bardzo liczna i że przetrwała (tylko w części) w piwnicy, ba, nawet przemaszerowała pod bramą Brandenburską. Ale to dawne czasy i nie ma co się rozczulać. Z biologią, historią oraz polityką nikt nie wygra. Uszka i barszcz pozostaną:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;X&lt;/span&gt; - jak kuchnia &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;extremalnie&lt;/span&gt; gówniana. czyli fast food oraz produkty podobne. Nigdy nie zjadłam niczego w tzw. "maku", a i epizodycznie zdarzało mi się przekąsić coś w tym stylu w innych lokalach. Szkoda nerwów i układu trawiennego. Wolę truć się używkami i ideami. Ostatnio byłam namawiana na jedyną szansę spróbowania czegoś w "maku", nie skorzystałam. Może kiedyś zrobią o mnie film - ta co nie zna smaku McDolsa:-). Ale od płyty zajefajnego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MDC&lt;/span&gt; - nie mogłabym tego skosztować, to nie wypada;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Y&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;yerba mate&lt;/span&gt;. Nie załapałam się na szaleństwo "mate". Jakoś tak ok, ale bez histerii. Jak pisałam już - ja, kawosz. Ale... zawsze jest jakieś ale:-). Było to raz wiosną w Berlinie. Po kilkudniowym meetingu czas było zapakować zady w auto i wracać do Wro. Koleżansie prowadzące agencję interaktywną poradziły nam na zmęczenie nie chlanie kolejnej kawy ani dopalacza, tylko naturalną schłodzoną zabutelkowaną Yerba Mate - w fantastycznych vintage butelkach 0,7. Wypiłyśmy jedną na pół. Fantastyczny ciekawy smak, gęby nam nie zamykały się az do rogatek Wrocławia. Miałyśmy podejrzenie, że dolały tam czegoś jeszcze:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Z&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zbiorowe żywienie&lt;/span&gt;. Bo moi wszyscy blogowi ukochani - nie ma nic lepszego jak gotowanie i jedzenie w gromadzie. Moim osobistym cichym rekordem jest przygotowanie domowej imprezy dla 50. osób:-) i to wszystko na 55 metrach kwadratowych. Oczywista pomagała mi w tym przez dwa dni nieoceniona Sylv. Ale wydawanie posiłków, karmienie, urozmaicanie - było największą frajdą wieczoru, oraz wyciąganie butelek z lodówki. Nie wyszłyśmy z kuchni, ale jaka impreza toczyła się przy kuchence i lodówce... więcej nie pamiętam, po kilku kolejkach i dymach, poszłam spać. Podobno kota mi wtedy biesili. Wpuścić draństwo do domu:-) Ale to dawno i nieprawda, wszystko &lt;span style="font-style:italic;"&gt;gone with the wind&lt;/span&gt;, więc jak ładnie idzie fragment z mojej ulubionej opery La bohème... &lt;span style="font-style:italic;"&gt;więc pijmy&lt;/span&gt;, no i jedzmy :-). Ostatnio lubię jak Borko dla mnie gotuje i gospodaruje moimi kaloriami, twierdząc żem trochę po zimie niedożywiona. Well, ale we wszystko się mieszczę, więc... dlatego piszę o jedzeniu;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7380553316379548850?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7380553316379548850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7380553316379548850' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7380553316379548850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7380553316379548850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/02/smaczne-abecadlo-3.html' title='Smaczne abecadło (3)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S3U8_nHiXiI/AAAAAAAAAsI/aK90qoSW38g/s72-c/grape.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-1632718706732468862</id><published>2010-02-09T18:37:00.003+01:00</published><updated>2010-02-09T19:24:27.870+01:00</updated><title type='text'>Smaczne abecadło (2)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S3Gdlk1NhfI/AAAAAAAAAsA/WCaoaJ-Ft14/s1600-h/paczki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S3Gdlk1NhfI/AAAAAAAAAsA/WCaoaJ-Ft14/s320/paczki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436299494080480754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...a więc kontynuujmy :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;M &lt;/span&gt;- jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;malaga, melon, mięta&lt;/span&gt; - łącząc te trzy żywioły spożywcze można całkiem miło spędzić całe lato:-). Malaga to ostatnio mi się roi i to bardzo i może się wyroi:-). Podobno to słodkie andaluzyjskie wino straciło obecnie swoje pięć minut, ale dla mnie (obok boskiej Madery) jest jednym z niewielu słodkich trunków alkoholowych, które lubię podegustować. Malaga tak jak i Madera mają to do siebie, że trzeba je dobrze zestawić. Błędem jest zagryzanie tych esencjonalnych, wyposażonych w cukier win innymi słodkimi produktami. Spróbujcie z chłodnym melonem, a dla detoksu po cukrze polecam miętkę - najlepiej z dodanymi świeżymi liśćmi. Po ostatniej wyprawie do Walencji wiem jedno, w Hiszpanii mają lepszą miętę - z bólem to przyznaję:-). A mięta to napój twardzieli he he.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;N&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;nerkowce&lt;/span&gt;. Staram się nie kupować dużych paczek bo opróżnię każdą ilość tych orzechów. Posiekałam raz nerkowca, zmieszałam z pistacjami uprażyłam na oliwie, dodałam nieco siekanej podsuszanej ostrej papryczki i ze trzy suszone pomidory, a do tego mnogo pesto i wszystko hop na makaron wstążki - Viva Italia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;O&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;oliwki i oliwa&lt;/span&gt;. Bez tego nie byłoby świata ani filozofii, niczego by nie było mówiąc językiem Kononowicza:-) Pojawienie się dobrej oliwy i oliwek w polskich sklepach było wiekopomnym wydarzeniem. Wcześniej to małe, zielone i okrągłe znałam tylko z serialu M.A.S.H, że dawali sobie do pędzonego własnym sumptem martini. Rzeczywiście warto było czekać, a może inaczej - dlaczego kuwa tak długo! Chwilę później zaczęłam sama kręcić się po świecie i robić własne rankingi oliwek i oliw. Nauczyłam się więc z oliwą jadać wszystko, polewać, dusić, doprawiać. Ba, oliwę zabieram nawet do łazienki. Nic lepszego jak natrzeć się przed kąpielą oliwą i wskoczyć do osolonej sola kąpielową wanny. I ładnie się potem pachnie, jak kawałek południowego podpłomyka he he. Co najważniejsze - skóra potem nie schnie, zwłaszcza zimą. Oliwa jest też dobra zamiast masła na chleb. Fantastyczne zestawienie. Oliwki za to sentymentalnie prowadzą mnie do holenderskiej Bredy. Nad kanałami, nieopodal katedry był taki targ spożywczy pełen kramów. Sprzedawano na wagę i na miejscu oliwki (o takich wielkościach i odcieniach, że ho ho). W czwartek, jak udało mi się zerwać szybciej z roboty, brałam rower i jechałam do Bredy na zakupy (był to jedyny dzień handlowy z dłużej otwartymi sklepami, w sensie do 20.), ale zanim rozpoczęłam żer po półkach, szłam na porcje oliwek, frytek i majonezu. Kaloryczne jak sam sukinkot, ale po pracy fizycznej dobrze robiło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;P&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pizza i pomidory oraz pesto, a przede wszystkim pączki&lt;/span&gt;. Pizza powinna dostać kulinarną nagrodę Nobla, gdyby takie dawali:-). Niech to wystarczy. Właściwie można jeść tylko pizze na różne sposoby i żyć. A pomidory? Ponad cztery lata temu po chorobie, mama Tobs karmiła mnie przez dwa miesiące przecierem pomidorowym własnej produkcji, gotowanymi jabłkami i lekkim białym serwem. Na pytanie czy potem mogę patrzeć się jeszcze na takie jedzenie, odpowiedziałam: tak, a i owszem. Przecież to smaczne! Pesto - zielone królestwo. Na ciepło i na zimno. Na pieczywie i w potrawie. Zawsze. Co do pączków - jak mogłabym zrezygnować z ciast i ciasteczek, tak pączki nigdy nie stracą mej sympatii. Dobry pączek należy doprawić spirytusem, aby nie naciągał tłuszczem podczas pieczenia. Kiedyś podmieniłam spiryt na absynt - były jeszcze lepsze. Jutro tłusty czwartek, wprawdzie te sklepowe są raczej podłego sortu, ale nie oszczędzajcie sobie. Dla mnie to straszny dzień tego roku, pierwszy raz nie zjem już nigdy pączka made by Tobs. I nie chce mi się robić własnych. Chyba po prostu muszę przeczekać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;R&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;raclette&lt;/span&gt;. Szwajcarzy mają ciekawe góry, mentalność, historię i kuchnię. Mają też Gigera:-). Ten ich pieprzony ser zwany raclette, mlący się, płynący, kulkowany, z geneza pastewną cholernie mnie smakuje. Zamiast bombonierki wolałabym coś takiego:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... no dobra, głodna jestem już z tego wszystkiego. Deser z końcowych pozycji abecadła niebawem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-1632718706732468862?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/1632718706732468862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=1632718706732468862' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1632718706732468862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1632718706732468862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/02/smaczne-abecado-2.html' title='Smaczne abecadło (2)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S3Gdlk1NhfI/AAAAAAAAAsA/WCaoaJ-Ft14/s72-c/paczki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7658592049459278518</id><published>2010-02-05T13:34:00.004+01:00</published><updated>2010-02-05T15:20:42.364+01:00</updated><title type='text'>Smaczne abecadło (1)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S2wQjm4rVOI/AAAAAAAAAr4/KyZttc4ES70/s1600-h/oliwki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 232px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S2wQjm4rVOI/AAAAAAAAAr4/KyZttc4ES70/s320/oliwki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5434737054249080034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przymierzałam się do tego tekstu od jakiegoś czasu. Sporo myślę o żarciu tej zimy, a to dlatego, że jak w ubiegłym roku "nie-myślałam" to wiosną wyglądałam jak całkiem spora kluseczka i trzeba było się z tym zmagać przez parę miesięcy:-). W tym roku (i ubiegłej końcówce) postanowiłam działać taktycznie - jako odporna na wszelkiego rodzaju diety - tak, aby rozmiar 38 na dupie, a 36 na górze, został tym z tych sklepów, które nie zaniżają numeracji żeby poprawić nastrój swoim klientkom:-). Mało kiedy baby mają na górze i na dole ten sam rozmiar (jak widać w przypadku kobiet zasada hermetyczna, że jak na górze tak na dole, raczej nie działa). Zresztą co ja tu tylko o kobietach, zapuszczony tłusty brzuch - jeśli chodzi o mężczyzn - wygląda dobrze tylko na posążkach Buddy (zapaśnicy Sumo są poza oceną estetyczną). Wróćmy do diet. Oj, to jest tak straszna rzecz jak pobyt w więzieniu. Zawsze mi szkoda ludzi, którzy są na diecie. Spadający we krwi poziom cukru sprawia, że są smutniejsi, bardziej rozdrażnieni, ciała przechodzą dziwną metamorfozę, a skóra reaguje różnie. Standardem dietowszczaków są podkrążone oczy. Oczywista, detoks spożywczy raz na jakiś czas jest niby dobry, wskazany, a jak jest nadmiar sadła to trzeba coś z nim zrobić, chyba że jest się obiektem w związku z wypasaczem, wtedy przerąbane:-) Ale to margines. Tak czy inaczej - lepiej zapobiegać niż leczyć, zupełnie kuwa jak w polskiej służbie zdrowia :-)&lt;br /&gt;Ale do rzeczy. Nie zdrowym, chudym jedzeniu chcę pisać. Podczas jesienno-zimowego gotowania posiłków przyszło mi do głowy stworzenie katalogu ulubionych smakołyków bez których życie nie miałoby sensu. Od idei bazy przeszłam do uporządkowanego alfabetu. A więc zaczynajmy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A &lt;/span&gt;- jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;absynt&lt;/span&gt;. Późno zakosztowałam w tym trunku, bo już mając 30. na karku, ale była to miłość dojrzała i wyjątkowo wierna;-) Absynt można zawsze i wszędzie (choć nie z każdym;-). Pijam czysty, lekko schłodzony, choć latem lepiej mieszać z sokami na cukrze. Ale uwaga! Absynt potrafi zwodzić na manowce i lekko uzależnić. Kiedy zrobić sobie przerwę? Kiedy wypijasz na raz ze swoją koleżansią całą butelkę i na własnych nogach wracasz do domu - czas powiedzieć basta (na chwilę).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;B &lt;/span&gt;- jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bazylia&lt;/span&gt;, świeża z doniczki. Niesamowita zieleń. Chciałabym mieć sukienkę w kolorze bazylii. I zapach. Mhhhmhmh. Można wrzucać do wszystkiego, lubię kluseczki w sosie beszamelowym (robionym, nie z torebki) z wrzuconą na koniec bazylią. W jednej takiej knajpce wyjadam bazylię z doniczek, zdarza się:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;C&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;cytryna&lt;/span&gt;. Poranna szklanka wody zaprawionej suto cytryną to najbardziej energetyczny drink wszech-czasów. Kiedyś polecono mi go jako remedium dla imprezowiczki, czyli detox. Został ze mną do dziś. Zapewniam Was, po wypiciu czegoś takiego o poranku z pyska lepiej pachnie (a niektórym niekiedy czasem nawet pasta nie pomaga). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cz&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;czekolada&lt;/span&gt;! Królowa jest tylko jedna :-). Uwielbiam czekoladę i dlatego staram się jej nie jeść :-). Ranking czekolad wygląda tak (mówimy tu raczej o masowych produkcjach): Ritter Sport (wszytko i do oporu, ale najbardziej to jogurtowa, z herbatnikiem i masłem orzechowym oraz ta z marcepanem), Toblerone - marzenie o Alpach szwajcarskich (będzie ziszczone, będzie), Sarotti - tabliczka opatrzona logo z Turkiem w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;oldskulowym&lt;/span&gt; klimacie, rozbraja moje kubki smakowe. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;D&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;daktyle&lt;/span&gt;. Suszone są najlepszą przekąską na jesienno/zimowe wieczory, w zamian za ciasteczka, które są złem w stanie czystym. Jedna moja koleżanka twierdzi, że jak można jeść coś co wygląda jak pieczone karaluchy, albo wielkie szczurze bobki... hm, myślę, że bigos dla cudzoziemców może wyglądać również przerażająco, a te efekty gastryczne? Kapuściany koszmar ha ha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;E&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;eklerki&lt;/span&gt;. Jedyne ciasteczka, które wspominam z dziecinnym sentymentem. Kruche cienkie ciastko wypełnione kremem i polane czekoladą. Najbardziej lubiłam wersję mini. Z czarną kawą są świetne, ale nie należy ich jeść. Będąc brzdącem na jednej imprezie u ciotki, zakradłam się do kuchni i wyżarłam z tacy wszystkie przygotowane eklerki. Dostałam skrętów żołądka. Kurowali mnie jakimiś obrzydliwymi solami. Chodziło o to, aby wywołać wymioty. Cóż za barbarzyństwo, cud, że nie zostałam anorektyczką. Ale co zjadłam to moje :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;F &lt;/span&gt;- jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;figa&lt;/span&gt;; smak życia. Lubię bardzo dżemy wszystkie, byleby były z fig. Figa to boski owoc. Niepowtarzalny smak. Czy to na świeżo, czy z puszki w zalewie, czy przetworzona. Figa nie nudzi się. Nigdy. Uwielbiam chodzić we Wro do "Piotra i Pawła" bo ta jest największy wybór dżemów z fig. Najlepszy dżem dostawałam z Kairu, był prosto ładowany do puszki, słodzony oczywista cukrem (kto by się tam przejmował), do tej pory nigdy nie odnalazłam podobnego smaku na półkach w naszych sklepach. Trzeba się dowiedzieć kto w tym roku kupił "se wczasy w Egipcie":-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;G&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;groch&lt;/span&gt;. Ugotowany i zmielony na pastę, przyprawiony solą morską i pieprzem. Powiew Wschodu:-) W innych wersjach groch mam w głębokim poważaniu. Ale pasta grochowa, jeszcze jak jest ciepła, jedzona łyżką prosto z gara - rewelacja. Najlepiej zaopatrzyć się w Verdin i Espumisan, ale warto!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;H &lt;/span&gt;- jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;chałwa&lt;/span&gt; (he he, ale ze mnie ortograficzna psotnica, ale cóż? O herbacie mam pisać? Nie... bo piję herbatę bo muszę i tylko zdrowotną, chyba że w orientalnych knajpach - zaprawioną cynamonem, to tak. Jestem jednak typowym kawoszem). A więc chałwa. Tłusta, czysta - bez wynalazków - za PRL-u, to bułgarską w puszkach zażerałam się. Potem wprowadzili produkty zastępcze, bloki przypominające chałwę, czekoladę... zniechęciłam się zupełnie. Teraz mogę kupować taką extra prosto ze Stambułu. Nie uznaję batoników chałwowych, ani produktów smakowych. Chałwę można polać sokiem malinowym, albo zeżreć z gałką lodów, też pięknie się łączy. Choć najlepiej chałwę zagryzać winogronem i popijać winem - miesza się to w pysku niesamowicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;I&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;imbir&lt;/span&gt;, naturalnie. Jako, że poza pieprzem i papryką średnio lubię suszone czy przetworzone przyprawy (a i te dwie w wersjach umiarkowanych) to tyczy się to też imbiru. Nauczyła mnie koleżansia po angielskich wojażach, że można wziąć cały korzeń, zapiec w oliwie ziemniaczki, a na końcu utrzeć tego imbiru i wymieszać. Popijać kefirem. Naprawdę, jak nie przepadam za taką mocną kuchnią, to ta potrawa jest prosta i rewelacyjna. Kompletnie nie przekonałam się zaś do dżemu z pomarańczy z imbirem, jednak mam cofkę przy drugiej kromce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;J&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jajecznica&lt;/span&gt;:-) Ostatnio powoli jedyna potrawa, gdzie cenię smażenie. Zazwyczaj uważam, że nie ma rzeczy, której nie można zgrillować, udusić, albo zapiec w naczyniu żaroodpornym. Smażonki odpuszczam. Ale jajecznica raz w tygodniu musi być, najlepiej z obranym pomidorem, duszonym czosnkiem (skromnie) i bazylią oraz twarożkiem obok i pełnoziarnistym chlebkiem. Typowe sobotnio-niedzielne śniadanie. Ogórek małosolny też dobrze wchodzi w tym zestawie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;K &lt;/span&gt;- jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kawa&lt;/span&gt;. Jedno zaznaczę - kawa rozpuszczalna, czy też jakieś formy latte to dla mnie nie są kawy. Kawa jest czysta, czarna i spieniona. Lubię przyprawy w kawach. Kawa ma ścinać krew w żyłach, a potem doprowadzać ją do wrzenia. Najlepszą kawę piłam w Konstancy. Był to jakiś szatański napój, działała lepiej niż amfa. W Polsce tak sobie podchodzi się do kaw. W gruncie rzeczy mamy zwykły supermarket, a nie kawiarnie. Wystarczy walnąć się do Berlina żeby zobaczyć różnice. Ostatnio zdarzyło mi się pić dwa razy dobrą kawę: jedną na Kreuzbergu, a drugą w Nowy Rok u mojej funfeli co wróciła z "greckiego wygnania". Rankiem (w południe:-) wzięła garnek, sypnęła na wodę swoje specjały przywiezione z południa, zaprawiła, dosłodziła, podgotowała i zapodała nam najsmaczniejszą historię noworoczną. To była pierwsza cudowna rzecz w 2010 roku. Potem było już tylko lepiej:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;L&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;lasagne&lt;/span&gt;. Tylko DIY liczy się. Wszelkie inne robione z produktów gotowych, to plastry makaronowe przełożone farszem:-) Uwielbiam lasagne z brokułami w sosie beszamelowym, mięsnymi też nie-pogardzę, ale warzywne są zdecydowanie lepsze. No i polane oliwą, posypane parmezanem... do tego jeszcze tylko film Viscontiego, butelka chianti i można z chaty nie wychodzić.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Ł&lt;/span&gt; - jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;łodygi&lt;/span&gt; czyli bambus:-). Podobno kuchnia tajska i azjatycka to najlepsze na świecie. Wolę zostać przy tej znad basenu morza Śródziemnego. Od czasu do czasu na coś się skuszę, ale zawsze czuję się tak jakbym poszła do klubu z muzyka, którą trochę znam, jakoś mnie nie drażni, ale płyt bym nie kupiła. Najlepszą sprawą z tamtejszej kuchni jest bambus. Zupa bambusowa spokojnie mogłaby dla mnie zastąpić nasz tłusty rosół, który mnie się zawsze będzie kojarzył z zarzynaniem biednej kury, losowo wybranej z gromady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...dobra tak zwany Ciąg Dalszy Nastąpi :-). Czas na kofi-brejka i robotę, a nie pieprzenie po próżnicy:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7658592049459278518?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7658592049459278518/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7658592049459278518' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7658592049459278518'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7658592049459278518'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/02/smaczne-abecado-1.html' title='Smaczne abecadło (1)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S2wQjm4rVOI/AAAAAAAAAr4/KyZttc4ES70/s72-c/oliwki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7493020449867678691</id><published>2010-02-04T20:53:00.004+01:00</published><updated>2010-02-05T11:06:36.996+01:00</updated><title type='text'>Wysokie cholewki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S2sl5DMwv8I/AAAAAAAAArw/tacBFxBJUDQ/s1600-h/pj.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 248px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S2sl5DMwv8I/AAAAAAAAArw/tacBFxBJUDQ/s320/pj.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5434479037394239426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cóż, PJ Harvey włożyłam w zakładkę lata 90. A dokładnie Holandia 93'. Wtedy panna Polly Jean była jeszcze mało znaną (tzw. alternatywną) artystką. W tamtejszych klubach (dla tzw. fraków) dopiero zaczęto grać jej numery, a przeraźliwy (tzw. wyzywający) image artystki robił spore wrażenie. Głos. Mogła z nim robić wszystko. Numery - nadawały się do bardzo wielu rzeczy. Od razu zapadały w pamięć. Najbardziej lubiłam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;To Bring You My Love&lt;/span&gt;. Niesamowita płyta. Taka bardziej znośna wersja Diamandy:-). &lt;br /&gt;Potem rzuciłam PJ. Poszła sobie wraz z kolejnymi latami, fotografią analogową, ciuchami już nie-do-nałożenia, kolekcją biletów z dziwacznych koncertów, nieprzespanymi nocami. Biologia robi swoje :-). &lt;br /&gt;Tymczasem.... Albo "Wtem!", trafia mi w ręce płyta PJ z 2007 roku &lt;span style="font-style:italic;"&gt;White Chalk&lt;/span&gt;. Piję więc wino i słucham sobie onirycznych wędrówek wokalistki, bardzo dyskretnych, z akompaniamentem fortepianu. Niesamowita rzecz. Spójna, dobrze skompilowana. Well, jak właśnie przeczytałam PJ walnęła już 40. Kuwa, to nie możliwe! Najlepszy z Braci spojrzał na zdjęcie PJ i powiedział: tak powinny chodzić ubrane kobiety... po ulicach :-). Nie wiem czy miał na myśli wizerunek Harvey z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;White Chalk&lt;/span&gt;, czy ten, który możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej. Nevermind(e). Jest skończenie piękna. Zarówno w wersji wokalnej jak i wizualnej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7493020449867678691?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7493020449867678691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7493020449867678691' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7493020449867678691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7493020449867678691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/02/wysokie-cholewki.html' title='Wysokie cholewki'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S2sl5DMwv8I/AAAAAAAAArw/tacBFxBJUDQ/s72-c/pj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-8258539446438916384</id><published>2010-02-01T10:43:00.003+01:00</published><updated>2010-02-01T11:27:43.429+01:00</updated><title type='text'>Czasem i zima może być... ale niech już odejdzie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S2ajRiYbEfI/AAAAAAAAAro/sKmXN1qyizk/s1600-h/snow.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S2ajRiYbEfI/AAAAAAAAAro/sKmXN1qyizk/s320/snow.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433209522151428594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Można powiedzieć: nawet i ja czasem lubię zimę... zwłaszcza jak mija, albo na zdjęciach:-). Mniej więcej na wysokości własnych urodzin zaczynam marznąć, a trwa to do długiego weekendu majowego. Ba, ostatnio ze względu na babrzącą się pogodę to nawet marzłam i maju i w czerwcu. Psia krew, przerąbane. Gdyby nie skoki na Południe, aby porządnie się wysmażyć, uszczknąć choć na chwilę lepszej aury, to pewnie obumarłabym w tym naszym padole wilgoci, zimna, grzybu, śluzu i depresyjnych zmian cyklów trzydniowych. Rzygać mnie się na samą myśl, kiedy przypomnę sobie niektóre letnie miesiące, gdzie niby jest dość ciepło, ale niebo zaciąga ciężka płyta posępnych chmur i właściwie to nie wiadomo z czym mamy do czynienia. Ehhh. Nic to. W porównaniu do takiego shitu, niewątpliwie słoneczny zimowy i mroźny dzień ma przewagę. W ostatnią sobotę stycznia wsadziłam tyłek do pociągu i pierwszy raz zimą (w sensie, że koleją) udałam się w Kotlinę:-). "Wrota Ziemi Kłodzkiej";-) powitały mnie jak zwykle baśniowym widokiem, ale ogromne wrażenie, takie z rozdziawieniem paszczy, to zrobiły na mnie wielkie połacie zlodowaciałego śniegu równomiernie ciągnące się po górzystych polach. Perspektywa bieli po horyzont. Zimne słoneczne niebo, jasnobłękitne, stykające się z twardą lukrową bielą. I tylko gdzieś daleko pojedyncze oblodzone drzewa. Extra. Wprawdzie prawie przymarzłam w pociągu i złorzeczyłam Perfidnemu Krajowemu Przewoźnikowi, zwłaszcza za informację na Głównym, że regionalne przewozy nie honorują kart kredytowych, a IC i TKL od dziś mają podwyżki (aj, trzeba płacić za ten pieprzony luksus zbiorowej komunikacji). I w ten weekend przysięgłam sobie, że nie ma pieprzenia i tłumaczenia, ani atawizmów w postaci wspomnień z wypadków, ale siadam za kierownicę i zdaję egzamin. A jak nie, i złamię obietnicę, to odgryzę sobie... koniec palca co mnie w nim reumatyzm strzyka;-) &lt;br /&gt;Jednak to tylko suplement bo w sumie to chciałam o czymś innym. Ostatnimi miesiącami to czytałam raczej literaturę podłą. A i owszem, niektóra była dość rozrywkowa, a nawet zabawna czy też ciekawa, ale nie zmienia to jednego - należała do gatunku podłej. Właściwie to przez chwilę zaczęłam zastanawiać się czy czasem nie straciłam już zdolności do czytania rzeczy nieco lepszych, albo oka do trafiania na książki zaskakujące. Cóż, każdy się z wiekiem degeneruje, nie ma co. Inna sprawa, jak kręcisz się nieustannie wokół tematów kto ile, za ile, gdzie, co kupił, co ubrał i jaki fajny żarcik opowiedział, to powoli zaczynasz nasiąkać tępotą otoczenia. Dość aby zachować w sobie te resztki ironii i trzeźwości aby walnąć się w pysk i przyprowadzić do porządku, że przecież nie o to chodzi w tym wszystkim. I tak właśnie trafiłam na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sto butelek na ścianie&lt;/span&gt; autorki co zowie się Ena Lucia Portela. Łoł, tania jest dobra literatura, bo kosztowała mnie mniej niż cieniutki browar na wrocławskim Rynku. I dobrze. Ostatnio nacięłam sie na wino grzane, które standardowo kosztuje 7-8 zeta, a ja głupia będąc w jednym lokalu gastronomicznym, nie rzuciłam oczkiem w kartę, a tylko se zamówiłam i jakież zdziwienie przeżyło moje serce kiedy pani kelnerka zażyczyła sobie złotych 20. No kuwa bez przesady z tym rżnięciem bez "kocham cię". Solennie sobie obiecałam, że w tym sezonie nie będzie już wydatków w lokalach. I naprawdę w styczniu już w wystarczająco wsparłam lokalną przedsiębiorczość. Ale wróćmy do książki. Niezłą rzecz wysmażyła Pani Kubanka. Taki hawański Grek Zorba na gorzko. I mnogość smacznych odniesień, niedrażniąca erudycja (bez pouczania) i puszczenie oka jeśli chodzi o cytowanie książek i odniesienia do bohaterów. Bardzo dobrze to się czyta i jest przede wszystkim ciekawe.&lt;br /&gt;I tak płynąc sobie lekko z gorzko-słodkim smakiem książki rumowo-cygarowej, pomyślałam sobie, że co jak co ale człowiek do życia czy tam losu nie powinien mieć żadnych pretensji. Przecież nic nie jest tak jasne jak reguły &lt;span style="font-style:italic;"&gt;life play&lt;/span&gt; - oto jesteśmy, przeżyjemy tyle ile się da, i na ile pozwolą nam okoliczności, może zestarzejemy się (na pewno nie odmłodniejemy;-), a potem umrzemy z tym lekkim drżeniem bardziej pewni wiary, bądź mniej pewni niewiary. I finito. Tak więc cieszmy się, że biegnie zima, ale smućmy się, bo nadchodzące lato doda nam więcej, a nie ujmie;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-8258539446438916384?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/8258539446438916384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=8258539446438916384' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8258539446438916384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8258539446438916384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/02/czasem-i-zima-moze-byc-ale-niech-juz.html' title='Czasem i zima może być... ale niech już odejdzie'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S2ajRiYbEfI/AAAAAAAAAro/sKmXN1qyizk/s72-c/snow.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-9148082950770528882</id><published>2010-01-27T14:23:00.000+01:00</published><updated>2010-01-27T14:24:55.395+01:00</updated><title type='text'>Swiat bez Bohaterów? Nie-możliwe!</title><content type='html'>No i jak by wyglądał ten świat bez bohaterów? ;-))))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FXisSjTr5e0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FXisSjTr5e0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-9148082950770528882?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/9148082950770528882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=9148082950770528882' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/9148082950770528882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/9148082950770528882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/01/swiat-bez-bohaterow-nie-mozliwe.html' title='Swiat bez Bohaterów? Nie-możliwe!'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-8944776535459944052</id><published>2010-01-26T13:30:00.004+01:00</published><updated>2010-01-26T14:22:29.680+01:00</updated><title type='text'>Między śledziem, internetem a innymi smakołykami</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S17gyutV8lI/AAAAAAAAArg/bwHIZetTcOM/s1600-h/%C5%9Bled%C5%BA.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S17gyutV8lI/AAAAAAAAArg/bwHIZetTcOM/s320/%C5%9Bled%C5%BA.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431025362791690834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W zimie dobrych jest kilka rzeczy (tak próbuję się rozweselić w ramach rekompensaty temperatury ujemnej):&lt;br /&gt;- jedzenie kalorycznych potraw bez konsekwencji tycia (oczywista jeśli chodzimy po mrozie, a nie grzejemy dupska w fotelach),&lt;br /&gt;- picie mocnych alkoholi (ale z umiarem, bo można skończyć jak tytułowy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Organista z Ponikły&lt;/span&gt; z sienkiewiczowskiego opowiadania),&lt;br /&gt;- bezprecedensowe spędzanie czasu przed komputerem (bez letnich wyrzutów sumienia:-),&lt;br /&gt;- banialukowanie nad wiosną i latem;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku. Tak czy inaczej, ten rok zaczął się realizacją zmian, których kiełki wystrzeliły w 2009. Czy będzie lepiej? Czy to dobra droga się realizuje? Bo ja tam wiem... Im mniej w sumie spędzam czasu nad kategoryzacją opozycji dobre - złe, tym lepiej ;-). Marząc sobie więc w zaciszu domowym o wakacjach na upalnym Południu, zastanawiałam się nad kwestią Północy - jako stanu człowieka. Łoj, to nie mój łej zdecydowanie, choć tak a i owszem miewa swe zalety. Dokładnie chodzi o śledzia;-). W okresie zimowym śledź gości często w mych myślach ha ha. Po latach eksperymentów dochodzę do wniosku, że żarcie gotowego śledzia ze słoików czy na wagę to jednak pomyłka. Za często zdarzają się barbarzyńskie wpadki, a oszustwo na przyprawach (vide olej i oliwa) to skandal. Zresztą, dobrego śledzia można trachnąć szybko we własnej kuchni. Najbardziej śledzie mnie zaskoczyły "w Sopot", gdzieśmy jakieś dwa lata temu jodu i dżinu zażywali (bardziej dżinu - gwoli ścisłości). W hotelu gdzie mieszkałam podawano śledzia na najróżniejsze sposoby, a że był dość tani to się go zjadło kilka kilogramów. Tamta przygoda kulinarna nauczyła mnie jednego: śledź lubi eksperymenty i wcale nie musi być sprowadzony do prostego zestawu tylko i wyłącznie z cebulą. Śledź świetnie sobie radzi z winogronem, rodzynkami oraz ananasem, a nawet z kawałkami mango. Połączony z ładną paletą kolorystyczną warzyw lub owoców - wygląda fantastycznie. &lt;br /&gt;Tej zimy, kręcąc się po kuchni myślałam właśnie o Północy i Południu - oraz o tym, że najbardziej lubię sytuacje i osobowości złożone z kontrastów, więc tak to się przełożyło na śledzia:&lt;br /&gt;Pół kilo filetów śledziowych w zalewie olejowej (uwaga: filet musi być grupy na palec, mięso białe, a przyciśnięte palcem - nie odznaczające się śladem - inaczej można sobie darować, bo szkoda kubków smakowych i żołądka). Filety odsączamy (nie używamy oleju z pudełka - pod żadnym kuwa pozorem!). Następnie kroimy w ukośne plasterki (do 2 cm) jak serniczek.&lt;br /&gt;Następnie: obieramy jedną małą cebulę (małą kuwa małą) - następnie odcinamy i wycinamy wszystkie twarde i brzydkie części (to tanie warzywo) - tak przygotowaną główkę parzymy wrzątkiem. Kroimy w małe półksiężyce. &lt;br /&gt;Bierzemy pęczek szczypioru (nie trzymanego wcześniej w lodówie, tylko przyniesionego ze sklepu) - myjemy i siekamy na drobno.&lt;br /&gt;Jedną paprykę czerwoną (bardzo twardą) kroimy w drobną kostkę, usuwając wszystkie paprochy.&lt;br /&gt;Do tego: pół limonki, pół cytryny, pieprz kolorowy, pieprz czarny, szczypta chili, odrobina soli morskiej (jak komu mało śledź słony) kilka liści świeżej mięty oraz... 25 gram absyntu, najlepiej 70-80 procentowego (musi być verte - i najlepszy robią pod Barcą i pod Pragą - Absinth Beetle).&lt;br /&gt;Więc: na sam spód kładziemy warstwę cebulki - posypujemy przyprawami, skropimy odrobiną limonki. Następnie warstwa śledzia i kropimy limonką, cytryną, sypiemy przyprawami oraz suto szczypiorem. Następnie znów odrobina cebulki i powtarzamy pięterko. Na samej górze sypiemy papryką, kropimy absyntem i zalewamy wszystko suto dobrą oliwą z oliwek (może być grecka albo włoska od biedy). Koniec powinny wieńczyć liście miętowe. Resztkę niewykorzystaną absyntu można wypić, na rozgrzewkę :-).&lt;br /&gt;Całość przykryć folią aluminiową i schłodzić do "przegryzienia się". Niby przed podaniem można wymieszać, ale w sumie to ładnie torcikowo wygląda na talerzu. Dodatkowo można podrzucić ozdobnie połówkę plastra cytryny i liść mięty. Całość wygląda, pachnie i smakuje zajebiście, zwłaszcza z ciemnym chlebem :-). To taki śledź w stylu mojito;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-8944776535459944052?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/8944776535459944052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=8944776535459944052' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8944776535459944052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/8944776535459944052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/01/miedzy-sledziem-internetem-innymi.html' title='Między śledziem, internetem a innymi smakołykami'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S17gyutV8lI/AAAAAAAAArg/bwHIZetTcOM/s72-c/%C5%9Bled%C5%BA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-854532433142283253</id><published>2010-01-18T21:59:00.003+01:00</published><updated>2010-01-18T22:49:38.668+01:00</updated><title type='text'>Robociki na wysokościach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S1TL8vUbRXI/AAAAAAAAArY/1IXtcrcqOc8/s1600-h/20090620_195455.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S1TL8vUbRXI/AAAAAAAAArY/1IXtcrcqOc8/s320/20090620_195455.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428187695243019634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy ktoś zwraca uwagę na tablice ostrzegawczo/informujące pojawiające się czasem w przestrzeni miejskiej :-) Do moich faworytów należą zdecydowanie: Roboty na wysokościach. Żółte tło, czarny napis, czasem infografika - robotnik w kasku podwieszony na rusztowaniu. Pewnie to dość prozaiczna sprawa, ale za każdym razem "roboty na wysokościach" kojarzą mi się z zupełnie czymś innym. Nie wiem jak tam sobie podąża ludzka wyobraźnia, ale dla mnie to są Roboty czy też ze względu na mały rozmiar przedstawienia Robociki. Tak więc Roboty na wysokościach... zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie taką scenkę. Fajne, nie? :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak w ogóle, to trudno coś pisać jak się nie pisze regularnie bloga :-). Nie mam siły, za bardzo real pochłania i skłania. Może to i wymówka. Przeczytałam sporo rzeczy i napisałam jeszcze więcej - więc byłoby o czym, ale się nie chce. A więc dobra. Przemyślenia życiowe na kiedy indziej, bo teraz wiele się waży w życiu Małej Pat i nie ma co tu pieprzyć po próżnicy. Jedno jest pewne - zawsze kiedy Slayer wydaje nową płytę u mnie cube wskakuje na inny poziom. Zaobserwowałam taką regularność :-). Ale to w sumie mało ważne.&lt;br /&gt;Robiąc sobie rachunek czytelnika ze zgrozą doszłam do wniosku, że w ubiegłym roku skłaniałam się raczej do lektury lekkiej, łatwej i przyjemnej. Czas chyba znaleźć równowagę. Jednak zanim to nastąpi muszę jeszcze przebrnąć przez trylogię Larssona czyli Millenium.&lt;br /&gt;Hm, i to jest cholera frapujące. Właściwie jakoś nie ciągnęło mnie do tej historii. Ogólnie, wszyscy czytają to mi się nie chce, na złość :-). Ale dałam się skusić Sylv, która łyknęła martwego Szweda właściwie nie wstając z kanapy, więc...&lt;br /&gt;I co? I kończę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet&lt;/span&gt; (he he he, cóż za udany tytuł:-) i nadal mam wątpliwości. W zasadzie, to kwestia kryminalnej zagadki w tej książce jest sprawą innego rzędu niż ogólny zamiar. Tak mi się to na razie widzi. Kawał mrówczej roboty, jedną nogą w XIX wieku, jeśli chodzi o myślenie o literaturze. A z drugiej strony - kawał Szwecji i niuansów drążących ten północny kraj. Na postaciach bym jednak nie polegała - poczucia humoru ni ma tam, jak dobrego smaku w tych śledziach co tam się w ziemi zakopuje, a potem wykopuje, poza tym psychologicznie nie wydaje mi się to jakoś szczególnie porywające. Są tacy prostolinijni. Ale jest tam tyle dygresji i pobocznych uwag, że człowiek się nie nudzi. &lt;br /&gt;Więc skąd roboty na wysokości w szwedzkim poczytnym kryminale? Ano, że to tak czasem jest - w pozornie jednoznacznej, określonej sytuacji dostrzegamy wielość innych warstw. Pewnie i takich, które wcale nie istnieją:-)&lt;br /&gt;Więc na zdjęciu jedna taka fanka Szwecji, która wiele mnie o tym kraju odludków, braku klubów, imprez i dotykania się - opowiadała, czyli Ags.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-854532433142283253?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/854532433142283253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=854532433142283253' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/854532433142283253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/854532433142283253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/01/robociki-na-wysokosciach.html' title='Robociki na wysokościach'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S1TL8vUbRXI/AAAAAAAAArY/1IXtcrcqOc8/s72-c/20090620_195455.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7228794404678116429</id><published>2010-01-10T22:27:00.006+01:00</published><updated>2010-01-10T23:32:50.322+01:00</updated><title type='text'>Fairouz czyli kawa i papierosy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S0pIsLqJsaI/AAAAAAAAArA/Mypg4bzODYM/s1600-h/Fairouz-coffee.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S0pIsLqJsaI/AAAAAAAAArA/Mypg4bzODYM/s320/Fairouz-coffee.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425228625002213794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fairouz&lt;/span&gt;, a czasem &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Fairuz"&gt;Fairuz&lt;/a&gt; - usłyszałam lata temu, za siedmioma górami i jeszcze większą ilością lasów. Ta pochodząca z Libanu diva przyjechała do mnie z Kairu w formie kolekcji płyt. Obłędne połączenie wschodniej linii melodycznej z melancholijną, nieśpieszną sekcją rytmiczną, lekko swingującą. Prawdziwe delicje. No i ten głos! Fairuz to bezwzględnie gwiazda - nawet po długiej przerwie - przewaliłam się po YouTube i z zachwytem pooglądałam to i owo. Poza tym piękna istota - bez gadania.&lt;br /&gt;Fairuz zawsze śpiewa o miłości, ilość odmienianej formy ukochany/ukochana jest w jej numerach niezliczona do tego stopnia, że trzeba lubić słodką kawę południa zagryzaną tamtejszymi smakołykami, aby strawić to bezboleśnie :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu Fairuz na ścianie londyńskiej galerii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S0pI03wJTiI/AAAAAAAAArI/j0jUe74EMEs/s1600-h/fairouz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 270px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S0pI03wJTiI/AAAAAAAAArI/j0jUe74EMEs/s320/fairouz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425228774277467682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U Fairuz wszystko co spiętrzone, skomplikowane i rozdarte, tym mocniej wyeksponowane i godne uwagi. Oczywiście to ładnie brzmi w narracji. Życie podąża w kierunku uproszczeń i sprawdzonych modeli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Genialny i wzruszający: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Habaitak belsaif&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_HWCLm27dVU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_HWCLm27dVU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. szukając dla Agi cytatu na zbliżającą się 40. trafiłam na Schopenhauera: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pierwsze czterdzieści lat dostarcza nam tekstu, reszta jest komentarzem&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Najpierw bardzo się ucieszyłam, że taki trafny i ironiczny. Potem naszła mnie refleksja, że mnie już niecała piątka została na pracę nad tym tekstem. Następnie, w ramach obaw, zastanowiłam się jaki to cytat w ramach odwetu Agnieszka mi zapoda i przestałam być pewna już tego Arthura. Na koniec przyszło mi do głowy, że niektórzy całe życie spędzają na komentarzach, kompletnie nie widząc przed sobą treści :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7228794404678116429?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7228794404678116429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7228794404678116429' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7228794404678116429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7228794404678116429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/01/fairouz-czyli-kawa-i-papierosy.html' title='Fairouz czyli kawa i papierosy'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S0pIsLqJsaI/AAAAAAAAArA/Mypg4bzODYM/s72-c/Fairouz-coffee.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-849759420106357075</id><published>2010-01-07T23:27:00.003+01:00</published><updated>2010-01-07T23:34:52.996+01:00</updated><title type='text'>O, żesz:-)</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/SGJFWirQ3ks&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/SGJFWirQ3ks&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Normalnie kuwa to tak dokładnie wyglądało!!!!!!&lt;br /&gt;Gosh, na żywo zobaczyłam ich prawie dwa lata później, następnie jeszcze wiele razy:-)&lt;br /&gt;Ehhhhhh, ale teraz te dzieciaki to mają gówniane czasy.&lt;br /&gt;A tu "openerowo":&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/gzC0RNkBXM0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/gzC0RNkBXM0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie można mi na noc takich linków podrzucać, bo się rozklejam i znów będę oglądać film "Więcej czadu":-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-849759420106357075?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/849759420106357075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=849759420106357075' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/849759420106357075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/849759420106357075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/01/o-zesz.html' title='O, żesz:-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6734170248564108627</id><published>2010-01-07T14:19:00.003+01:00</published><updated>2010-01-07T16:18:34.693+01:00</updated><title type='text'>Za oknem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S0XgbD-kZoI/AAAAAAAAAq4/cc-kzG7XynU/s1600-h/bregeuel.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 230px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S0XgbD-kZoI/AAAAAAAAAq4/cc-kzG7XynU/s320/bregeuel.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5423988081766459010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak z obrazu Petera Bruegela pomyślałam sobie dzisiaj wyglądając przez okno mojej kuchni. Smażąc uszka i gotując czerwony barszczyk podziwiałam zimę na zewnątrz. I tak mam (ha ha ha) szczęście posiadając widok na lasek, wał i łąkę ciągnącą się przy rzece, bo przecież mogłabym mieszkać z rzutem na bloki, ruchliwą ulicę albo jakiś zakład lub stację benzynową (choć to akurat jeszcze nie takie najgorsze z wielu różnych powodów).&lt;br /&gt;Dość, radośnie spożywając obiad, rozmyślałam sobie o determinującym wpływie widoku za oknem na życie człowieka:-)&lt;br /&gt;Nigdy zapewne nie stałabym się wielbicielem grozy, gdybym w dzieciństwie nie napatrzyła się na kołyszące się w ciemnościach konary wielkich drzew rosnących w naszym ogrodzie, nie nasłuchała się puszczyka i tych wszystkich skrzypnięć, szelestów i westchnień nocy. Na studiach miałam znajomych, którzy wynajmowali adaptację strychu w starej wilii z widokiem na jeszcze starszy mały cmentarzyk. Było coś odprężającego (naprawdę), a jednocześnie wzniosłego w widoku z ich okna. Właściwie tam ciągle panował bezruch - niezależnie od pory roku. Mogłam tam gapić się godzinami przez to okno. Widok z okna u Borko jest rzutem na jedną z najbardziej znanych (i zwariowanych) ulic Wro. Dyndając nogami wypuszczonymi za kutą kratę balkonu można prowadzić socjologiczne obserwacje z życia skrajnych warstw społecznych:-). I tam cały czas jest ruch i hałas. Z okien Najlepszego z Braci rozciąga się widok na wewnętrzne zamknięte mrowisko klas średnich nowoczesnych. Od prawie pięciu lat nie jestem w stanie stwierdzić ile tam jest pięter i czym charakteryzują się poszczególne balkony i okna. Ba, nie mogę nawet zapamiętać twarzy innych mieszkańców :-(. Szczególe szczęście mają ci, których okna wychodzą na parki. Jak ostatnio okupowałyśmy z Borko dom jej brata, to właśnie widok na park, klomby, drewniane huśtawki, wąskie uliczki starego osiedla, był jednym z milszych. szczytem niemożliwej awangardy byłoby mieszkać na skraju Parku Szczytnickiego - właściwie wtedy można nie opuszczać swego domu. Nic dziwnego, że to tam Max Berg postawił sobie willę. Po latach często nie pamięta się samych mieszkań, za to świetnie potrafimy odtworzyć detale panoramy "za oknem".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6734170248564108627?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6734170248564108627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6734170248564108627' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6734170248564108627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6734170248564108627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2010/01/za-oknem.html' title='Za oknem'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/S0XgbD-kZoI/AAAAAAAAAq4/cc-kzG7XynU/s72-c/bregeuel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5989546543627237292</id><published>2009-12-24T11:53:00.001+01:00</published><updated>2009-12-24T11:54:34.495+01:00</updated><title type='text'>Życzę dobrego czasu ;-)</title><content type='html'>&lt;object width="350" height="250"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/LHA-DB4Pjz8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/LHA-DB4Pjz8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="350" height="250"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5989546543627237292?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5989546543627237292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5989546543627237292' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5989546543627237292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5989546543627237292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/12/zycze-dobrego-czasu.html' title='Życzę dobrego czasu ;-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5175353773442305870</id><published>2009-12-22T22:29:00.005+01:00</published><updated>2009-12-22T23:46:40.441+01:00</updated><title type='text'>Wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SzFFV3bFnMI/AAAAAAAAAqw/HWWMCbDDWs8/s1600-h/_MG_5435m.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SzFFV3bFnMI/AAAAAAAAAqw/HWWMCbDDWs8/s320/_MG_5435m.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418188068660550850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...przeczytałam na pierwszej stronie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mariny&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Riuza Zafona&lt;/span&gt; i od razu chciałam mieć to wydanie. Nie przepadam za miauczeniem Hiszpana, ale tak się zdarza, spotkać w morzu narracji danego pisarza jeden stateczek, który nam akuratnie wyda się zgrabny. I tak to teraz siedzę sobie z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mariną&lt;/span&gt; i płynę do starej Barcelony. A lubię to miasto, bo tam kiedyś przyszło mi zostawić buty i chyba coś jeszcze - ale skoro &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pamiętamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło&lt;/span&gt;, to mogę mylić się również w tym temacie. Wracać boso nocą przez Barcelonę można, we Wro to raczej nie jest wykonalne - wiem co mówię, jedna taka próba zakończyła się kawałem szkła co utkwiło w dużym palcu mojej stopy i w tej samej sekundzie runął romantyzm, a nastał pozytywizm z całym dobrodziejstwem medycznych ablucji. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nevermind&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec roku wszyscy coś lub kogoś wspominają. Sumują, dodają, oceniają, planują. Aktualnie nie mam żadnych planów, ani nie chce mi się ubierać w strój arbitra. Jeśli chodzi o 2010 rok, to mogę napisać, że: chciałabym go przeżyć. Jednak są rzeczy i sprawy, które nie zależą od nas, a patrząc na to bez zbędnego dramatyzmu, wystarczy jedno małe: no. I tyle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowanie łatwiej i weselej rozważyć teoretyczne sytuacje, które nas nie spotkają. Więc co na pewno nie przydarzy mi się w przyszłym roku:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Wątpię aby jakiś twórca nagrał płytę, która mnie poruszy :-(&lt;br /&gt;Fakt, będzie pewnie sporo dobrych krążków, parę niezłych projektów. Ale ostatnio myśląc o latach 00. XXI wieku ze zgrozą zauważyłam, że sercem jestem w latach 90. XX wieku :-) - jeśli chodzi o nowe brzmienia ha ha. &lt;br /&gt;2. Nie pojadę na wyprawę do Mongolii :-(&lt;br /&gt;Zapewne przyjdzie mi wysłuchać relacji gadanej. &lt;br /&gt;3. Mam obawy, że nie dane mi będzie opuścić Wrocław, choć w wyobraźni zagospodarowałam już rzeczy w walizkach :-(&lt;br /&gt;Bo... szkoda gadać.&lt;br /&gt;4. Nie sprawię sobie na Nowy Rok perfum Guerlain &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Insolence&lt;/span&gt; ani tym bardziej Givenchy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ange ou Demon Tendre&lt;/span&gt; :-(&lt;br /&gt;Ale akurat na tym świat nie straci.&lt;br /&gt;5. Nie nałożę modnych 12 centymetrowych szpilek na platformach :-(&lt;br /&gt;Musiałabym skrócić się o jakieś 20 cm, albo przemienić w długą nitkę w stylu Rie Rasmussen. Bo tylko w tych dwóch wariantach człowiek wygląda w takich butach dobrze. Wiem co mówię, kupiłam raz "na fazie" takie botki, których wygórowana cena kompletnie ma się nijak do wartości jaką wniosły w moje życie. Teraz wyciągam je raz w roku z woreczka aby zapastować i na tym zakończą swoją karierę.&lt;br /&gt;6. Chyba to nad czym teraz pracuję nie poruszy nikogo, w sensie Czytelnika :-(&lt;br /&gt;Jakoś zawsze pozostaję w obrębie rozbawiania gawiedzi, choć i to dobre. &lt;br /&gt;7. Richard Kern nie zrobi mi zdjęcia, racza :-(&lt;br /&gt;Choć zostałam anty-modelką w obiektywie Tomka, którego "oko" bardzo lubię. &lt;br /&gt;8. Podejrzewam, że nie umówię się z kimś kto nosi srebrne spinki w mankietach z polerowanym bursztynem :-(&lt;br /&gt;na Boga! - że tak sparafrazuję swego ex szefa - ale tylko do białej koszuli uszytej z tkaniny o powierzchni faktury, marynarka melanż - nigdy czysty ton. Inaczej - srebro z bursztynem wygląda wulgarnie. &lt;br /&gt;9. Zakładam, że nie odważę się powiedzieć niektórym: r..ł was w d...ę pies. &lt;br /&gt;Bo z wiekiem zauważyłam, że nie ma to większego sensu, a życie załatwi to po swojemu.&lt;br /&gt;10. A na koniec, że nie spotkam nikogo z Was :-(&lt;br /&gt;Bo tak mi się ostatnio przyśniło. I basta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a poważnie mówiąc, do świąt jeszcze trochę, do Nowego Roku tym bardziej. Życzenia tradycyjnie zaserwuję w innym miejscu, a Wy tam wszyscy życzcie i spełniajcie się sami z najlepszym skutkiem dla Was.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nec temere, nec timide&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fot. Tomasz Gola&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5175353773442305870?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5175353773442305870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5175353773442305870' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5175353773442305870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5175353773442305870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/12/wspominamy-tylko-to-co-nigdy-sie-nie.html' title='Wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło...'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SzFFV3bFnMI/AAAAAAAAAqw/HWWMCbDDWs8/s72-c/_MG_5435m.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7090469767057718282</id><published>2009-12-06T23:10:00.004+01:00</published><updated>2009-12-06T23:24:29.266+01:00</updated><title type='text'>Różne są przyczyny, dla których wracamy</title><content type='html'>A więc Borko, zanim dochowam się własnej strony, nie stracę zdrowia na &lt;a href="http://5wladza.eu/"&gt;5wladzy.eu&lt;/a&gt;, to jednak posiedzę tutaj jeszcze chwil kilka. Na razie muszę nieco posprzątać i pomyśleć, poprasować. Potem zobaczymy.&lt;br /&gt;Różne są przyczyny, dla których wracamy. Najfajniejsze są takie, które są fajne;-)&lt;br /&gt;Tyle, że bywa inaczej. Jeśli napiszę teraz: właśnie ktoś odszedł, w sensie umarł będzie to najbardziej prozaiczny tekst tego roku. Well, bywa. Niestety bywa. Ale o tym jutro, dzisiaj już nieco jestem tym wszystkim zmęczona. Może dlatego, bo to grudzień i 12 miesięcy jak małp, dało mnie nieco w kość. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Take your hand and walk away&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7090469767057718282?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7090469767057718282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7090469767057718282' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7090469767057718282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7090469767057718282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/12/rozne-sa-przyczyny-dla-ktorych-wracamy.html' title='Różne są przyczyny, dla których wracamy'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-3413015977751621433</id><published>2009-11-02T15:24:00.003+01:00</published><updated>2009-11-02T15:39:11.721+01:00</updated><title type='text'>Chwilowo...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Su7upjDBB1I/AAAAAAAAAqc/I3fheosBHW0/s1600-h/mal.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Su7upjDBB1I/AAAAAAAAAqc/I3fheosBHW0/s320/mal.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399515400813741906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, pragnę tylko zakomunikować, że ze względu na niski poziom blogosfery (w tym również tego bloga), nudne tematy, kapciowe refleksje, dziadowskie spauperyzowanie czynności netowych ograniczonych do wrzucania beznadziejnych linków na FB, nie wspominając już o rozwiązywaniu testów, których poziom mogłabym przypisać mojej śwince morskiej (ba, obawiam się, że i ona byłaby cwańsza:-) oraz ogólnie ze względu na trwonienie czasu, postanowiłam nie pisać do Was nic, a poczytać nieco książek, napisać parę fajnych rzeczy (zdaje się, że właśnie zmajstrowałam coś ciekawego, ale muszę otrzeźwieć:-), wziąć się ogólnie za robotę i zabawić się nieco w realu. &lt;br /&gt;Dziś, odpowiadałam na tak mądre pytania jak:&lt;br /&gt;1. nie ma Cię chyba w necie, bo nie ma cię na gg &lt;br /&gt;2. zebrałaś plony na swojej farmie? &lt;br /&gt;3. dlaczego nie odbierasz telefonów?&lt;br /&gt;4. jesteś pod mailem?&lt;br /&gt;5. wrzucisz jakąś fotę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a więc &lt;br /&gt; - 1: bo kuwa wkurwia mnie ostatnio gg, i nie mogę strawić opisów niektórych użytkowników :-)&lt;br /&gt;- 2: tak, kuwa zebrałam, i mam obawy czy dobrze zrobiłam zamieniając się wirtualną wieśniareczkę;-)&lt;br /&gt;- 3: bo chwilowo jakoś tak ten teges. Ale za parę dni minie:-)&lt;br /&gt;- 4: zawsze jestem niestety pod mailem, choć czasem zdarza mnie się kłamać w tej sprawie:-)&lt;br /&gt;- 5. nie. Dopiero jak Tomek zrobi, a Jacko wyglancuje wcześniej pysk :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...więc, chwilowo poszła won do zamkowej wieży.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-3413015977751621433?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/3413015977751621433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=3413015977751621433' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3413015977751621433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3413015977751621433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/11/chwilowo.html' title='Chwilowo...'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Su7upjDBB1I/AAAAAAAAAqc/I3fheosBHW0/s72-c/mal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2704556738706810827</id><published>2009-10-29T21:45:00.004+01:00</published><updated>2009-10-30T10:23:54.228+01:00</updated><title type='text'>هزار و یک شب</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuoBRJ7GI-I/AAAAAAAAAqU/218JP4jIXdY/s1600-h/ba%C5%9B%C5%84.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuoBRJ7GI-I/AAAAAAAAAqU/218JP4jIXdY/s320/ba%C5%9B%C5%84.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398128497590150114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, szczegóły nie mają znaczenia kiedy stajemy twarzą w twarz z grozą ogółu. Wszystko zaczęło się dzisiaj od poszukiwań jednej zaginionej książki. Chodziło o podręcznik PWN do nauki gramatyki angielskiego - jedyny podręcznik do którego pożółkłych i rozklejonych kartek mam sentyment:-). Moje biedne książki telepią się po kilku pokojach, niektóre męczą się w kartonowych pudłach, a spora ich część zamieszkuje rozsuwaną lustrzankę w holu... Czasem myślę, że jest im jeszcze gorzej niż mi, a wtedy robi mi się nieco lżej;-). Tak czy inaczej boleść nie-posiadania stałej biblioteki bardzo mnie frustruje. Ale do rzeczy.&lt;br /&gt;Szukając jednego podręcznika znalazłam po drodze wszystkie inne zaginione egzemplarze, dawno niewidziane towarzyszki. I tak wpadł mi w ręce hicior pierwszej połowy lat 90. czyli &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Niemoc z Neapolu&lt;/span&gt;, rzecz frapująca bo opowiadająca historię kiły. Naprawdę ciekawie napisana, niezgorzej ilustrowana. Jedyna "historia czegoś tam", która wytrzymała próbę od czasu mody wydawania książek opowiadających "historię". Na marginesie - to latem dla rozrywki czytałam ponownie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Historię piekła&lt;/span&gt;, która teraz wydaje mi się jakimś tandeciarskim gównem napisanym ku uciesze czytelników opiniotwórczych dzienników:-). Nevermind. Dalej, po &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Niemocy&lt;/span&gt; znalazłam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Politykę ekstazy&lt;/span&gt; - gosh, ile razy trzeba było odmawiać roztropnie pożyczenia tego woluminu nierozsądnym znajomym. No i oczywista poupychane na dnie stare wydania wszelkich fantasy z przygodami &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Solomona Kane&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Howarda&lt;/span&gt;, o którym to Solomonie - wierzcie mi - nie myślałam przynajmniej od lat 18:-) - a przy okazji tego wpisu dowiedziałam się, że w 2008 roku &lt;a href="http://wiadomosci.fdb.pl/10053-klimatyczny-solomon-kane"&gt;zekranizowano&lt;/a&gt; przygody bohatera Howarda. Łoł. I to jako niezależne (w sensie nie z H-lasku) kino fantasy. Zostawmy purytańskiego wojownika przy swojej robocie i idźmy dalej. Przeszukując tak kolejną szafę wskoczyła mi do rąk &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Księga tysiąca i jednej nocy&lt;/span&gt;, hicior wydawniczy z początku lat 80. - dokładnie 1982 PIW. Super przekład, w tym wiersze serwuje sam &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jerzy Ficowski&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Opowieści snute przez Szeherezadę mają niebywałą moc sprawczą. W zasadzie mówią o matrycach, które za każdym razem przez wieki ludzie odbijają na materiale swojego życia. A poza tym, zawsze podobały się mnie towarzyszące kolejnym epizodom słowa poetów. Czasem są dość gorzko-ironiczne:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Gdy się komuś rozumnemu ludzi poznać uda,&lt;br /&gt;Tak jak ja ich obnażyłem i rozgryzłem do cna,&lt;br /&gt;Ujrzy, że ich miłość jeno w szalbierstwach jest mocna.&lt;br /&gt;I spostrzeże, że ich wiara - to tylko obłuda. &lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Ale bywa bardziej pozytywnie:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Stój i nie ponaglaj sprawy, która jest twym celem.&lt;br /&gt;Bądź przyjazny, a i ty spotkasz się z przyjacielem.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Od czasu do czasu - mam pewność uzasadnioną - księga myli się:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Pijąc wino, upojenia nie doznałem,&lt;br /&gt;Bowiem słowo me związane z sensem, zasie dusza - z ciałem.&lt;br /&gt;Nigdy mnie nie skusi wino i przenigdy nie upoi,&lt;br /&gt;I jedynie spośród trzeźwych pragnę mieć kompanów moich.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Pod tym względem to jednak skłaniam się do wiary w słowa, które pisał &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Baudelaire&lt;/span&gt;, że ta dusza wina i że w butelce śpiewała;-)&lt;br /&gt;Cóż, nikt z nas nie jest doskonały. Nawet poeci ze Wschodu. &lt;br /&gt;Wertuję sobie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Księgę&lt;/span&gt;, znajduję historie, które zupełnie uleciały mi z głowy oraz te co zrobiły spore wrażenie jak choćby krótki majstersztyk w postaci opowieści &lt;span style="font-style:italic;"&gt;O trojgu nieszczęśliwie zakochanych&lt;/span&gt;, lub zdania w stylu: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;księżyc piękna mieści się w jej każdej cząstce ciała&lt;/span&gt;. Well, trudno to podrobić bez otarcia się o śmieszność grafomanii. &lt;br /&gt;Zakończyć wypada naturalnie jakimś ładnym cytatem. Niech będzie taki:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wyrusza właśnie do Kairu karawana i chcę powrócić z nią do swoich&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;Oraz taki, który wpadł skąd indziej, ale bardzo mnie rozbawił:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zgodzisz się, że nie jestem tak odrażająca, jak mnie oczerniają, malując.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wspaniała konstrukcja! Ale i tytuł i autora pominę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2704556738706810827?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2704556738706810827/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2704556738706810827' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2704556738706810827'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2704556738706810827'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/blog-post.html' title='هزار و یک شب'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuoBRJ7GI-I/AAAAAAAAAqU/218JP4jIXdY/s72-c/ba%C5%9B%C5%84.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4866455451285765356</id><published>2009-10-27T21:04:00.003+01:00</published><updated>2009-10-27T22:26:40.267+01:00</updated><title type='text'>Albi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sudkaf5wEzI/AAAAAAAAAqM/vCfb2MXOdQY/s1600-h/zAlbiDetail.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 253px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sudkaf5wEzI/AAAAAAAAAqM/vCfb2MXOdQY/s320/zAlbiDetail.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397393084829930290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko miałam pisać o mieście &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Albi i Albigensach&lt;/span&gt;, ale poprzestańmy dzisiaj na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;miau&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4866455451285765356?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4866455451285765356/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4866455451285765356' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4866455451285765356'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4866455451285765356'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/albi.html' title='Albi'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sudkaf5wEzI/AAAAAAAAAqM/vCfb2MXOdQY/s72-c/zAlbiDetail.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2254152972418636637</id><published>2009-10-26T20:16:00.007+01:00</published><updated>2009-10-26T22:34:30.053+01:00</updated><title type='text'>Topkapi czyli wycieczka do Stambułu malowanego na pastelowo, albo nostalgia za rachatłukum</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuX4jS1TRUI/AAAAAAAAAp0/BjQBCfUFdrU/s1600-h/topcapi-poster.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 221px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuX4jS1TRUI/AAAAAAAAAp0/BjQBCfUFdrU/s320/topcapi-poster.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396993013707916610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko droga, ten nieco przydługi tytuł odnosi się do cudacznej filmowej broszki, która wżarła się do mojego mózgu pewnego majowego wieczoru w roku 2000. Chodzi o film &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Topkapi_(film)"&gt;Topcapi z 1964 roku&lt;/a&gt;, w którym wystąpiła fenomenalna &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Melina_Mercouri"&gt;Melina Mercouri&lt;/a&gt;, farbowana na blond Greczynka z zachrypniętym od jarania szlugów głosem i ultra-slimową figurą.&lt;br /&gt;Well, trudno polecić ten obraz żądnym wysublimowanych wrażeń odbiorcom :-) &lt;br /&gt;To dość zwariowana (jak na lata 60.) komedyjka z niemłodymi już aktorami. Rzecz dzieje się w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Stambule&lt;/span&gt; i opowiada o lekko zwichrowanej szajce oszustów, którzy planują skok na muzeum gdzie znajduje się sztylet z drogocennym kamieniem. Ot, czysta forma rozrywki zanurzona w "orientalnym" pocztówkowym świecie. Ładne stroje Meliny, przystojna twarz Maximiliana i fajtłapowaty urok Petera. Do tego garść czarnych charakterów i odrobina "grubych" żartów. Naprawdę - nic ciekawego na pozór. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak... a jednak jak tylko zaczęłam czytać &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Biały zamek&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Orhana Pamuka&lt;/span&gt; od razu przypomniał się mi ten film. Doprawdy nie wiem dlaczego tak późno zobaczyłam "Topkapi", jakoś mi umknął w nawale oglądania wszystkich kinowych staroci w dzieciństwie. Jednym słowem w maju 2000 padłam "trupem" przed telewizorem:-) Ba, popiskiwałam w czasie oglądania filmu, kompletnie wkręcając się w jego fabułę, poczucie humoru postaci i nawet jak teraz zamknę oczy to w stop klatkach widzę ruchy Meliny, wymianę zdań z jej kompanami i całe sekwencje. Jest w tym filmie sporo uroku w stylu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;vintage&lt;/span&gt; i narracji rodem z komiksów. Kiedy dzisiaj wyszukiwałam fragmentów na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;YouTube&lt;/span&gt; to z zaskoczeniem zauważyłam, że nic a nic nie zmieniło się w mojej sympatii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą obaczcie sami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cmcM0czYe98&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cmcM0czYe98&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz myślę sobie z lekkim smuteczkiem, że ten cholerny Stambuł to taka moja wiecznie niedostępna podróż. Całe lata obiecuję sobie wyprawę do tego miasta, a potem hen na Wschód. I nie wychodzi. Albo nie wsiadam w Bukareszcie do autobusu, albo w porcie w Konstancy z żalem liczę grosz na prom, albo daję się zwieść tawernom w Neseberze, albo leniwieję od ciężkiego wina w Starej Zagorze, albo jadę w zupełnie odwrotnym kierunku. Paranoja. Przez cały ten czas ciągle dostaję coś z tego miasta, a to buciki, a to koraliki, a to szaliki, a to kartki, a to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sms&lt;/span&gt; wysłane z lotniska (żeby mnie szlag trafił:-). Po prostu jest to niesprawiedliwe i coś trzeba z tym zrobić, choć w swój pokrętny i ponury sposób myślę sobie, że znów za-dzieje się coś co uniemożliwi mi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;podróż&lt;/span&gt; nad Bosfor:-(&lt;br /&gt;I nawet &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Rachat%C5%82ukum"&gt;rachatłukum&lt;/a&gt; ani kawałka pod ręką. Gosh, a swego czasu zjadłam tego kilka kilo co zważywszy na lekką wagę smakołyku to naprawdę niezły wyczyn. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuX8pnb9KiI/AAAAAAAAAp8/b62tdT0gY24/s1600-h/melina-mercouri.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuX8pnb9KiI/AAAAAAAAAp8/b62tdT0gY24/s320/melina-mercouri.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396997520364481058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Farbowana Melina:-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuX8-XaS7SI/AAAAAAAAAqE/8oVj-fb7jzw/s1600-h/melina_mercouri2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 318px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuX8-XaS7SI/AAAAAAAAAqE/8oVj-fb7jzw/s320/melina_mercouri2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396997876839804194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Melina w najlepszym ujęciu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. a w ogóle to mnie się wszystko zupełnie przypomniało i ponakładało z innego powodu, ale to story właśnie z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;zupełnie innej beczki&lt;/span&gt;, więc dobranoc, pchły na noc, karaluchy pod poduchy, a szczypawki do zabawki no i zmory pod telewizory...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2254152972418636637?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2254152972418636637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2254152972418636637' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2254152972418636637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2254152972418636637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/topcapi-czyli-wycieczka-do-stambuu.html' title='Topkapi czyli wycieczka do Stambułu malowanego na pastelowo, albo nostalgia za rachatłukum'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SuX4jS1TRUI/AAAAAAAAAp0/BjQBCfUFdrU/s72-c/topcapi-poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5328871561395230693</id><published>2009-10-24T00:03:00.002+02:00</published><updated>2009-10-24T00:09:04.473+02:00</updated><title type='text'>Bohemian Like You....</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/BG-FmGtj7wM&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/BG-FmGtj7wM&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Przynajmniej jedna osoba w tym mieście czerwieni się do poduszki słysząc &lt;a href="http://konowau.wrzuta.pl/audio/2cy5aoMe5D8/dandy_warhols_-_bohemian_like_you"&gt;ten numer&lt;/a&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Dandy Warhols&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Whos that guy&lt;/span&gt;? Uzasadnię ten wpis zdecydowanie bardziej merytorycznie jak tylko wyśpię się. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;And I feel&lt;/span&gt;. Hyc. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cause I like You&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;A i gwoli ścisłości jestem tym gościem w kowbojskim kapeluszu:-)&lt;br /&gt;No i droga Borko - do ostatniego listopadowego weekendu w Polanicy, jak Mała Blogerka nie zapomni dancingu zamówić. I ogólnie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dont kraj for mi arhentina&lt;/span&gt;:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5328871561395230693?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5328871561395230693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5328871561395230693' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5328871561395230693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5328871561395230693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/bohemian-like-you.html' title='Bohemian Like You....'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5375301744855426541</id><published>2009-10-12T21:13:00.004+02:00</published><updated>2009-10-12T22:21:54.223+02:00</updated><title type='text'>Na komiksowym uroczysku</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/StOFVrxThUI/AAAAAAAAAps/H4eSKktaYqs/s1600-h/KX.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 228px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/StOFVrxThUI/AAAAAAAAAps/H4eSKktaYqs/s320/KX.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391799786465887554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko zanim "radio apokalipsa" czyli media zaczną nadawać o nowych aspektach już stosunkowo starych afer (w sensie ostatnich), a te nowe będą czekać w kolejce (co ja Wam tu będę psuć wieczór, jutrem sobie podenerwujecie się albo ucieszycie:-) zrobiłam dziś hyc na poszukiwanie "czegoś do czytania", bo to co dzisiaj przydarzyło mi się "do jedzenia" nie zasługuje jakoś szczególnie kuwa na uwagę.&lt;br /&gt;No więc, dzięki dobremu sercu Sylv:-) zamiast jednej pozycji czyli planowanego zakupu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mikstury &lt;/span&gt;(czyli komiks i literatura) melanżu autorskich interpretacji komiksowych ujęć 55 pozycji światowej literatury zebranych w garść i opisanych przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Roberta "Jazze" Niederle&lt;/span&gt; dorzuciłam pod poduszkę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Opowieści Grozy&lt;/span&gt; &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Carlos_Trillo"&gt;Carlosa Trillo&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Eduardo_Risso"&gt;Eduardo Risso&lt;/a&gt; :-)I co tu wiele mówić, Risso ma fajną kreskę i story 3 i 8 są po prostu extra. &lt;br /&gt;Jednak frapującą sprawą wydaje się być &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mikstura&lt;/span&gt;, zerknęłam na kilka interpretacji oraz opisów i... nie pójdę dzisiaj szybko spać :-)&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Podczas wielu rozmów z dziwacznymi postaciami Alicja przekonuje się, że są to dziwaczne postacie, i samodzielnie dochodzi przy tym do wniosku, który można sformułować bardzo krótko: otaczają nas dziwne postacie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;(Fragment koment. do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przygody Alicji w Krainie Czarów&lt;/span&gt; - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lewis Caroll&lt;/span&gt;, rysunki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kurt Doring&lt;/span&gt; (piękne na marginesie). Kładzie na łopatki też &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koran&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kandyd&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Faust&lt;/span&gt;... dobra wracam do lektury.&lt;br /&gt;By the way - pod każdym epizodem Autor podaje wskazówkę co do propozycji muzyki jaką należy słuchać przy lekturze danej lektury i kontemplacji ikonografii. Do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fausta&lt;/span&gt; zerkam polecany jest akurat &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Leonard Cohen&lt;/span&gt; ;-), a i jeszcze - do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Alicji w...&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Residents&lt;/span&gt;, a do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Portretu Doriana Gray&lt;/span&gt;a &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Village People&lt;/span&gt; :-)))))))))))&lt;br /&gt;No dobra, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dance me to the end of love&lt;/span&gt;... trzeba zwijać się z sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. ...a i w ogóle to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mikstura&lt;/span&gt; mnie rozczuliła bo rok temu spełniałam taką jedną uroczą prośbę żeby napisać ze 20 tytułów książek, które należy przeczytać żeby poczuć się hm człowiekiem ;-). Beznadziejne zadanie, ale ubawiłam się setnie. Poleciłam - z czystej złośliwości - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czarodziejską górę&lt;/span&gt; he he he moją cudownisię - umieszczając ją na pozycji "numero uno". Po pół roku zapytałam w miłym mailu: "Jak idzie lektura?". Usłyszałam: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jestem kurwa na 54 stronie i każdego popołudnia kupuję trzy browary na wieczór żeby nie mieć pretekstu do czytania...&lt;/span&gt; Hm, a mogłam zacząć od Ulissesa;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5375301744855426541?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5375301744855426541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5375301744855426541' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5375301744855426541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5375301744855426541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/na-komiksowym-uroczysku.html' title='Na komiksowym uroczysku'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/StOFVrxThUI/AAAAAAAAAps/H4eSKktaYqs/s72-c/KX.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6204665315701422923</id><published>2009-10-12T14:01:00.002+02:00</published><updated>2009-10-12T14:55:46.964+02:00</updated><title type='text'>Czarodziejka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/StMdqeNrVkI/AAAAAAAAApk/AGNQMAYCkCM/s1600-h/P9260029.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 261px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/StMdqeNrVkI/AAAAAAAAApk/AGNQMAYCkCM/s320/P9260029.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391685794394756674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, a więc czekają nas zmiany, a może nawet zamiany. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Life tararararara, Life is life&lt;/span&gt;:-) Nie ma to zapewne żadnego znaczenia, poza to, że chciałabym napisać coś Komuś tak pięknego jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sonata op. 5 nr 12 La Folia&lt;/span&gt;, której autorem jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Corelli&lt;/span&gt;. Skoro nie ma takiej opcji, to powiem, że życzę wszystkim barwniejszej jesieni. Taką miałam okazję obserwować w masywie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Śnieżnika&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. na focie sąsiadujący z naszą noclegownią-willą pensjonat o nazwie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czarodziejka&lt;/span&gt;. Myślę sobie, ta czarodziejka to z tych co ludzi zjada i zupę na psie warzy dodając skrzydła nietoperza;-). Międzygórze/październik2009.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6204665315701422923?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6204665315701422923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6204665315701422923' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6204665315701422923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6204665315701422923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/czarodziejka.html' title='Czarodziejka'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/StMdqeNrVkI/AAAAAAAAApk/AGNQMAYCkCM/s72-c/P9260029.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4836915898335771403</id><published>2009-10-07T11:08:00.005+02:00</published><updated>2009-10-07T11:44:48.833+02:00</updated><title type='text'>Ponure numery, czyli szukając muzycznego tła do nastroju pod głodnym kotem</title><content type='html'>Borko, gorzej chyba być nie może, choć oczywista znam kilka płyt z nurtu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;doom metal&lt;/span&gt;, które mogą jeszcze bardziej mnie rozwalić. O, gdyby być masochistą można teraz posłuchać jakiś staroci z komórki pt. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;My Dying Bride&lt;/span&gt;, albo stary &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cathedral&lt;/span&gt;..., co jeszcze było na "epkach" czy "longach" takiego co mogłabym uznać za &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sezon na doła&lt;/span&gt;? &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pornography&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Cure&lt;/span&gt;? Niee, to nie jest aż tak młócąca płyta. Jest totalnym wiertolotem numer &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Throbbing Gristle&lt;/span&gt; (piękna nazawa;-) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;After The Fall&lt;/span&gt; - nie ma siły, morderstwo na jakimkolwiek samopoczuciu, czy chęci do życia. Właściwie należy zapodawać go innym po złości i pytać się: co myślisz o tym numerze? Zaskakująca atmosfera, nieprawdaż? A słyszysz te szmery i zwodzący głos na głębszych ścieżkach? Ha:-). So, co jeszcze? &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Synonimy&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Republiki&lt;/span&gt;? Nie-bardzo, z wiekiem uważam, że to romantyczny kawałek. A może płyta &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Soulside&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hot Bodi-Gram&lt;/span&gt;? Ma w sobie sporo goryczy, a i owszem, zwłaszcza ostatni numer &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crazy&lt;/span&gt; to zapowiedź mroku miasta i szaleństwa własnej pustki - cokolwiek to znaczy, ale jednak załoga była za młoda żeby tak dobrze otrzeć się o esencję doła. Z całą pewnością nie może zabraknąć komercyjnego, ale jakże niszczącego wszelkie nadzieje &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Everythig Dies&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Type O Negative&lt;/span&gt;. Przezacna rzecz dla playlisty audycji &lt;span style="font-style:italic;"&gt;tu radio z dna grobu&lt;/span&gt;. No, i parę kompozycji niezbadanego małego wygi &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Glena Danziga&lt;/span&gt; też można by dorzucić, ten w okolicach 50. stał się prawdziwym koneserem opisów &lt;span style="font-style:italic;"&gt;zejść&lt;/span&gt;. Kołacze mnie oczywista &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Empire&lt;/span&gt; - zwłaszcza w wykonaniu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Johnego Casha&lt;/span&gt;. I... bingo! Mam króla posępnych dołujących kawałków - artystyczny czarny miks. Oto numer: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Thirteen&lt;/span&gt; w wykonaniu Casha, a ze słowami Danziga. Kuwa, toż to prawdziwy mistrz złego samopoczucia:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Bad luck wind been blowin' at my back&lt;br /&gt;I was born to bring trouble to wherever I'm at&lt;br /&gt;Got the number 13 tattooed on my neck&lt;br /&gt;When the ink starts to itch&lt;br /&gt;Then the black will turn to red&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I was born in the soul of misery&lt;br /&gt;Never had me a name&lt;br /&gt;They just gave me the number when I was young&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I po tym, to już wszystkiego się odechciewa. Chyba, że zna ktoś bardziej pro-depresyjne dzieła muzycznej pop-kultury?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4836915898335771403?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4836915898335771403/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4836915898335771403' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4836915898335771403'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4836915898335771403'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/ponure-numery-czyli-szukajac-muzycznego.html' title='Ponure numery, czyli szukając muzycznego tła do nastroju pod głodnym kotem'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4408872746151159262</id><published>2009-10-06T17:20:00.004+02:00</published><updated>2009-10-07T11:06:30.626+02:00</updated><title type='text'>Tradycyjnie na ruinach:-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SstgTEDdy5I/AAAAAAAAApc/UrEQoqzgSQg/s1600-h/one-tower-).JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 195px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SstgTEDdy5I/AAAAAAAAApc/UrEQoqzgSQg/s320/one-tower-).JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389507259700988818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, pogoda dziś pod mokrym kotem. A jak wiadomo - kociny nie lubią namakać. I ogólnie to najlepiej byłoby &lt;span style="font-style:italic;"&gt;que muero porque no muero&lt;/span&gt;, choć w zasadzie należy powiedzieć, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;życie (...) jako przygoda, misja lub też zadanie, które wybieramy, przyjmując jednocześnie wszystkie trudne i tragiczne aspekty z nimi związane&lt;/span&gt;, bywa męczące lekko.&lt;br /&gt;Tiaaaa, wszystko za oknem na to wskazuje. Ale jako, że zgodnie z receptą należy udać się w górską wędrówkę żeby &lt;span style="font-style:italic;"&gt;doświadczyć życia jako kamienia probierczego&lt;/span&gt;, a nie czynić rzeczy gwałtownych, tako więc to uczynię.&lt;br /&gt;Tematów na dziś ciekawych nie ma, poza kilkoma filmami na YouTube, ale to jak Mała Blogerka rzekła: "nie wchodzę kurwa na twojego bloga żeby se filmy z YouTube oglądać", to dam je nastepnym razem:-). Miau.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4408872746151159262?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4408872746151159262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4408872746151159262' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4408872746151159262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4408872746151159262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/tradycyjnie-na-ruinach.html' title='Tradycyjnie na ruinach:-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SstgTEDdy5I/AAAAAAAAApc/UrEQoqzgSQg/s72-c/one-tower-).JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5982062393225823448</id><published>2009-10-04T19:14:00.002+02:00</published><updated>2009-10-04T19:54:09.104+02:00</updated><title type='text'>My (funny) Immortal</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsjY5wp1RnI/AAAAAAAAApM/gPvEbrA3wzc/s1600-h/DSC00213.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsjY5wp1RnI/AAAAAAAAApM/gPvEbrA3wzc/s320/DSC00213.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388795440973301362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, weekend był dokładnie taki jak cała reszta moich wcześniejszych przygód w tym jednym ze światów Poppera. Podróż/plaskacz*/przyjemność/plaskacz/rozpasanie/spleen/praca/refleksja/plaskacz/radość/weltschmerz/przyszła podróż. &lt;br /&gt;Leżakuję w sypialni myśląc sobie, że: jeńców nie należy brać, przegrana bitwa to zachęta do wygrania wojny innym sposobem, duch olimpijski zupełnie jest mi obcy, kodeks Bushido miał parę dobrych rozwiązań, ale na szczęście mieczy nie trzyma się już w domu:-)&lt;br /&gt;Konkludując: wszystko bardzo dobrze się skończyło. Zaskakujące - jak zwykle. &lt;br /&gt;When you cried I'd wipe away all of your tears&lt;br /&gt;When you'd scream I'd fight away all of your fears&lt;br /&gt;And I held your hand through all of these years&lt;br /&gt;But you still have&lt;br /&gt;All of me&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;I'm so tired of being here&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;span style="font-style:italic;"&gt;plaskacz&lt;/span&gt; to jednostka przeciwstawna &lt;span style="font-style:italic;"&gt;głaskowi&lt;/span&gt;. Głask to pozytywny mem lub gest jaki możemy otrzymać w ramach wymiany komunikacyjnej i behawioralnej od innych podobnych nam bardziej lub mniej jednostek. Plaskacz to jednostka negatywna - zasłużone bądź niezasłużone trzaśnięcie z liścia, w sensie mentalnej łapki. Mała Pat zazwyczaj otrzymuje łączone pakiety;-) w związku z czym od dziecięctwa starała pojąć się o co chodzi Markizowi de Sade - miarkując, że gdzieś tu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pies jest pogrzebany&lt;/span&gt;. Jak dotąd nie natknęła się jednak nawet na swąd psiej padliny. Więc zagadka pozostaje nierozwiązana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. FOT &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pat&lt;/span&gt; - Świdnica/październik2009. Zwykły soniak cyber shot z ręki. Ale fota mi się podoba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5982062393225823448?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5982062393225823448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5982062393225823448' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5982062393225823448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5982062393225823448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/my-funny-immortal.html' title='My (funny) Immortal'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsjY5wp1RnI/AAAAAAAAApM/gPvEbrA3wzc/s72-c/DSC00213.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-3589644009020695686</id><published>2009-10-02T13:03:00.004+02:00</published><updated>2009-10-02T13:59:05.384+02:00</updated><title type='text'>Romek i Julka z Chlewisk:-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsXeD3eZRdI/AAAAAAAAApE/lcyRJewNUg0/s1600-h/09660026.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsXeD3eZRdI/AAAAAAAAApE/lcyRJewNUg0/s320/09660026.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387956687231075794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, a to na kanwie najróżniejszych aspektów dotyczących życia korporacji można opowiedzieć wiele ciekawych historii, napisać kilka niezłych książek albo zrealizować parę filmów. Oczywista, cudowna jest ironiczna perspektywa spoza ferajny, bo od środka ludzik to traktuje zdecydowanie poważniej, a czasem nawet - jak wiem - dramatycznie. Najlepsze numery opowiada oczywista droga Borko, zwłaszcza postać jej bossa zwanego Mietkiem Zegarkiem, zdaje mi się być strukturą niebanalną o szerokim wachlarzu możliwości wykorzystania w najróżniejszych narracjach. Ale porzućmy na chwilę Borko i jej korpo co szefowie pono są z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;rodziny&lt;/span&gt; "wsi"owej. Więc dziś, na koniec nie-świętego tygodnia oraz dnia piątka już popołudniu, w którym (choć na swoim) nie chce nam się pracować jak na cudzym, pochylimy się co-nie-co nad meandrami namiętności w korpo:-)&lt;br /&gt;Well, w gronie postaci nam znajomych jest jedna pani, którą nazwijmy umownie Farmacja. Droga Farmacja ma w sobie ciekawe połączenie charakterologiczne: niewątpliwe wilkołactwo w sferze "kariera" oraz notoryczną anemię emocjonalną jeśli chodzi o rozróżnienie w sferze "uczucia". Otóż, anemia ta objawiła nam się ostatnio podczas przyniesionej przez Mo opowieści z życia pani Farmacji. Więc. Dramat dzieje się w SPA Chlewiska. Ładny ośrodek. Bawi się korpo w stylu hawajskim (robiły my raz taki event w Pozen, jednak nie było jak w teledysku Beach Boys:-). Jest nowy prezes samiec Alfa oraz liczni wasale regionalni płci obojga. Bohaterka Farmacja znajdująca się w sferze zainteresowania samca Alfa decyduje się w pewnym momencie na zrucenie na parkiet hawajskiego kwiatka z włosów, a reszty skąpego stroju na wykładzinę w pokoju hotelowym, no i hyc. Po hyc, kiedy tak sobie leżą w łóżku, on pali, ona, że nie pali to sączy winko, on mówi: wiesz, myślę sobie, że mogłabyś być kobietą mojego życia. Ona: oh, ja też tak myślę. On: ale wiesz ja mam żonę i dziecko. Zresztą to nie chodzi o żonę, tylko o to dziecko. Ona: oh, tak to wszystko byłoby takie niemożliwe. On: zresztą wiesz, to nie chodzi o to dziecko tak do końca. Chodzi o to, że ja miałem przez sześć lat jeszcze dziewczynę (obok żony - przyp. red.) i teraz dzięki tobie zrozumiałem, że to ona jest miłością prawdziwą mojego życia. Ona: oh, ta historia jest niesamowita. I to dzięki mnie? Oh, to wróć do niej. Pozwalam ci odejść.... &lt;br /&gt;Farmacja kończyła swoją narrację Mo tymi słowy: czy ty w ogóle to rozumiesz? Nie, ty tego nie rozumiesz. Ty czegoś takiego nie przeżyłaś...&lt;br /&gt;Kuwa. Pisząca te słowa - a słuchająca przy biurku tej historii - pomyślała sobie: kuwa, zaiste nie. Ma rację Farmacja:-) Tyle zachodu o to, że ktoś kogoś chce puknąć wykorzystując zależność służbową, a potem się wymigać bez dostawania natarczywych sms i telefonów - to naprawdę spora sztuka. Myślę, że korporacyjni trenerzy odrobili lekcję związaną z fabułą filmu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fatalne zauroczenie&lt;/span&gt;. A mnie się zdało, że łatwiej byłoby powiedzieć: bo cię kuwa zwolnię i nie będzie za co kredytu za mieszkanko spłacać. &lt;br /&gt;No tak, ale za to się do sądu trafia i gazet:-). &lt;br /&gt;Tym mało budującym akcentem kończę blogowanie w tym tygodniu, a nie chcąc pozostać taką złą cyniczną plotkarą, powiem, że w tym zalewie szlamu zdarza się czasem miłość zaskakująca, ale to wszystko z zupełnie innej beczki aksjologicznej więc nie łączmy kaszanki z kawiorem:-) Miłego weekendu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. FOT Hanah/ koty giną także w Izraelu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-3589644009020695686?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/3589644009020695686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=3589644009020695686' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3589644009020695686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3589644009020695686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/romek-i-julka-z-chlewisk.html' title='Romek i Julka z Chlewisk:-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsXeD3eZRdI/AAAAAAAAApE/lcyRJewNUg0/s72-c/09660026.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2130941274694543029</id><published>2009-10-01T11:54:00.002+02:00</published><updated>2009-10-01T12:09:43.908+02:00</updated><title type='text'>No means No</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsR_w203esI/AAAAAAAAAo8/P2ClbPTxoU0/s1600-h/diego.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsR_w203esI/AAAAAAAAAo8/P2ClbPTxoU0/s320/diego.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387571531569658562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jestem dzisiaj na Nie. Niech się idą bujać ci, którym wychodzi to najlepiej. Nie i nie oraz raz jeszcze Nie. &lt;br /&gt;Mówiąc po piosenkowemu: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jestem w nastroju nieprzysiadalnym&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2130941274694543029?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2130941274694543029/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2130941274694543029' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2130941274694543029'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2130941274694543029'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/10/no-means-no.html' title='No means No'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsR_w203esI/AAAAAAAAAo8/P2ClbPTxoU0/s72-c/diego.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2289586961744516905</id><published>2009-09-30T10:19:00.002+02:00</published><updated>2009-09-30T10:36:19.711+02:00</updated><title type='text'>The Randy Dandy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsMU0uIBnzI/AAAAAAAAAos/sdqq-QDWKzM/s1600-h/NTstyle.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 226px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsMU0uIBnzI/AAAAAAAAAos/sdqq-QDWKzM/s320/NTstyle.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387172475232689970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko droga, mam czasem przeczucie estetyczne co do tego, że mi się szerokość geograficzna pod względem twórczości, zarobkowania i nosa minęła:-) Choć zapewne te wnioski i przekonania nie wpłyną jakoś szczególnie na rzeczywistość, jednak sprawiają niezłą frajdę.&lt;br /&gt;A to właśnie otworzyłam dzisiejszą subskrypcję &lt;a href="http://www.nytimes.com/pages/style/index.html"&gt;NTY Style Magazine&lt;/a&gt; i z jakim radosnym zaskoczeniem obaczyłam najnowsze trendy dla mody męskiej jakie wieszczą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bolki z niujorka&lt;/span&gt;. I kto jest idolem wyobraźni na czas najbliższy? &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gabriel De'Annunzio&lt;/span&gt;:-) Tu artykuł jaki New York Times o Gabrielu wysmażył: &lt;a href="http://www.nytimes.com/indexes/2009/09/13/style/t/index.html#pagewanted=0&amp;pageName=13slijperw&amp;"&gt;The Randy Dandy&lt;/a&gt;, a tutaj sesja zdjęciowa &lt;a href="http://www.nytimes.com/indexes/2009/09/13/style/t/index.html#pageName=13slijperi"&gt;mode&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;Można byłoby nieco skusić się na refleksję dekonstrukcyjną by the way tej estetyki, ale Mała Pat musi pozarobkować i to nie w NYT:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2289586961744516905?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2289586961744516905/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2289586961744516905' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2289586961744516905'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2289586961744516905'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/randy-dandy.html' title='The Randy Dandy'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsMU0uIBnzI/AAAAAAAAAos/sdqq-QDWKzM/s72-c/NTstyle.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6799167625083329456</id><published>2009-09-29T11:49:00.003+02:00</published><updated>2009-09-29T12:03:02.353+02:00</updated><title type='text'>Merchdesign</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsHYhjDWBnI/AAAAAAAAAok/U7NsYaOgnsU/s1600-h/pantofelek.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsHYhjDWBnI/AAAAAAAAAok/U7NsYaOgnsU/s320/pantofelek.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386824700168373874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, co zastaje się w domu samotnego (czasowo lub długoterminowo) faceta? Wczoraj usłyszałam pytanie o to czy kojarzę ten charakterystyczny zapach jaki wytwarza się w opuszczonym domostwie, mieszankę starych kapciuchów, skarpet oraz oparów browara i przegrzanego powietrza od nieustannie włączonego komputera. Tia, a i owszem. Choć mnie się zdarzyło raz po dłuższej nieobecności (jeszcze za czasów związkowych) zastać gruz z wannie:-)))), który musiałam o 1. nad ranem wynieść chcąc się wykąpać:-) Borko by jeszcze dorzuciła, że można zastać też inną babę pijącą z naszych kubeczków. Pewnie lista byłaby baaaardzo długa. Ale czy teraz czujemy się bezpieczniejsze? Well...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Na focie: idealny zestaw gospodyni domowej bądź rewolucja w kwestii merchdesign:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6799167625083329456?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6799167625083329456/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6799167625083329456' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6799167625083329456'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6799167625083329456'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/merchdesign.html' title='Merchdesign'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsHYhjDWBnI/AAAAAAAAAok/U7NsYaOgnsU/s72-c/pantofelek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2875829064093459717</id><published>2009-09-28T16:16:00.003+02:00</published><updated>2009-09-28T16:45:12.537+02:00</updated><title type='text'>Become the "lodzik"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsDGLOib-LI/AAAAAAAAAoc/IRSv7uSvqHY/s1600-h/P8220178.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 307px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsDGLOib-LI/AAAAAAAAAoc/IRSv7uSvqHY/s320/P8220178.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386523050518509746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, a więc wszystko zaczęło się od opowieści o wyprawie do sklepu. Udałam się do centrum handlowego zwanego: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;współczesna świątynia konsumpcji i powszechnej radości rodzinnej&lt;/span&gt; w celu nabycia dwóch pstrągów patroszonych, jednego płynu do płukania tkanin oraz soli morskiej. Przechadzając się między regałami zachciało mi się zjeść loda. Ale doszłam do wniosku, że nie będę kupować żadnego tam badziewia w papierku co mnie się rozpuści "namarkiecie", tylko jak "człowiek" udam się na "pasaż" i kupie na jakimś mniej lub bardziej znanym stoisku, gdzie lud zasiada nad szklanymi miseczkami i takimi tam innymi. Jak pomyślałam tak już prawie uczyniłam, ale... w ostatniej chwili przyszedł mnie do głowy kolejny pomysł: eee, nie będę siedzieć jak palant w cukierni z siatką ryb skoro mogę jeszcze zajrzeć tu i ówdzie "nasklepy", a przecież lodzika sprzedają jeszcze na dworze zaraz przy wyjeździe, a do tego włoskiego, kręconego. Tak więc zostawiłam sobie przyjemność na koniec. Radośnie zmierzając do domu pobiegłam w kierunku przyuważonych wcześniej budek. Tyle, że tam zamiast uroczej pani co kręci lody powitał mnie napis: "lodów chwilowo brak". Kuwa. A że zmęczenie i znużenie handlem było już przeogromne, to poszłam se w pizdu mawiając po wschodniemu, siarczyście przeklinając pecha. A to właśnie tak w życiu jest, przekładasz, przekładasz, a na końcu lodzików brak :-) &lt;br /&gt;Z tej okazji przypomniał mi się taki piękny epizod jak będąc małą dziewczynką otrzymałam na zakończenie roku od dziadków odpowiednią gratyfikację finansową za uzyskanie wzorcowych wyników w nauce i w ramach odwiecznej radości zrzucenia na 2 miesiące z ramion opresji systemu, postanowiłam całą kasę przepuścić w ulubionej włoskiej lodziarni. Skończyłam zdaje się na 10 albo 12 sztukach, po których chorowałam przeokropnie. Ale radość z udziału i wyników była bezcenna. &lt;br /&gt;I jeszcze taką fascynującą sprawą ze szczeniactwa to było mleko w tubce - z logo z krówką i wersji waniliowej i kakaowej. O kuwa, bieganie po podwórku z własną tubką, zwijanie aluminium żeby wycisnąć więcej i kurs dla zaawansowanych: rozcinanie tubek:-) Ehhhhhhhhhh. No dobra, to byłoby na tyle. Lodzików w tym sezonie już nie będzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fot. obraz z galerii ulicznej w Altei - kot smutny po stracie właściciela albo kot czeka na swojego pana/panią - o ile w przypadku kotów można mówić o byciu ich "panem".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2875829064093459717?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2875829064093459717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2875829064093459717' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2875829064093459717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2875829064093459717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/become-lodzik.html' title='Become the &quot;lodzik&quot;'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SsDGLOib-LI/AAAAAAAAAoc/IRSv7uSvqHY/s72-c/P8220178.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5784479232681428648</id><published>2009-09-27T19:56:00.008+02:00</published><updated>2009-09-27T21:38:02.386+02:00</updated><title type='text'>Element gnostyczny w gminie Walim;-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr--Sz1110I/AAAAAAAAAoU/-zG2UAyj1x4/s1600-h/DSC00208.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 190px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr--Sz1110I/AAAAAAAAAoU/-zG2UAyj1x4/s320/DSC00208.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386232909721360194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Borko, a skoro Ty zaraz przyjedziesz na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Celtic Street&lt;/span&gt; to nie będę do Ciebie nic pisać:-)&lt;br /&gt;Tak więc...&lt;br /&gt;Ostatnia sobota miała w naszym małym regionie zabójczy urok. Idealny jesienny kicz. Wszystko jak trzeba. Niebo tak niebieskie jak na freskach Giotto, słońce, ciepło, pnącza czerwonego wina na stylowych domach, zapach świeżo ciętego drewna, krystaliczne wibrujące powietrze. Afkors nie w mieście, choć co tu wiele mówić, Wro najpiękniej wygląda właśnie w słoneczny jesienny poranek, kiedy niska temperatura sprawia, że krew szybciej pulsuje w żyłach, parki zamieniają się w najlepszy melanż kolorystyczny, a refleksy świetlne dają jedyną i niepowtarzalną szansę do uchwycenia w kadrze aparatu "ducha miasta". W innych porach roku tenże jest widoczny tylko połowicznie, albo chowa się gdzieś za gzymsami lub podszywa pod innych ludzi, a jesienią widać jego cały urok i niesamowitość. Jednak tym razem całe piękno jesieni oglądałam z łagodnych szczytów &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3ry_Sowie"&gt;Gór Sowich&lt;/a&gt;, gdzie się Panna Blaum udała podreperować swoje zdrowie i zapomnieć o wszelakich używkach na czas jakiś (zostańmy przy bezterminowym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jakimśczasie&lt;/span&gt;:-) oraz innych problemach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;vide&lt;/span&gt; kryzys gospodarczy, życiowy, uczuciowy, kosmetyczny, gastronomiczny itp itd.  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sowie&lt;/span&gt; są niesamowite. I choć czasem wkurza ta patyna dziadostwa towarzysząca naszej regionalnej turystyce, to i tak warto tam zaglądać. &lt;br /&gt;Ale &lt;span style="font-style:italic;"&gt;frukt&lt;/span&gt; związany z ostatnim wyjazdem nie trafił się w górach, ani na pod wieżą widokową, ani w lochach kompleksu &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Riese"&gt;Riese&lt;/a&gt;. Wszystko to wina małych zarośniętych schodków. Wyrosły sobie ot tak, nieopodal głównej trasy, już na obrzeżach miasteczka. Zupełnie zmurszałe pięły się wysoko w górę do małej zarośniętej zdziczałymi krzewami i za bardzo wybujałymi drzewami kwatery. Rodzinnej nekropolii. Mauzoleum musiało być niegdyś okazałe, ale teraz wejście zostało zamurowane surową cegłą, a wszystko wokół zdewastowane i zeszmacone bo jak to bywa rzeczy mistyczne w otoczeniu ludzi często muszą obcować prawdziwym gównem.&lt;br /&gt;Grobowiec w każdym bądź razie został ciekawie udekorowany. Można powiedzieć - miano pod tym względem fantazję, a może i była w tym wszystkim jeszcze jakaś myśl, albo tajemnica, albo sekret lub inne takie fanaberie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr-5k0zIovI/AAAAAAAAAn0/NXGtkN2xlQ4/s1600-h/roman+style.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 168px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr-5k0zIovI/AAAAAAAAAn0/NXGtkN2xlQ4/s320/roman+style.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386227721657950962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na głównym portalu zamieszczono scenkę rzymską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr-6LGAX7hI/AAAAAAAAAn8/8lt3Km60NJA/s1600-h/Uro.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 170px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr-6LGAX7hI/AAAAAAAAAn8/8lt3Km60NJA/s320/Uro.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386228379111910930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po lewej stronie wyskoczył gnostycki Ureusz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr-6svpZB5I/AAAAAAAAAoE/rh_PxocEKfM/s1600-h/Chrono.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 178px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr-6svpZB5I/AAAAAAAAAoE/rh_PxocEKfM/s320/Chrono.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386228957225486226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na "rewersie" wyskoczyła zaś klepsydra, którą unosiły skrzydła nietoperza. Ulatujący czas. Posępne, ale i zabawne, w stylu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;noir&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr-770dxWFI/AAAAAAAAAoM/M6zlfXPLvE4/s1600-h/w%C4%85%C5%BC+i+jajo.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; http://www.blogger.com/img/blank.gif/bmi_orig_img/blank.gifcursor:hand;width: 320px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr-770dxWFI/AAAAAAAAAoM/M6zlfXPLvE4/s320/w%C4%85%C5%BC+i+jajo.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386230315728590930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A na koniec, kolejny wąż trzymał w pysku jajo. Nowe życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka to historia hm w czasie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;cyklicznym&lt;/span&gt;, nie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;historycznym&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5784479232681428648?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5784479232681428648/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5784479232681428648' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5784479232681428648'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5784479232681428648'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/element-gnostyczny-w-gminie-walim.html' title='Element gnostyczny w gminie Walim;-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sr--Sz1110I/AAAAAAAAAoU/-zG2UAyj1x4/s72-c/DSC00208.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-492323973108896594</id><published>2009-09-24T16:02:00.004+02:00</published><updated>2009-09-24T16:29:38.433+02:00</updated><title type='text'>Przypadki pewnej anonimowości</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Srt_UiW4jyI/AAAAAAAAAns/cCXB4kOjNhE/s1600-h/gg.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Srt_UiW4jyI/AAAAAAAAAns/cCXB4kOjNhE/s320/gg.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385037770248458018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, po prawdzie to ja dzisiaj chyba lekki stan zapaści zaliczyłam, ale jak to bywa w bajkach bądź niektórych filmach, zażycie tabletki postawiło mnie na nogi. Nie ma co, albo nic śmiesznego, czeka mnie diametralna zmiana stylu życia, co jest bardzo przerażające. A smutek przy tym taki, że numery &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Tristesse_de_la_Lune"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tristesse de la Lune&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; są wesołym hop siup:-( - a w sumie kuwa są, to może lepiej wymienić &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Everything dies&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Type o Negative&lt;/span&gt;. Bu:-( Sanatorium i klepsydra. Choć Lou Med napisał dzisiaj, że starość to stan ducha nie ciała. Ja sobie jednak myślę, że nadmierne poczucie szczeniactwa na ciało nie wpływa korzystnie.&lt;br /&gt;Zostawmy kwestie stetryczałej medycyny przedsionka wieku średniego na boku. W całym tym ferworze wydarzyła się jeszcze inna - przynajmniej zabawna historia - i to związana z blogosferą.&lt;br /&gt;A to ostatnio na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;5Władzy&lt;/span&gt;, patrzę ja patrzę, a tu jest "nowy dyskutant" co bloguje jako &lt;a href="http://www.blogger.com/profile/05327172955111330558"&gt;Wittman&lt;/a&gt; i ma nader ciekawego dla mnie bloga &lt;a href="http://krajobraz-po-bitwie.blogspot.com/"&gt;Krajobraz po bitwie&lt;/a&gt;, który jest dla tych co lekko spieprzone oko mają na post-militarny ślad:-). Tak czy owak ciekawe to miejsce i opisy fajne. Więc postanowiłam zostać obserwatorką.&lt;br /&gt;He, i z jakim zdumieniem odpaliłam dzisiaj maila znajdując list od dawnego kolegi od studiów, piwa, koncertów i plotek co... jest jak się okazuje autorem Krajobrazu:-)))))))))). Tak czy inaczej dowód jest na to, że po pierwsze: w necie zawsze trafi swój na swojego, po drugie: są tu sami znajomi w gruncie rzeczy, choć czasem przepadają gdzieś na lata. &lt;br /&gt;No co tam Greg mogę powiedzieć: welcome:-) i ja polecam &lt;a href="http://krajobraz-po-bitwie.blogspot.com/"&gt;Krajobraz po Bitwie&lt;/a&gt; - wielbicielom nor, okopów oraz strupów wojennych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-492323973108896594?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/492323973108896594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=492323973108896594' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/492323973108896594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/492323973108896594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/przypadki-pewnej-anonimowosci.html' title='Przypadki pewnej anonimowości'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Srt_UiW4jyI/AAAAAAAAAns/cCXB4kOjNhE/s72-c/gg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-30839990827615177</id><published>2009-09-23T11:48:00.002+02:00</published><updated>2009-09-23T15:07:02.184+02:00</updated><title type='text'>Z notatnika kocopalnika;-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Srnwbq13GyI/AAAAAAAAAnk/S0azfA1xcf0/s1600-h/senne+kocopa%C5%82y.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Srnwbq13GyI/AAAAAAAAAnk/S0azfA1xcf0/s320/senne+kocopa%C5%82y.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384599187645471522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, nie idzie mi dzisiaj pisanie. Dość więc posłużę się cudzym słowem:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Never fear shadows, for shadows only mean there is a light shining somewhere near by.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. A fota by Mała Blogerka, podpisy mogą być takie: komiksowe sny panny Pat albo Pat śni o bohaterach z komiksów:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-30839990827615177?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/30839990827615177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=30839990827615177' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/30839990827615177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/30839990827615177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/z-notatnika-kocopalnika.html' title='Z notatnika kocopalnika;-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Srnwbq13GyI/AAAAAAAAAnk/S0azfA1xcf0/s72-c/senne+kocopa%C5%82y.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-9124104614167223787</id><published>2009-09-22T14:28:00.005+02:00</published><updated>2009-09-22T15:38:21.993+02:00</updated><title type='text'>...w ciszy nie wiadomo, trzeba iść, nie mogę iść, jednak pójdę*</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SrjJ-BOqBDI/AAAAAAAAAnc/-wCjrygLWYg/s1600-h/bardko.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SrjJ-BOqBDI/AAAAAAAAAnc/-wCjrygLWYg/s320/bardko.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384275421840409650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lacan&lt;/span&gt;:-) napisał, że prawda ma zawsze strukturę fikcji, zaś &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Eco&lt;/span&gt; w przedmowie do jednego z komiksów o &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Corte Maltese&lt;/span&gt;, że nie wierzy autorom, ale wierzy tekstom. Jestem skłonna przyznać obu nieco racji. Drwiąc lekko czasem z niektórych ludzi, lubię sobie zacytować baby klozetowe z filmu "Miś", które o Prezesie Ryśku mówią: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ten człowiek w życiu prawdy nie powiedział&lt;/span&gt;:-), ba sama częściej piszę prawdę niż ją wypowiadam. Zatem pozostaje jeszcze jedna kwestia: w co wierzysz? W to co mówię czy w to co widzą oczy? To taki nieco przydługi wstęp, który tak naprawdę dotyczy czegoś innego ha ha (może to być właśnie to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;nienazwalne&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Becketta&lt;/span&gt;) ale tym razem będzie wyprowadzeniem w pole, a raczej do &lt;a href="http://www.bardo.pl/asp/pl_start.asp?typ=13&amp;sub=1&amp;menu=114&amp;strona=1"&gt;Barda&lt;/a&gt;:-), bo ten wpis obiecałam Małej Blogerce. &lt;br /&gt;A więc Bardo... Hasło pozycjonujące to miasteczko brzmi: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Miasto cudów&lt;/span&gt;. Ale żeby było jasne to raczej mamy tu do czynienia z cudami rodem z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Świętego Wrocławia&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Orbitowskiego&lt;/span&gt;, a nie innymi. Lubię (i znam Bardo) z dwóch powodów: 1. bo to gród Małej Blogerki i zawsze jak tam przyjadę i zaczynamy się kręcić po zakamarkach to odnoszę wrażenie, że jesteśmy jak w którymś z lepszych odcinków &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Archiwum X&lt;/span&gt; (tych z elementami horrorów i spraw dewiant-mentalnych); 2. bo napisałyśmy niegdyś z Małą o tym mieście całkiem fajny reportaż pt. Bardo Maryja!, w którym zajmowałyśmy się handlem świętą wodą i kornikami w kaplicach oraz obcasem pewnego świętego bucika. &lt;br /&gt;Poza tym w Bardzie jest jak &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Miasteczku Twin Peaks&lt;/span&gt;, w całym dobrym i jeszcze większym złym znaczeniu. Jednak po co pisać o zwyrodnialcach jeżdżących rowerami po leśnych drożynach, o sprzedajnych klerykach, babach z mięsnego co żywemu nie przepuszczą i gejach co zasadzają się na dobre perfumy i szale w kwiatuszki:-) Zostawmy to na boku. Wszak to tylko &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pył&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;Pamiętam i wizualizuję sobie Bardo jadąc najwolniejszym w historii PKP osobowym relacji Wrocław-Międzylesie właśnie wczesną jesienią w słoneczny dzień. Najpierw mijamy wszystkie te cudne wiochy, w których tyleż interesujących i tajemnych miejsc (o których mało kto wie:-(, ja choćby zawsze z nostalgią patrzę na wzgórze &lt;a href="http://www.bialykosciol.pl/"&gt;Białego Kościoła&lt;/a&gt; (opisane m.in przez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sapkowskiego&lt;/span&gt; w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bożych Bojownikach&lt;/span&gt;) wiedząc, że jadąc jeszcze dalej wpadniemy na skraj bukowego lasu, gdzie zacznie się łagodna - choć niepozbawiona podskórnej dzikości - trasa na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gromnik_(g%C3%B3ra)"&gt;Gromnik&lt;/a&gt;. Gromnik to takie lekko diaboliczne miejsce. Nie tylko ze względu na legendę o tym jak to diabeł ciskał gromem grając w kręgle z jednym zwyrodnialcem, ale przez iluzoryczność, która jest w tym miejscu prawie namacalna. Bo Gromnik to góra, na którą wchodząc ma się wrażenie, że zgubiło się szlak i trzeba jej szukać. Nie potrafię tego ładnie ani precyzyjnie opisać, ale musicie zawierzyć tekstowi:-). Więc jedziemy dalej. I nagle, kiedy kończą się łagodne połacie zieleni, wiosek, lekkich wzgórz wyrasta fajnie imponujące pasmo zielonych gór, w wąską przełęcz wjeżdża się z napięciem oczekując jaka to kraina da się poznać naszym oczom? I jeszcze jedno: stacja Bardo Śląskie - jest w sumie stacją nierealną - bo nie ma czegoś takiego jak Bardo Śląskie poza tamtym jednym miejscem: tablicą na drewnianej budce niewielkiego dworca, z którego liszaj ohydnej farby olejnej próbuje obedrzeć całą estetykę i godność, ale mimo wszystko nie udaje się to. Na szczęście:-)&lt;br /&gt;A więc Mała Blogerko - to jest Bardo:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Samuel Beckett &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nienazwalne&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-9124104614167223787?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/9124104614167223787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=9124104614167223787' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/9124104614167223787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/9124104614167223787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/w-ciszy-nie-wiadomo-trzeba-isc-nie-moge.html' title='...w ciszy nie wiadomo, trzeba iść, nie mogę iść, jednak pójdę*'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SrjJ-BOqBDI/AAAAAAAAAnc/-wCjrygLWYg/s72-c/bardko.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-1545352748228355863</id><published>2009-09-18T10:06:00.002+02:00</published><updated>2009-09-18T10:14:28.070+02:00</updated><title type='text'>Boli głowa oraz inne potworności dnia następnego</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SrM_6RpMDjI/AAAAAAAAAnU/rKk89SYLVTk/s1600-h/20090819_155447.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SrM_6RpMDjI/AAAAAAAAAnU/rKk89SYLVTk/s320/20090819_155447.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5382716250038996530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, jak mnie dzisiaj kuwa głowa boli oraz kac męczy strasznie :-) Ale widok na stolyczny socreal w jasnym słońcu i przy błękitnym niebie bardzo mnie się podoba, ale to zapewne wina tego, że jeszcze trzeźwa do końca nie jestem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. na zdjęciu kot Coto Marii:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-1545352748228355863?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/1545352748228355863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=1545352748228355863' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1545352748228355863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1545352748228355863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/boli-gowa-oraz-inne-potwornosci-dnia.html' title='Boli głowa oraz inne potworności dnia następnego'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SrM_6RpMDjI/AAAAAAAAAnU/rKk89SYLVTk/s72-c/20090819_155447.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6351313566157167006</id><published>2009-09-14T14:33:00.003+02:00</published><updated>2009-09-14T15:04:48.684+02:00</updated><title type='text'>Popkultura zgarnęła wszystko, nawet real</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sq44XdWESmI/AAAAAAAAAnM/70hK2eWch6k/s1600-h/inglourious-basterds-cast11.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 218px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sq44XdWESmI/AAAAAAAAAnM/70hK2eWch6k/s320/inglourious-basterds-cast11.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381300580419652194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, a więc trafiłam - dość nieoczekiwanie - na Bękartów Wojny, Q-Tarantino. I dobrze. Najpierw jednak dwie uwagi. Primo - nie należy rozpatrywać tego filmu w kategoriach historycznego czy politycznego dyskursu (raczej jeśli już to pop-polityka, ale o tym na koniec). Secundo - jeśli nie podoba się Wam przynajmniej he he połowa filmów Q-T, to nie ma sensu na to kino iść. Ja mieszczę się właśnie w grupie tych, co jednak połowa się podoba, więc jakoś szczególnie głowa mnie nie bolała w czasie przyjmowania zaproszenia na ten film:-). I jest jeszcze jedna wskazówka. Nie wiem czy ktoś pamięta taki stary komiks o niejakim agencie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Sorge"&gt;Richardzie Sorge&lt;/a&gt; - czytało i oglądało się to świetnie, cała historia z punktu widzenia realu była kiepsko trzymającym się kupy łajnem:-). Podobnie jest z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bękartami&lt;/span&gt;. Wdawanie się w głębsze dywagacje jest kuwa podobnie absurdalne jak większość dysput o polityce po wypiciu "półlitera" absyntu. Po prostu nie da się. A jak się przypomni o czym szła gadka to lepiej zwalić wszystko na amnezję. No, znam ja ci też parę takich dyskusji co po trzeźwemu odbywają się:-), ale to myślę sobie wyjątki potwierdzające regułę ha ha. &lt;br /&gt;No więc - a to kawałek estetycznego filmu jest - na pewno najlepszym epizodem (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;for me&lt;/span&gt;) jest spotkanie w piwnicy na francuskiej prowincji i dyskusja dotycząca akcentów z równych regionów Niemiec. A rola? Zdecydowanie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Til Schweiger&lt;/span&gt; jako sierżant &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hugo Stiglitz&lt;/span&gt;. Choć trzeba zauważyć, że to bardzo podobny klimat jak jego rola w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Anarchistach&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;A wracając do pop-polityki. Gdzie jej triumf? Ano, zwycięstwo polega na tym, że właśnie takie filmy się robi. Myślę, że niektórzy mogą nawet uwierzyć, że wojna skończyła się 1944 roku, a Hitler i Goebbels (m.in.) zginęli w pewnym paryskim kinie, a prawdziwym oddziałem komando była grupa żydowskich "freaków". Tiaaa, perspektywa może i ciekawa, niestety było zupełnie inaczej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6351313566157167006?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6351313566157167006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6351313566157167006' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6351313566157167006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6351313566157167006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/popkultura-zgarnea-wszystko-nawet-real.html' title='Popkultura zgarnęła wszystko, nawet real'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sq44XdWESmI/AAAAAAAAAnM/70hK2eWch6k/s72-c/inglourious-basterds-cast11.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-638637729311137323</id><published>2009-09-13T10:27:00.003+02:00</published><updated>2009-09-13T11:11:44.403+02:00</updated><title type='text'>She' got a date at midnight</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sqyw1UZUSGI/AAAAAAAAAnE/H9bRH3EG99w/s1600-h/menlnpain,com.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sqyw1UZUSGI/AAAAAAAAAnE/H9bRH3EG99w/s320/menlnpain,com.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380870084855351394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko droga, co w czerni i z przyciętą grzywką zawsze wyglądasz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;cool&lt;/span&gt;, a to jesień powoli skrobie do naszych drzwi. Ja to mam ostatnio wrażenie uczestnictwa w czymś takim jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;lato przed zmierzchem&lt;/span&gt;, ale to może li tylko potrzeba lekkiej hibernacji.&lt;br /&gt;Z racji warunku niezbędnego powrotu do pionu, droga Ags, namówiła mnie na festiwal Dialog w towarzystwie jakiś ludzi, których nie znam, ale co tam, niech będzie, bylebyśmy na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;T.E.O.R.E.M.A.T&lt;/span&gt; Jarzyny dotarli, to uznam całe przedsięwzięcie za udane. Tak czy inaczej nie o tego rodzaju sztuce chce ja dzisiaj tutaj napisać.&lt;br /&gt;Przesilenia ujawniają sfery naszego życia, o których nie mamy zielonego pojęcia. Ba, pełne pychy stwierdzenie, że zdaje nam się wiedzieć o kimś wszystko tylko z tak błahych powodów jak wspólne mieszkanie, dekady znajomości, setki awantur, tysiące uścisków, hektolitry przegadanych godzin... to za mało. Ludzie cholernie niewiele wiedzą o sobie w gruncie rzeczy, posępna zasada głosi nawet, że to co w nas najlepsze rzadko kiedy może znaleźć swoje ujście w tym materialnym świecie i pozostaje zamknięte przed innymi. Zdecydowanie łatwiej wychodzić na zewnątrz różnego rodzaju &lt;span style="font-style:italic;"&gt;diabelstwu&lt;/span&gt;. Mhm, jest coś na rzeczy. Każdy ma jakieś sekrety i sekreciska - jak się okazuje. Rzecz niepojęta. Kiedy zdarza się - wychodzą na jaw - są tak szokująco absurdalne jak sadomasochistyczna randka o północy (to przenośnia ma się rozumieć;-). Tylko co z tą wiedzą zrobić? Jak po czymś takim wrócić do ciepełka prozaicznej harmonii codzienności. Nie mam zielonego pojęcia. Cóż, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pomyślę o tym jutro&lt;/span&gt;...&lt;br /&gt;Dla lepszego samopoczucia dodam, że bywają również niewypowiedziane sekrety, które choć dziwne i nieme są jasnymi komunikatami. A to, że nie są to historie z realnym zakończeniem? Kogo to obchodzi. Nie pojmuję tego kultu materialności za wszelką cenę;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-638637729311137323?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/638637729311137323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=638637729311137323' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/638637729311137323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/638637729311137323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/she-got-date-at-midnight.html' title='She&apos; got a date at midnight'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sqyw1UZUSGI/AAAAAAAAAnE/H9bRH3EG99w/s72-c/menlnpain,com.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4463328585571515901</id><published>2009-09-12T14:40:00.002+02:00</published><updated>2009-09-12T14:46:55.801+02:00</updated><title type='text'>Oczywiście w 90. rocznicę Fiume</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SquXHP_4k8I/AAAAAAAAAm8/aclYK5CuFiw/s1600-h/Gabi2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SquXHP_4k8I/AAAAAAAAAm8/aclYK5CuFiw/s320/Gabi2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5380560330633548738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na temat &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gabriele D'Annunzio&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;marszu na Fiume&lt;/span&gt; wymądrzałam się na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;5Władzy&lt;/span&gt;, gdzie zapraszam na &lt;a href="http://5wladza.blogspot.com/"&gt;małego posta&lt;/a&gt;, drugi raz języka sobie nie będę strzępić jak mawiał wielki Hegemon w jednym polskim komiksie:-).&lt;br /&gt;Tak czy siak - dziś ciekawa rocznica - 90 lat od wejścia do Fiume. Kto zna Triest, przejechał trakt dalmacki prowadzący do dawnej Fiume, a obecnie Rijeki ten wie co tam głowie Adriatyk potrafi namieszać. Eh, a kalmary jak tam smażą na masełku i wermut chłodzą:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4463328585571515901?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4463328585571515901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4463328585571515901' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4463328585571515901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4463328585571515901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/oczywiscie-w-90-rocznice-fiume.html' title='Oczywiście w 90. rocznicę Fiume'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SquXHP_4k8I/AAAAAAAAAm8/aclYK5CuFiw/s72-c/Gabi2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2987898341707347861</id><published>2009-09-10T15:49:00.002+02:00</published><updated>2009-09-10T15:54:00.503+02:00</updated><title type='text'>Raport z dziwnej podróży</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SqkEKPHFyrI/AAAAAAAAAm0/6iCbGvFEbEE/s1600-h/nos+%C5%9Bw+Franciszka.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SqkEKPHFyrI/AAAAAAAAAm0/6iCbGvFEbEE/s320/nos+%C5%9Bw+Franciszka.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379835803772242610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Właśnie wróciłam&lt;/span&gt;... z najdziwniejszej podróży swojego małego życia. Może powinnam napisać najstraszniejszej, ale myślę, że pojęcie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dziwności&lt;/span&gt; oddaje zdecydowanie bardziej skalę wszystkich doznań. Myślałam sobie: będę radośnie pisać o przygodach w dalekich stronach. Nic z tego. Jeszcze chwila, muszę wrócić do pionu, zastanowić się nad wszystkim. Paplać bez sensu - to każdy robi. &lt;br /&gt;Najgorsze jest to, że nie mogę czytać. Ale to też pewnie musi "odleżeć".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2987898341707347861?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2987898341707347861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2987898341707347861' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2987898341707347861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2987898341707347861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/raport-z-dziwnej-podrozy.html' title='Raport z dziwnej podróży'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SqkEKPHFyrI/AAAAAAAAAm0/6iCbGvFEbEE/s72-c/nos+%C5%9Bw+Franciszka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6887355135835495634</id><published>2009-09-04T10:42:00.003+02:00</published><updated>2009-09-04T11:09:47.752+02:00</updated><title type='text'>Ostatnia wspólna fotografia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SqDTbXxE0UI/AAAAAAAAAms/0nGEU5ccQdI/s1600-h/Tobs+i+Ja.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SqDTbXxE0UI/AAAAAAAAAms/0nGEU5ccQdI/s320/Tobs+i+Ja.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377530422270153026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jastarnia/sierpień 2008 - i to byłoby na tyle z realu. Mama Tobs odeszła. Przeżyła 63 lata. Za mało. Próbowałam przypomnieć sobie dzisiaj rano, kiedy ostatni raz widziałam ją uśmiechniętą. Nie pamiętam. Może właśnie już tylko na tym zdjęciu.&lt;br /&gt;Różne rzeczy pamiętamy, sporo przekręcamy, a nasza wyobraźnia deformuje rzeczywisty obraz wydarzeń. Zostawiam sobie taki wizerunek, który lubiłam najbardziej. 21 czerwca - Jej imieniny - początek wakacji, najlepsza pora roku, słońce. O 6. rano stukot jej pantofli na wysokich obcasach i zapach perfum, potem widok jak, w zawsze dobrze dobranej sukience, biegnie do ogrodu żeby zerwać do koszyka nieco wczesnych czereśni. Na stole zapakowane ciasto do pracy. Ściąga ostatnie papiloty albo wałki z włosów, maluje szminką usta i pędzi obładowana do biura. Po południu wracała z największym jaki kiedykolwiek widziałam naręczem kwiatów. Nikt nie dostawał tyle i tak pięknych kwiatów na imieniny co Tobs. Często brakowało wazonów w domu. &lt;br /&gt;Dziwne to wszystko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6887355135835495634?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6887355135835495634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6887355135835495634' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6887355135835495634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6887355135835495634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/ostatnia-wspona-fotografia.html' title='Ostatnia wspólna fotografia'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SqDTbXxE0UI/AAAAAAAAAms/0nGEU5ccQdI/s72-c/Tobs+i+Ja.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5288029909526291400</id><published>2009-09-01T12:42:00.004+02:00</published><updated>2009-09-01T16:26:58.003+02:00</updated><title type='text'>Just Drifting</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Spz6qo1SKNI/AAAAAAAAAmk/lmE9jje3SBM/s1600-h/SDC10295.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Spz6qo1SKNI/AAAAAAAAAmk/lmE9jje3SBM/s320/SDC10295.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376447665595885778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podobno biblioteka jest labiryntem, literatura opiera się na mitach i onirycznych sterach, a prawdziwą zagadkę stanowi czas, który nie odtwarza tego co tracimy. To ostatnie dzieje się właściwie nieustannie. Zmienne są tylko proporcje, inne dla każdego człowieka. Niektórym dzieje się straty tyle ile jest ziaren w paczce od kawy, innym, mocne razy trafiają się jak świst batoga, raz na jakiś czas tylko, ale bardzo mocno. Następnie jest długa przerwa. Bywa i tak, że pewien negatywny consensus (cóż za dziwny zlepek znaczeniowy, ale tylko pozornie wykluczający się jakby nad tym głębiej zastanowić się) stanowi niejako treść bytu. Zresztą to zupełnie nieważne. Lata świetlne temu maniakalnie lubiłam słuchać nagrań pana G. P-Orridge'a, właściwie to temat na długą - czasem śmieszną, czasem straszną - opowieść, ale jakoś mnie się jeszcze nie chce wspominać, więc sorry. Sednem, a raczej jądrem całego odniesienia się do GP-O jest utwór rozpoczynający płytę Psychic TV &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Force The Hand Of Chance&lt;/span&gt; co zwie się "Just Drifting", jest to jedna z najbardziej doskonałych piosenek, która łącząc w sobie kawał lirycznego popu pod względem kompozycji (tak popu, co może głupio brzmi w połączeniu z PTV, ale w sumie jak kto zna ten projekt i samego ojca założyciela to stanie się dla niego bardzo jasne o co w tym "podprogowym grzebaniu" chodzi), dobry tekst i interpretację, która do tej pory wprawia mnie w niepokój, a to bo wydaje mi się, że jest depresyjna, a to że pełna ironii i drwiny z życia i ciągle nie wiem w sumie... a to znaczy: jest to dobry numer. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sometimes, just drifting in this simple world&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Może zdecydowanie bardziej pasowałby teraz fragment z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Force The Hand Ov Chance&lt;/span&gt;, o dekonstrukcji, sprawdzaniu, rozbiorach i ponownym składaniu, ale, ale to już mamy inne czasy i zupełnie przestałam jakby w to ufać (nie-najlepsze słowo) i z "de" to mi widzi się dziś tylko de-strukcja, de-stabilizacja i de-prawacja, wiec cóż, może lepiej zostawić w spokoju to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;de&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;I co będzie dalej? Co dalej? Na końcu długiej uliczki mamy więc drzwi. Szczelnie zamknięte. Widzimy je tylko z oddali, z lekka zachwianą perspektywą. Błąd fotografki, która nie-chcąc stracić kunsztownego detalu okiennego po stronie lewej, zaburzyła harmonię. Stąd "korytarz" niespokojnie chwieje się. Nikogo tu nie ma. Słońce nie przebija się pasmami zza wysokich, wąsko zabudowanych, ścian śródziemnomorskich kamieniczek. Nikogo nie ma. Albo wszyscy już poszli, albo jeszcze nikt nie nadszedł.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5288029909526291400?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5288029909526291400/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5288029909526291400' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5288029909526291400'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5288029909526291400'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/09/just-drifting.html' title='Just Drifting'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Spz6qo1SKNI/AAAAAAAAAmk/lmE9jje3SBM/s72-c/SDC10295.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-477208664243151717</id><published>2009-08-13T12:28:00.003+02:00</published><updated>2009-08-13T13:30:39.251+02:00</updated><title type='text'>Wyrzucili "Ryby"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SoP44tdfbWI/AAAAAAAAAmU/2X0NxcBOm18/s1600-h/OKNO.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SoP44tdfbWI/AAAAAAAAAmU/2X0NxcBOm18/s320/OKNO.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5369408833915415906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, nie lubię jak coś się dzieje w Moim Mieście, a ja o tym nic nie wiem. Zwłaszcza kiedy zmienia się przyjazne mi nory i parcele w uporządkowane struktury ponowoczesnej tkanki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pro&lt;/span&gt;zachodniego miasta (ironia zamierzona). Ale...&lt;br /&gt;Idę sobie rano sennie myśląc o banialukach, o głosie Marii Callas, o baraninie z czuszką, o tym że najlepszą formą utrzymywania standardów jest po prostu nie-myślenie o jedzeniu :-), o... o wszystkich tych ważnych sprawach które zwykle porusza wielka literatura he he, aż tu nagle widzę, że mroczno-brukowana uliczka niegdyś zwana Rybią, zmieniła nazwę na Jacka Kaczmarskiego. Hm, nie o twórczości JK będzie. Tylko o starej ulicy Rybiej. Otóż Rybia to jedna właśnie z takich "nor", stara brukowana, krótka, ślepa opleciona dwoma masywnymi budynkami. Wiele lat temu zasłynęła jedną posępną zbrodnią, następnie jako menel trasa do klubu Diabolique (eh, toż to prawdziwy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;świt żywych ladac&lt;/span&gt; był ha ha), aż w końcu w taxiarskie zaplecze pod klub Pruderia, w którym babki wiły/wiją się na rurach, stołach i takie tam inne. Eh, ciekawam czy zmiana nazwy ulicy wpłynie na wypełnienie i realizację formy dawnej Rybiej, a obecnie JK. &lt;br /&gt;Mnie tam jednak trochę szkoda, a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;by the way&lt;/span&gt; nowego nazewnictwa jest taka brama - w nowej plombie przy skwerku, nieopodal ul. Pomorskiej, jak idzie się w kierunku Kaszubskiej - w sam raz nadaje się na "imienia" Rafała Wojaczka, ale o tym dlaczego, to może kiedy indziej, bo w sierpniu miałam już nie-blogować:-) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Któż to chodzi z butami po nagim ciele kobiecym/Odpowiadam: poeta/Gnój/Alfons swej śmierci co ją rymuje wciąż ze śmiechem&lt;/span&gt; - aaaa, to tak przypadkiem na początku otworzyło się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. na focie okno nie na Rybiej, tylko na Włodkowica - ale pasowało mnie do konceptu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-477208664243151717?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/477208664243151717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=477208664243151717' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/477208664243151717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/477208664243151717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/08/wyrzucili-ryby.html' title='Wyrzucili &quot;Ryby&quot;'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SoP44tdfbWI/AAAAAAAAAmU/2X0NxcBOm18/s72-c/OKNO.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7252160653891841838</id><published>2009-08-11T14:58:00.002+02:00</published><updated>2009-08-11T16:07:42.280+02:00</updated><title type='text'>Bourgeois Clump</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SoFrJfJrUII/AAAAAAAAAmM/uoyznKHrMm0/s1600-h/lo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SoFrJfJrUII/AAAAAAAAAmM/uoyznKHrMm0/s320/lo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5368690041527423106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, a więc zaniedbałam ostatnio mojego zrefreszowanego bloga, ale prawda jest dość banalna: ostatnie tygodnie upływały w klimacie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;życie, życie jak pudelek.pl&lt;/span&gt; - więc co tu kuwa pisać żeby nie otrzeć się o banał, albo włoską komedię;-). Może zacznę od tego: odszczekuję Łódź - hau, hau. Kiedyś na tym blogu napisałam o Łodzi straszne słowa (sic!), a parę dni temu ponownie zagnało mnie do tego miasta i dane mi było ujrzeć jego piękniejszą twarz: zarówno pod względem ludzi, relacji, pogody i architektury (vide: fot by Mo - Pat przed Manufakturą/mogłabym tam zamieszkać:-). To tyle w kwestii przeprosin - jak wiadomo, nie każdy urodził się stworzony do przepraszania;-)&lt;br /&gt;Jadąc dzisiaj do agentury słuchałam sobie Bebe z płyty &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pafuera Telarañas&lt;/span&gt;, słodka Hiszpanka ma wszystko jak trzeba, od wyglądu do głosu i zabawnych (ironicznie zabarwionych) tekstów. Dobrze nastawia mnie zawsze i niezmiennie - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Siete Horas&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Siete horas, corriendo por la ciudad&lt;br /&gt;Siete horas, mis piernas no dan a más&lt;br /&gt;Siete horas, empiezo a estar del revés&lt;br /&gt;Siete horas, te voy a volver a ver.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Właściwie to tekst dla wypałaszowanych gówniar, zupełnie pozbawiony dystansu, cynizmu czy też jakby to nie nazwać mądrości płynącej wraz z kolejnymi urodzinami he he. Jednak jest coś w nim uroczego i łobuzerskiego. Tłumaczenia Bebe, w całkiem fajnym sosie i interpretacji można znaleźć &lt;a href="http://bebe-yaco.blogspot.com/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;), a rzecz jest o jednej takiej co siedem godzin włóczy się po mieście i rozprawia się z własnymi kocopałami:-). Od pięknej Bebe pożeglowałam sobie w kierunku &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tennessee_Williams"&gt;Tennessee Williamsa&lt;/a&gt;, którego ekranizacje tzw. dramatów jak to się ładnie mówi, bardzo od wczesnych kapciowych lat lubiłam. Jakoś trafiała do mnie ta wariacka atmosfera zagęszczenia, wzajemnych pretensji, niewypowiedzianych słów, udawania i złośliwości na operowym poziomie. W zasadzie sporo później było podróbek, ale chyba tylko &lt;a href="http://www.filmweb.pl/f148/P%C3%B3%C5%82noc+w+ogrodzie+dobra+i+z%C5%82a,1997/opisy"&gt;The Garden of Good and Evil&lt;/a&gt; uznać można za strzał w dziesiątkę. Ładną zajawkę wówczas spreparowano na potrzeby reklamowe: Gotyckie Południe - super. &lt;br /&gt;Tak to więc wszystko się toczy. Czasem śmieszno, czasem straszno. Latem zawsze wszyscy gdzieś wyjeżdżają, albo wracają i tak w kółko. Lekko chyba jestem zmęczona i potrzeba spakowania walizki daje o sobie znać. Napisałam dziś drogiemu Dantemu, z którym w niedzielę spotkałam się na przysłowiowym schodku pociągu (krótkie, ale za to konstruktywne spotkanie ha ha), że jesienią chyba będę miała nową lisią norkę. Dante stwierdził, że ja to taki nomad jestem. Ano, Włóczykij ze mnie, a nie Muminek, ale za to ileż atrakcji Wam dostarczać mogę, jeszcze przez czas jakiś:-).&lt;br /&gt;Zatem do września cheri Dante w większym i lepszym składzie;-), a innemu znajomemu co wyjechał to mogę zażyczyć ...&lt;span style="font-style:italic;"&gt;te voy a volver a ver&lt;/span&gt;, a reszta spraw niech sobie idzie swoją drogą. Eh, lekko nadszarpnęło mną to lato:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="420" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/iV1JnEY1PCE&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/iV1JnEY1PCE&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="420" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7252160653891841838?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7252160653891841838/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7252160653891841838' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7252160653891841838'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7252160653891841838'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/08/bourgeois-clump.html' title='Bourgeois Clump'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SoFrJfJrUII/AAAAAAAAAmM/uoyznKHrMm0/s72-c/lo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-4833747673378615314</id><published>2009-08-06T13:45:00.003+02:00</published><updated>2009-08-06T13:49:22.769+02:00</updated><title type='text'>40.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnrC-yY3wVI/AAAAAAAAAl8/y18wBq5Mkbw/s1600-h/P4260114.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnrC-yY3wVI/AAAAAAAAAl8/y18wBq5Mkbw/s320/P4260114.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366816289899135314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Toście drogi Panie Darse wstąpili w końcu do SS, czyli "Siwych i Starych":-). Oglądałam sobie ostatnio (z ciekawością) przygody inżyniera Karwowskiego - notuję po latach, czasy i styl życia 40. letnich dziadów zmieniły się, dylematy chyba jednak nie he he;-)&lt;br /&gt;W każdym bądź razie - wiele przygód na nowej drodze życia prowadzącej do 80.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-4833747673378615314?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/4833747673378615314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=4833747673378615314' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4833747673378615314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/4833747673378615314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/08/40.html' title='40.'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnrC-yY3wVI/AAAAAAAAAl8/y18wBq5Mkbw/s72-c/P4260114.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5578490606890915747</id><published>2009-08-04T16:13:00.003+02:00</published><updated>2009-08-04T16:28:57.652+02:00</updated><title type='text'>Semantyka latarni morskiej jako wskazanie strumienia świadomości czy narracji?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnhCSQHrSWI/AAAAAAAAAl0/Xuk0h2IGH-U/s1600-h/Cat_Woman_by_MR_PIOPIO.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 217px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnhCSQHrSWI/AAAAAAAAAl0/Xuk0h2IGH-U/s320/Cat_Woman_by_MR_PIOPIO.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366111837344188770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko pilnie pobierająca nauki z konwersacji biznesowej po angielsku, śpieszę Ci donieść, że w piątek udaję się do miasta - którego oglądać więcej nie chciałam - czyli do Łodzi. Bu, to pewnie za karę, że na Twitterze zapodałam sobie fotę z Piotrkowskiej, a nie z piwnego ogródka we Wro. A poważnie, odkąd przenieśliśmy się z bankietowaniem na skwerek przy elektrowni wodnej, a sporadyczne eventy do Literatki, to właściwie zatraciłam rachubę wiedzy odnośnie tegorocznej oferty gastro wrocławskiego Rynku. Ale jakoś mi nie żal. Jak przypomnę sobie takie obrazki jak dziś, kiedy idę ja ci idę z rana (no bez przesady z tym rano) ulicą Świdnicką, a tu mija mnie dwóch nachlanych w sztok młodych niemieckich sąsiadów w modnych pastelowych polówkach z postawionymi kołnierzykami na sztorc (rzyg, rzyg, kuwa bulimiczny rzyg) zmierzających do "bier halle" - to jakoś nie tęsknię za gastro-strefą ze snob okręgu staromiejskiego. &lt;br /&gt;Tytuł tego wpisu nijak ma się do jego treści (a może jednak jest coś na rzeczy...) poza tym, że oczywiście czytam panią Wolfe i siłą sugestii miele mi się jej sposób budowy narracji oraz wybór perspektywy opisu postaci. Motyw latarni morskiej - z całą pewnością jeden z piękniejszych. W zupełnych ciemnościach rzucony snop światła na rozszalałe turnie morskich fal, aby wskazać ląd małemu statkowi:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5578490606890915747?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5578490606890915747/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5578490606890915747' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5578490606890915747'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5578490606890915747'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/08/semantyka-latarni-morskiej-jako.html' title='Semantyka latarni morskiej jako wskazanie strumienia świadomości czy narracji?'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnhCSQHrSWI/AAAAAAAAAl0/Xuk0h2IGH-U/s72-c/Cat_Woman_by_MR_PIOPIO.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-7125005498022746631</id><published>2009-08-03T21:53:00.006+02:00</published><updated>2009-08-04T14:40:46.233+02:00</updated><title type='text'>Kartki znad Odry</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SndBDPML76I/AAAAAAAAAlc/O8jeDl_QtjQ/s1600-h/DSC00999.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SndBDPML76I/AAAAAAAAAlc/O8jeDl_QtjQ/s320/DSC00999.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365829004908294050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SndA2blvCbI/AAAAAAAAAlU/7oZG20OWuso/s1600-h/DSC01167.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SndA2blvCbI/AAAAAAAAAlU/7oZG20OWuso/s320/DSC01167.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365828784898378162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SndAeZLn0eI/AAAAAAAAAlM/Jw-OV7qASmQ/s1600-h/DSC01134.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SndAeZLn0eI/AAAAAAAAAlM/Jw-OV7qASmQ/s320/DSC01134.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365828371935121890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-7125005498022746631?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/7125005498022746631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=7125005498022746631' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7125005498022746631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/7125005498022746631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/08/kartki-z-nad-odry.html' title='Kartki znad Odry'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SndBDPML76I/AAAAAAAAAlc/O8jeDl_QtjQ/s72-c/DSC00999.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5378166051743531942</id><published>2009-08-01T16:17:00.004+02:00</published><updated>2009-08-03T21:42:17.893+02:00</updated><title type='text'>Pozostając zawsze w opcji zwątpienia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnRQyUbfhwI/AAAAAAAAAlE/0GmFvA0DBxI/s1600-h/edyta.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnRQyUbfhwI/AAAAAAAAAlE/0GmFvA0DBxI/s320/edyta.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365001881512806146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, bloguję sobie właśnie z ogrodu w Obornikach Śląskich, siedząc w poniemieckim fotelu za całkiem zdaje się stalinowskim biurkiem i zapodając Edith Piaf z YoyuTube:-) Zawsze wierzyłam w konwergencję mediów i światów, gorzej było z całą resztą.&lt;br /&gt;Nie mniej, pociągając kolejny łyk chłodnego browara, dochodzę do wniosku, że czasem dobrze tak się zresetować w zupełnie innej zakładce i przemyśleć to i owo. A tak, a i owszem jest i co. Do Obornik wcale nie lubię już przyjeżdżać. Zbrukanie dawanych rozwiązań urbanistycznych miasteczka jakie następuje powoli acz nieubłaganie od 89. roku doprowadza mnie do posępnego przeświadczenia, że oto mój świat przemija. Jak ostatnio zastanawiałam się jak zdefiniować - jeśli chodzi o osobowość - wampirzy spleen albo weltschmerz, to na myśl przyszły mi takie życiowe egzemplifikacje, że to jest takie ukłucie w sercu jak wówczas kiedy kadr z dzieciństwa zakorzeniony w perfekcyjnie zapamiętanych okolicznościach nijak ma się do obrazu, który właśnie tworzy nam się przed oczami, że to jest taki atak "dusiołka" jak siedzenie w sierpniowym słońcu nad &lt;span style="font-style:italic;"&gt;grave&lt;/span&gt; dawnej przyjaciółki, że to jest ta zadra, która daje się odczuć w chwilach kiedy świadomość nieodwracalności czasu jest obezwładniająca aż tak bardzo, że chce się przyśpieszyć jego działanie, aby skrócić całą absurdalną sytuację. &lt;br /&gt;Na szczęście są to tylko przecinki. Zdaje się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5378166051743531942?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5378166051743531942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5378166051743531942' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5378166051743531942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5378166051743531942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/08/pozostajac-zawsze-w-opcji-zwatpienia.html' title='Pozostając zawsze w opcji zwątpienia'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnRQyUbfhwI/AAAAAAAAAlE/0GmFvA0DBxI/s72-c/edyta.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-124775541922120394</id><published>2009-07-30T15:46:00.006+02:00</published><updated>2009-07-30T15:57:41.919+02:00</updated><title type='text'>Na lekki koniec - dobry (zawsze) osiołek</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnGkYxPdjFI/AAAAAAAAAkk/m-zleEReTjs/s1600-h/olo+009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnGkYxPdjFI/AAAAAAAAAkk/m-zleEReTjs/s320/olo+009.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364249376616975442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wdzięczne zwierzątko - tu w obiektywie redaktor Sylv - rodem z Maroka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnGkuTaVrEI/AAAAAAAAAks/eRmQ6zDqYp0/s1600-h/olo+305.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnGkuTaVrEI/AAAAAAAAAks/eRmQ6zDqYp0/s320/olo+305.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364249746566655042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Osiołki zawsze muszą ciężko pracować, i to podwójnie:-( za liche wynagrodzenie. I zawsze ktoś powie, że i tak są złe oraz uparte:-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnGlRIfPvoI/AAAAAAAAAk0/loHsyVoy6HY/s1600-h/olo+480.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnGlRIfPvoI/AAAAAAAAAk0/loHsyVoy6HY/s320/olo+480.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364250344929869442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po pracy, życie osiołka nie wygląda różowo... I nawet napić się nie może...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnGmMJYPvKI/AAAAAAAAAk8/La94o_0ujT8/s1600-h/olo+737.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnGmMJYPvKI/AAAAAAAAAk8/La94o_0ujT8/s320/olo+737.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364251358781226146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A tu autorka mini reportażu fotograficznego - redaktor Sylwia - której dziękuję za fajne zdjęcia i zgrabny "fotoportret":-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-124775541922120394?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/124775541922120394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=124775541922120394' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/124775541922120394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/124775541922120394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/07/na-lekki-koniec-dobry-zawsze-osioek.html' title='Na lekki koniec - dobry (zawsze) osiołek'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SnGkYxPdjFI/AAAAAAAAAkk/m-zleEReTjs/s72-c/olo+009.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-2625126318250438186</id><published>2009-07-28T21:11:00.001+02:00</published><updated>2009-07-28T21:13:05.944+02:00</updated><title type='text'>Kot i sztuka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sm9NsUSkxVI/AAAAAAAAAkc/aOcyfKxzL1g/s1600-h/kociokwik_.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 258px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sm9NsUSkxVI/AAAAAAAAAkc/aOcyfKxzL1g/s320/kociokwik_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363591104977749330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-2625126318250438186?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/2625126318250438186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=2625126318250438186' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2625126318250438186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/2625126318250438186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/07/kot-i-sztuka.html' title='Kot i sztuka'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sm9NsUSkxVI/AAAAAAAAAkc/aOcyfKxzL1g/s72-c/kociokwik_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-1897492891454700215</id><published>2009-07-28T18:25:00.004+02:00</published><updated>2009-07-30T15:14:39.429+02:00</updated><title type='text'>Zaloguj się na moim profilu i zrób proszę aktualizację oraz zaakceptuj znajomych</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sm8p3VKRW7I/AAAAAAAAAkU/uHD05umkigs/s1600-h/Barca+2008+138.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sm8p3VKRW7I/AAAAAAAAAkU/uHD05umkigs/s320/Barca+2008+138.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363551711771319218" /&gt;&lt;/a&gt;Borko, nadzorowanie cudzych profili jest jak głaskanie obcego kota na stadionie:-) &lt;span style="font-style:italic;"&gt;vide&lt;/span&gt; załączona fotografia. Niby dotyk futerka jest jak zwykle rewelacyjny, zwierz przybiega (bo wiadomo, że do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;kotownic&lt;/span&gt; przybiega). Ale...&lt;br /&gt;Zacznijmy od początku. Wszystko rozpętało się w ubiegły piątek. Z redaktor Sylv i redaktor Jacko poszłyśmy na "Harrego Plotera". Zanim weszłyśmy do kina, musiałyśmy oczywiście zaliczyć ileś miejsc, w których rozdają za mamonę straszliwe węglowodany powodując głębokie fazy uzależnienia:-) jak to bywa podczas tych upokarzających sesji obżarstwa rozmowy bywają miałkie. W skrócie ujmując mentalny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;biały kozaczek &lt;/span&gt;rządził. Jednak na koniec redaktor Jacko poruszyła nader ważną kwestią jaką są "społecznościowe spadki". Otóż, jeśli masz taką potrzebę możesz pozostawić na pewnych portalach testamentowych wszystkie swoje hasła do stron, które kreujesz, a jakiś odpowiedzialny "spadkobierca" podejmie trud (w sensie odziedziczy po tobie) kontynuowania dzieła. W pierwszej chwili pomyslałam: extra. W drugiej: kurwa, no bez jaj. Po kij, ktoś ma grzebać się w moich zasobach, nadrabiać styl i kiepski humor. A jak nikt się nie znajdzie? Wstyd i sromota będą jeszcze bardziej piekące. Wprawdzie nie sądzę abym z tego sobie zdawała sprawę, ale nigdy nie wiadomo. Nie mniej - temat ten zajmował mnie dłuższy czas (również z innego powodu, ale o tym kiedy indziej). Będąc na tej fali dostałam wczoraj info: "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;zaloguj się na mój profil. Zrób aktualizacje, dodaj znajomych, poodpisuj na maile. Żeby wiesz aktywność nie padła&lt;/span&gt;". Eureka! Nikt nie ma czasu żeby zarządzać wszystkimi swoimi wirtualnymi wcieleniami. Mit spędzania urlopów, czy wyjazdów z notebookiem na kolanach i bezprzewodowym nadaje się do edukacyjnych filmów o współczesnych patologiach, a nie do realnego zastosowania. Stąd - bardzo przydatną usługą będą "zarządzający profilami" - czyli, "podmioty", które są w stanie poprowadzić pozornie zindywidualizowane, społecznościowe profile/miejsca/aktywności w imię ojca/matki założyciela. Idąc tym tropem dalej - można wysilić się nieco - nie każdy ma zdolność kreacji, pisania, ubierania w ładne fatałaszki czegoś tam kuwa o sobie, ale w wewnętrznym przeświadczeniu wie o co "go" wie czego chce (zakładam), wie do czego jego osobie dalej, a do czego bliżej - i może chcieć skorzystać z tego rodzaju usług - wykreuj moją wirtualną obecność (po wypełnieniu ankiety), zarządzaj moimi profilami (kiedy pracuję, urlopuję, mam w dupie świat, depresję...), a do tego zadbaj o to abym była/był zawsze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;trendy&lt;/span&gt;. Abstrakcyjne? Bynajmniej. Dziwne było to, że wcześniej robiłam to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;for money&lt;/span&gt;, a teraz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;for fun&lt;/span&gt;. Ale dziwne to. I na razie muszę się z tym przespać:-) jak mawia Mała Blogerka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. a dzisiaj laur dobrego smaku należy się Łukaszowi Medekszy - może to i gamoniowate i wredne stworzenie jest (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;tu uwaga ważna, jeśli ktoś odebrał to nie w kategoriach żartu - ten trąba, tak gwoli wyjaśnienia użytych przymiotników odnośnie zacnego Lou&lt;/span&gt;), ale niestety, poczucie "life meaning" mamy niezmienne. No i w końcu oficjalnie życzę wszystkiego najlepszego z okazji zostania w przyszłym roku tatą!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-1897492891454700215?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/1897492891454700215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=1897492891454700215' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1897492891454700215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/1897492891454700215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/07/zaloguj-sie-na-moim-profilu-i-zrob.html' title='Zaloguj się na moim profilu i zrób proszę aktualizację oraz zaakceptuj znajomych'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/Sm8p3VKRW7I/AAAAAAAAAkU/uHD05umkigs/s72-c/Barca+2008+138.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-236527571176272981</id><published>2009-07-26T11:41:00.004+02:00</published><updated>2009-07-26T12:45:18.482+02:00</updated><title type='text'>Kluski wokół Bibi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmwnB09mYfI/AAAAAAAAAkM/laZwk1mRXnw/s1600-h/bibi1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmwnB09mYfI/AAAAAAAAAkM/laZwk1mRXnw/s320/bibi1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362704168641782258" /&gt;&lt;/a&gt;Borko, w związku z tym, że za parę godzin będę wspinać się z rowerem po stromych schodach prowadzących do Twej lisiej norki, nie mam nic do przekazania tutaj, czego nie mogłabym opowiedzieć za chwilę w realu. Więc będzie temat najzupełniej Ciebie nie interesujący.&lt;br /&gt;Nie, no fantastycznie obudzić się z pretensjami do świata - correct - ludzi. Świat, to akuratnie w niczym nie zawinił. Pandemonium mizantropolis rozpętało się podczas porannego picia kawy. Najpierw rozmowa nadmorska z Najlepszym z Braci, który po krótkich oględzinach i opiniach związanych z patałachami i chwastami przyjeżdżającymi nad Bałtyk w celach zakłócenia jego odpoczynku, co przejawia się chlaniem piwa całą noc, jedzeniem smażonej na starym oleju ryby (śmierdzi - bo Najznamienitszy Degustator używa tylko jednej dostępnej na polskim rynku oliwy, która jego zdaniem nie jest chrzczona), łażeniem w powyciąganych gaciach po plaży oraz ogólnym krzykiem, dziadostwem, kiepską estetycznie muzyką puszczaną z radioodbiorników w autach (pewnie hitem letnim jest numer &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Będę brał cię w aucie&lt;/span&gt;:-), zakończył pierwszą część wywodu takim wnioskiem: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wiesz, dochodzę do wniosku, o czym już ci mówiłem, że mężczyźni w pewnym wieku absolutnie nie powinni chodzić w spodniach powyżej kolan oraz wyciętych pod ręką koszulkach. Jest to po prostu nieestetyczne i uważam, że umniejsza godność. To takie fircykowate&lt;/span&gt;. Finito. Może należy rozważyć wprowadzenie męskiej wersji czadoru i burki? A pozytywy: ano są, krajobraz w Rowach jak zwykle przepiękny, a Starodawnix (życiowa towarzyszka niedoli Darsego) ślicznie się opaliła na kolor bursztynowy, no i Mała Księżniczka powdycha w tym roku sporo jodu. Łoł. Dobrze, że źli ludzie słońca nie zabierają i na jodzie nie oszukują ;-)&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, nie było rady. Zło świata ludzkiego przybiegło do mnie światłowodem szybko i oplotło moje myśli skutecznie. W związku z tym, że jutro rozpoczyna się tydzień roboczy, musiałam zapoznać się nieco z prasą drukowaną, w której o branży netowej i blogerskiej sporo się urodziło.&lt;br /&gt;Niczego nowego z mediów nie dowiedziałam się - z tego rodzaju mediów - zresztą, tak jakby kiedykolwiek byłoby inaczej. Zniesmaczył mnie "Przekrój" stylistyką i formą języka jaka rozszalała się na jego łamach. Nie chce mi się nawet tego analizować. Dość, porównam to do analogii z pradawnych czasów subkulturowych. Najbardziej pogardzanym gatunkiem byli tzw. sezonowcy, albo ci co przytakiwali każdemu kto reprezentował wolę mocy. Nigdy nie rozumieli dlaczego każda ze stron konfliktu chce ich bić po ryju. Przecież przytakiwali i mówili dokładnie to co trzeba było mówić. Przecież mieli najlepsze fatałaszki w teamie i "najmodniejsze" nazwy kapel na kurteczkach i wiedzieli, że nad kuflem piwa trzeba bluzgać. No właśnie :-). Potem zagłębiłam się w "Dziennik", którego redakcja chce się poczuć protekcjonalnie lepsza wytłuszczając opinie Andrzeja Nowaka o małości współczesnych mediów obsługujących lenistwo i niecierpliwość, a następnie radośnie każe tłumaczyć się Michałowi Kamińskiemu z przygody z kop w NOP, a wspominając Stachurę (nie lubiłam nigdy) porównuje jego postać do gwiazd pop (inaczej czytelnik zapewne nie zainteresuje się). Nawet Leszkowi Kołakowskiemu "dostało się". W tytule artykułu na jego temat, gazeta zapewnia, że na wykłady Kołakowskiego chodziły nawet modelki. Buha haha haha. Rzeczywiście, wielka to zasługa edukacyjna. Złością wieję - wiem. Ale kuwa jeszcze przede mną lektura "Wprost" i cholera muszę się jakoś nastroić dobrze :-)&lt;br /&gt;Po prawdzie, kwaśno jeszcze myślę o jednym koledze, który jak tylko jest źle i świat kąsa po łydkach to boleje jak Werter nad panoramą życia, a kiedy hej wiatr lekko słodki muśnie po żaglu, to tyle go widzieli i słyszeli. Ale zdaje się to wszędzie taki "królik z kapelusza" jest, bo i Mała Blogerka też mnie opowiadała o takich przypadkach. Więc chyba rację ma matka Tobs, kiedy mówi: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;trudna to ty jesteś, ale głupia to na pewno nie&lt;/span&gt;. Ano. &lt;br /&gt;Nic to, wiem że tak nie powinnam:-), ale po to mam poduszkę z blogiem aby zawsze się w nią wypłakać :-). Poza tym nikt z nas nie jest doskonały o czym świadczy fota kluseczkowatej Pat z podobizną subtelnej Bibi Anderson. Też chciałam pogrzać się w słoneczku doskonalszej estetyki niż własna:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;FOT. Mo:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-236527571176272981?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/236527571176272981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=236527571176272981' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/236527571176272981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/236527571176272981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/07/kluski-woko-bibi.html' title='Kluski wokół Bibi'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmwnB09mYfI/AAAAAAAAAkM/laZwk1mRXnw/s72-c/bibi1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-3947194959931391141</id><published>2009-07-24T13:46:00.002+02:00</published><updated>2009-07-24T14:54:44.420+02:00</updated><title type='text'>Non, Je Ne Regrette Rien:-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmmtqfR9sVI/AAAAAAAAAj8/ue8yYJrHwbE/s1600-h/ags.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmmtqfR9sVI/AAAAAAAAAj8/ue8yYJrHwbE/s320/ags.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362007776824242514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Borko, wczorajsza zabawa w "Literatce" przedłużyła się przez nawałnicę atakującą Wrocław. Gdyby nie deszcz, zawierucha, a rzekłabym nawet tornado, wszyscy rozeszlibyśmy się o 20.00 do domków, syci, zadowoleni i bezpieczni od ewentualnych następstw kaca moralnego. Ale...&lt;br /&gt;Ale strzyknęło mnie wczoraj w powypadkowym kolanie, że tak łatwo nie będzie. Po pierwsze - bo za dużo wariactwa stężyło się w powietrzu (o czym pisałam wcześniej), po drugie - ja po privie musiałam sobie pewną sprawę przedumać, a wszak nie da się tego bez dobrego, inteligentnego i wartościowego towarzystwa:-), po trzecie - (jak już wspomniałam) siodło baryczne i gwałtowna zmiana pogody uniemożliwiły nam wyjście z lokalu gastronomicznego.&lt;br /&gt;Zacznijmy od początku. "Literatka" to taka miła spelunka (nie, no lokal jest ok), do której sentyment jest wielki - nigdy nie zdarzyło mi się tam bawić w kiepskiej kompanii, a co najważniejsze to właśnie pod tym szyldem (ale jeszcze w starej siedzibie) doszło do wiekopomnego założenia naszej agenturalnej "Jabłonki". Zawsze obiecywałyśmy sobie, że zrobimy tam rocznicową imprezę, ale jak to bywa z obietnicami rozmyły się. Pierwsza "Literatka" powstała w siedzibie dawnej księgarni. Złośliwi mawiali, że to dlatego aby ukoić hipokryzję inteligentów, którzy już tak naprawdę książek nie czytają, ale chcą się nachlać patrząc na biblioteczne regały. Jest coś na rzeczy. Nie mniej, ja też lubię "Literatkę" i zresztą mogłabym zamieszkać w bibliotece, więc dlaczego miałabym nie cenić sobie zabawy w towarzystwie książek? :-) Zresztą, w dawnych czasach, kiedy jeszcze żyła Sylwia i prowadziła bibliotekę oraz oczywista malowała, przyjeżdżałam do niej na małe burzliwe blitzkriegi i często zamykając drzwi od "budy z książkami" siadałyśmy sobie między regałami i hyc... a ile list fajnych książek do księgozbioru ułożyłyśmy. Eh. Nevermind(e). Tak więc, kiedy "pierwszą" literatkę zamknięto, ponieważ kamienica poszła do remontu, wszyscy poczuliśmy się nieco sierotami. Oczywista pozostawało jeszcze zawsze podwórko pod "żydowskim kasztanem" i konglomerat tamtejszych karczm, ale  nie wiem, jakoś tam to różnie bywa, a w Lit. jest zawsze cool.  Po przerwie, wczesną wiosną tego roku z radością zauważyłam, że Lit. znów działa - w innym miejscu, ale w zasadzie w tej samej części Rynku i widok na Ratusz jest dalej - co jest istotnie ważne, zwłaszcza jak rozmowy chodzą wokół kwestii "zarządzania" naszym grodem:-). Nie to,  że jakoś tam tak często się siedzi, bynajmniej, ale jak już się trafia to na jakiś fajny event. Poza tym, kiedy nastąpi jakiś opad deszczu, bez problemu mogę hycnąć z rowerem do środka - za co paniom zza baru jestem szalenie wdzięczna. Najgorszą rzeczą w Lit. jest niestety muzyka, która snuje się z internetowego radia, stacja nie najgorsza, ale nie zawsze pasuje no i jak się wczoraj okazało nie można zakładów robić kto wymusi dany utwór i wykonawcę dla paniach obsługujących konsolę. No, tak już jest, że nie ma w życiu samej słodyczy. Niestety wracając po nawałnicy z wczorajszego spotkania "literackiego" zaatakowały mnie konary zwalonych drzew i nie dość że ulubione spodnie pójdą chyba na szrot to jeszcze łokieć zdarty, tyłek zbity, ale pysk i zęby całe. W skali eventów porównywalnej do skali Beauforta - przydzielamy punktów 11, czyli silny sztorm:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha, wczoraj wysłuchałam mnóstwo ciekawych dialogów - od polityki do życia obyczajowego i refleksji na temat przemijania oraz handlowania, ale złoty medal należy się zdecydowanie zasłyszanej rozmowie ze stolika obok (ale nie będę pisać kto gaworzył):&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;- Nie, no całe to CIA okazało się być pomysłem nietrafionym. Nie nauczyli się niczego po Wietnamie. W ogóle są przereklamowani. &lt;br /&gt;- Tak, to zastanawiające jak można zmanipulować wizerunek nawet takich jednostek. Czy w ogóle są w takim razie jakieś sprawne wywiady?&lt;br /&gt;- Moim zdaniem jedynie GRU dobrze działało. Na pewno byli skuteczniejsi od CIA.&lt;br /&gt;- Dlaczego tak sądzisz?&lt;br /&gt;- Bo o GRU nikt filmów w kinie nie robił, a o CIA jest od zasrania.&lt;br /&gt;- No, masz rację.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:-) jak dla mnie hit. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. na focie Ags pozdrawia ze Szwecji :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-3947194959931391141?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/3947194959931391141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=3947194959931391141' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3947194959931391141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/3947194959931391141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/07/non-je-ne-regrette-rien.html' title='Non, Je Ne Regrette Rien:-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmmtqfR9sVI/AAAAAAAAAj8/ue8yYJrHwbE/s72-c/ags.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6436316463922291548</id><published>2009-07-23T15:40:00.004+02:00</published><updated>2009-07-23T16:04:44.576+02:00</updated><title type='text'>Całe życie z wariatami</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmhoZ4t8U6I/AAAAAAAAAj0/bwUrtJKx45Q/s1600-h/norka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 185px; height: 181px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmhoZ4t8U6I/AAAAAAAAAj0/bwUrtJKx45Q/s320/norka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361650150315676578" /&gt;&lt;/a&gt;Borko, dobrze że wróciłaś, będziesz mogła mi wytłumaczyć na sposób racjonalny dlaczego całe życie upływa mi z wariatami. Wszak są inni, normalni, dobrzy, mili, spokojni, racjonalni, mieszczańscy, poukładani ludzie. A tu kuwa, nie dość że wariaci, to jeszcze jak to dzisiaj Mo zauważyła &lt;span style="font-style:italic;"&gt;mistrzowie od topienia koni w połowie przeprawy&lt;/span&gt;:-). W tym wypadku lepiej być rzeką niż jeźdźcem. Why, honey, why?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. dowodem na wariactwo jest to, że właśnie przyszedł do nas przedstawiciel jednej kanapkarskiej partii i przyniósł nam odkurzacz w prezencie. Super. Z życia kuwa wzięte.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6436316463922291548?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6436316463922291548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6436316463922291548' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6436316463922291548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6436316463922291548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/07/cae-zycie-z-wariatami.html' title='Całe życie z wariatami'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmhoZ4t8U6I/AAAAAAAAAj0/bwUrtJKx45Q/s72-c/norka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-5193824396178330838</id><published>2009-07-22T11:40:00.004+02:00</published><updated>2009-07-22T12:23:55.970+02:00</updated><title type='text'>Subtelne listy z wakacji</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmbiZEkUx0I/AAAAAAAAAjs/_dpmtGQ6MtA/s1600-h/summer1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmbiZEkUx0I/AAAAAAAAAjs/_dpmtGQ6MtA/s320/summer1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361221326781859650" /&gt;&lt;/a&gt;Borko, szczęśliwa urlopowiczko i "dezerterze" (czasowy) od szponów korpo-mafii, jakże zazdroszczę Tobie tej chwili wyłączenia się z obiegu:-) Nic to, u nas gorąco, wilgotno, roboczo i wiatrak na okrągło chodzi, prawie jak w filmie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Harry Angel &lt;/span&gt;he he, tylko nie przyszło nam jeszcze do głowy jakiegoś kuraka ubić;-)&lt;br /&gt;Lud pozostający nad morzami donosi, że jest całkiem fajnie. Szczęśliwcy powracający z Marakeszu lśnią piękną skórą:-). Niektórzy czerpali ochłodę z pozostawania na bagnach - jak się okazuje, a kolejni na północy bawią się w bycie "Szwedami", reszta snuje się. Do czasu zamiany. Kwestia turnusów pozostaje niezmiennym cywilnym rytuałem. Jest też taki margines ludu, co podróżuje bo pracuje. Tako jak i my. Choć szczęśliwie dowiaduję się, że w tym tygodniu ominie nas jazda do miasta Łódź (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;nota bene&lt;/span&gt; tego, którego odwiedzać nie zamierzałam w najbliższym czasie:-(. Niestety, co się odwlecze to nie uciecze.&lt;br /&gt;Ale ja tu o innych chciałam dzisiaj sprawach napisać. Na wakacjach lubię dostawać listy, może nawet bardziej niż w pozostałej części roku. Zresztą, sztuka korespondencji i pisania listów to jest miodzik akacjowy i naprawdę rzecz wielka w czasach porozumiewania się monosylabami w stylu: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;no, yhy, aha, ok, eh, ten tego&lt;/span&gt; ;-)&lt;br /&gt;Tak więc przyszłam ja ci rano do biura, odpaliłam "różową dziewczynę", patrzę, patrzę w skrzyneczkę (listonosz realny już był, ale poza wyciągami z kart i fakturami nic nie przyniósł), a tu czeka na mnie wiadomość z daleka od jednego przesubtelnego, przemądrego, przewykształconego, przeempatycznego kolegi, więc myślę sobie: łoł taki miły akcent na rozpoczęcie dnia. Gwoli wyjaśnienia, punktem wyjścia była kwestia depresji i głasków, ale treść szybko zmutowała na tematy antropologii kultury: "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;...zostanę już we Wro - mieście grzechu i rozpusty a'propos słyszałem od Araba jak powstało Morze Martwe i depresja, no więc była sobie Sodoma i Gomora w okolicy, Bóg się wkurwił, jebnął pięścią w blat swojego biurka i wysłał Anioła żeby z pedalstwem zrobił porządek. Anioł wystraszony i też w sumie wkurwiony, że musi gdzieś lecieć, jebnął z buta w ziemię łopatą, w dołek, który powstał po prostu się odlał i tak wszystko do góry dnem zostawił. Sodoma i Gomora mają od tamtego czasu spoczywać na dnie Morza Martwego.......niezłe, nie?:)".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tia... i to ja niby jestem wulgarnym chamem? :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-5193824396178330838?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/5193824396178330838/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=5193824396178330838' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5193824396178330838'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/5193824396178330838'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/07/subtelne-listy-z-wakacji.html' title='Subtelne listy z wakacji'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmbiZEkUx0I/AAAAAAAAAjs/_dpmtGQ6MtA/s72-c/summer1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6145584539021070325</id><published>2009-07-20T12:04:00.003+02:00</published><updated>2009-07-20T13:40:17.869+02:00</updated><title type='text'>Mała Blogerka przeżyła już lat 24:-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmROEIbTqEI/AAAAAAAAAi8/FlTxzyH7qN8/s1600-h/MartZielen.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 198px; height: 141px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmROEIbTqEI/AAAAAAAAAi8/FlTxzyH7qN8/s320/MartZielen.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360495289366194242" /&gt;&lt;/a&gt;Mała Blogerko, a więc jak to mnie dzisiaj napisałaś: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;stara dupa z Ciebie&lt;/span&gt;:-)Prezent materialny dostaniesz jak się zobaczymy, gifta wirtualnego - zgodnie z obietnicą - przesyłam wpisem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;teraz&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Być może wybierzesz zupełnie alternatywną drogę, albo zostaniesz na tej co teraz, ale pobiegniesz innym tempem do przodu. Ważne jest to co nas łączy, a nie to co nas dzieli:-). Przede wszystkim to z okazji urodzin mówię Ci: ucz się dalej, bo kto nie chciał nosić teczki, ten musi nosić woreczki - a doktorat jednak zając i może uciec:-)&lt;br /&gt;Z innych rad w kwestiach, które żywotnie Ciebie zajmują to posłuchaj:&lt;br /&gt;1. po dwóch dniach obżarstwa rób siedem diety, a wszystko jakoś się ułoży:-)&lt;br /&gt;2. dobieraj grubość obcasa do tęgości łydki, a noga nie będzie puchnąć:-)&lt;br /&gt;3. nie ubieraj jaskrawych pończoch - bo w nich wyglądają dobrze tylko 10-letnie dziewczynki:-)&lt;br /&gt;4. na randce zawsze udawaj, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;piszesz&lt;/span&gt; mniej niż jest to w rzeczywistości:-)&lt;br /&gt;5. nigdy nie płać za swojego faceta - jak nie ma na rachunek, niech pomyje kufle w knajpie:-)&lt;br /&gt;6. jak spotkasz aspirującego do Twej białej rączki, a zauważysz, że do łóżka zabiera pisma, czy książki o polityce lub filozofii - wyrzuć z domu, wystaw buty za drzwi i wyłącz telefon:-)&lt;br /&gt;7. kiedy trafi się następny, od razu pytaj czy woli spędzać czas w garażu czy w bibliotece - jeśli postawi na to drugie, rozważ eksterminację:-)&lt;br /&gt;8. jeśli już tak się zdarzy, że założysz stadło z "myślicielem czynu", a Twój Inwentarz będzie Cię nazywał najlepszym intelektualnym wsparciem - ponownie rozważ ucieczkę, albo wyrzucenie z domu (nie zapominaj o zmianie albo blokadzie numeru komórki) :-)&lt;br /&gt;9. nigdy, ale to nigdy niech Ci powieka nie drgnie nawet na hasło współczynnik humanistyczny, konwergencja, mem, ekonomia behawioralna, re-dekonstrukcja systemów politycznych albo inne tego rodzaju strasznie szkodliwe kocopały:-)&lt;br /&gt;10. rozważ na chłodno czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;credo&lt;/span&gt; współczesnego humanizmu głoszące prymat być więcej nad mieć więcej - jest aby na pewno zasadne:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pamiętaj, że świat jest dokładnie taki jak w naszym ulubionym sezonie przygód Czarnej Żmii, szczególnie w odcinku &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wielka rzepa i wielka polityka&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;- To kogo oni wybierają w tych wyborach?&lt;br /&gt;– Jak zwykle tych samych: grubi torysi zostają członkami parlamentu, jak osiągną pewną wagę; zwyrodniali rewolucjoniści, co myślą, że jak trochę popracują, to im się należą pieniądze. Jak zwykle ten sam bajzel. Bubki na górze, plebs na dole, a ja między nimi ciągnę ze wszystkich, ile się da kasy. &lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;...no i pamiętaj, że Baldrick zawsze przetrwał ze swym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;debilizmem czystej krwi&lt;/span&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naturalnie, po tym wskazaniu dziesięciu zasad mądrego postępowania, wiem że... zrobisz wszystko na odwrót, ale o konsekwencjach to kochanie za lat dziesięć - z całą pewnością będę miała gębę pełną frazesów, a ty mnóstwo "kejsów" ze swego życia do opowiadania :-)&lt;br /&gt;Sto lat w każdym bądź razie, a przynajmniej 80. w dobrym zdrowiu, bo jak wiesz już dobrze, od czasów Kochanowskiego nie-wiele zmieniło się w tych sprawach. &lt;br /&gt;No i rzecz jasna wypiję z radością winko co mnie na biurku zostawiłaś ;-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6145584539021070325?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6145584539021070325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6145584539021070325' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6145584539021070325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6145584539021070325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/07/maa-blogerka-przezya-juz-lat-24.html' title='Mała Blogerka przeżyła już lat 24:-)'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmROEIbTqEI/AAAAAAAAAi8/FlTxzyH7qN8/s72-c/MartZielen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-49899864878577919.post-6028941857537673772</id><published>2009-07-19T12:23:00.006+02:00</published><updated>2009-07-19T21:54:37.317+02:00</updated><title type='text'>Ogonek Koty Lisy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmL09etTahI/AAAAAAAAAi0/Q_7fyTeOlxs/s1600-h/DSC00623.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmL09etTahI/AAAAAAAAAi0/Q_7fyTeOlxs/s320/DSC00623.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5360115843576588818" /&gt;&lt;/a&gt;Borko, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sweet heart&lt;/span&gt; co pozostajesz poza zasięgiem sieci komórkowej, zdarza się, niektóre książki kupujemy z lenistwa albo przekory skojarzenia ich autora/treści z krytyczną uwagą jaką słyszymy od przyjaciół. Jeśli chodzi o Ciebie droga Borko, to moją traumą jest przyniesienie Tobie w prezencie na nową chatkę lat temu kilka powieści &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lampart_(powie%C5%9B%C4%87_Giuseppe_Tomasi_di_Lampedusy)"&gt;Lampedusy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lampart&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Nie wiem dlaczego ale są takie wieczory, kiedy zastanawiam się jakim prawem wrzuciłam do Twego świata dylematy i bezkompromisowość osobowości księcia Saliny. Zapewne XIX wieczna Sycylia znudziła Cię po dziesięciu stronach lektury i uśmiecham się na myśl, że cisnęłaś książką o ścianę, być może zastanawiając się co mi strzeliło do głowy z tym prezentem:-). Autorem, którego książki zdarza mi się czytać z powodów negatywnych opinii czy połączenia z takimi sytuacjami jest Michael Ondaatje. Właśnie kwadrans temu skończyłam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Divisadero&lt;/span&gt;. Po lekturze szybciutko wrzuciłam w sieć hasło, aby obaczyć recenzje innych. Trafiłam na druzgoczące i z rozbawieniem sobie przypomniałam historię sprzed lat i zmarszczek z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Angielskim pacjentem&lt;/span&gt; w roli głównej. Byłam wówczas na kulturoznawstwie i moja bliska koleżanka miała ksywę Ruda - ta właśnie Ruda przyjechała na studia z "wschodniego południa", a jej cały anturaż stanowił kopię i wariację krakowskiej secesji. Trąciła cholernie myszką we Wro, ale miała piękny, niski wibrujący głos i grała na wiolonczeli. Po roku, ściągnęła do siebie swojego "chłopaka" - dyrygenta, organistę i śpiewaka w jednej osobie. Piszę "chłopaka" bo ta para związana ze sobą czymś w rodzaju &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sojuszu spisku&lt;/span&gt; tak naprawdę miała bardzo złożone preferencje i czasem szukali sobie "ofiar" osobno, a czasem po prostu preferowali wspólne "posiłki". Lubiłam przychodzić do ich wynajmowanego poddasza, które naturalnie obili welurem w kolorze intensywnego wina, obłożyli małymi lampionami, a na ścianach pozawieszali portrety cenionych kompozytorów i kopie z fragmentami ukochanych partytur. Poza muzyką jak to się mawia klasyczną słuchaliśmy sobie Glena Goulda (ja wiem, że tu może pojawić się zarzut, że nie włączam interpretacji Goulda do zbioru "klasyczna", ale nie robię tego i basta) oraz Toma Waitsa. Nie słyszałam nigdy, żeby w ich domu była obecna inna muzyka. Prasując starym żelazkiem swoje żabociaste koszule i sukienki, Ruda opowiadała o ich romansach, kłótniach i interpretacjach. Patrzyłam się wtedy przez okno na fajny widok małego cmentarzyka, który w dziwny sposób przetrwał w tej okolicy. Myślę, że Ruda sporo ściemniała i dodawała całkiem zwykłym relacjom i normalnym ludziom obowiązkowego rysu demoniczności. Czasem przyjeżdżali do mnie - zawsze niezapowiedziani - i zostawali na noc. Nie używałam wówczas do spania łóżka i chcąc ulokować ich u siebie rozkładałam swój materac i posłanie na szerokość całego pokoju. Zostawialiśmy włączone małe światełko, zapodawaliśmy jakąś dziwaczną muzykę do snu i zawijaliśmy się obok siebie jak koty, które czasem można podglądać kiedy sobie odpoczywają w stadzie. Dziwne, nie toleruję w nocy obecności drugiego człowieka, a ci obcy mi ludzie nigdy nie przeszkadzali. Potem Ruda "rzuciła" swojego "partnera" dla jakiegoś "nadczłowieka", który był w stanie kupić dla niej ziemię i dom w Bieszczadach, a następnie zaczęli prowadzić zdaje się handlową firmę. Zupełna abstrakcja:-) To właśnie z Rudą i matką Tobs poszłyśmy do kina na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Angielskiego pacjenta&lt;/span&gt;. Po seansie, matka chrząknęła i oznajmiła, że podobała się jej kolorystyka tego obrazu (nigdy matki nie zapytałam się co miała wówczas na myśli), Ruda zaś w sposób jak zwykle brawurowy i błyskotliwy zjechała całą fabułę, obśmiała narrację, a ckliwe jej zdaniem zakończenie odebrała z zażenowaniem. One obie radośnie sobie paliły (matka zawsze poważniej traktowała moje koleżanki niż mnie:-), a ja szłam za nimi nieco z tyłu jak młodsza siostra zabrana na doczepkę na seans. W końcu zapytały mnie, co sądzę o tym filmie, a ja powiedziałam bezczelnie, że lubię melodramatyczne historie szarpiące nam nerwy i wyciskające łzy, a poza tym takie sytuacje zdarzają się jak ta przedstawiona w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Angielskim pacjencie&lt;/span&gt;. Zniszczyły mnie jednym spojrzeniem:-). Po filmie przeczytałam książkę, wcale nie nie zniesmaczyła mnie szczególnie he he. O tym wszystkim przypomniałam sobie czytając &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Divisadero&lt;/span&gt;, może jeszcze o jednym przyjacielu, który mówił, że chciał żyć  w świecie Faulknera, gdzie mężczyźni siedzą na werandzie paląc tytoń i spoglądając na pola uprawne, a kobiety przygotowują jedzenie w kuchni. Zaśmiewałam się z jego wizji i marzenia o "Kalifornii" mówiąc, że jesteśmy w nieco innym świecie. Na co ten odpowiadał, że właśnie dlatego ten świat tak bardzo się spierdolił:-). Byłam więc krytycznym recenzentem naiwnej historii, która spodobała się mojemu rozmówcy - tak jak niegdyś Ruda dla mnie.&lt;br /&gt;Nie znalazłam w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Divisadero&lt;/span&gt; wymuszonej pseudo-intelektualności jaką zarzucały Ondaatje różne recenzje, ani silenia się na "coś". Jak zwykle mogę powiedzieć, że i tym razem podobała mi się tkliwość i melodramatyzm tej (tych) historii oraz konkluzja, że takie przygody się zdarzają, a ja sama znam ich mnóstwo. &lt;br /&gt;No i to byłoby na tyle w kwestii wspominania. Wpis nieco dłuższy, ale z racji wakacyjnych prac i planów nie ma tego "puszenia" się na najbliższe tygodnie za wiele,&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/49899864878577919-6028941857537673772?l=patrycjablaum.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/feeds/6028941857537673772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=49899864878577919&amp;postID=6028941857537673772' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6028941857537673772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/49899864878577919/posts/default/6028941857537673772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://patrycjablaum.blogspot.com/2009/07/ogonek-koty-lisy.html' title='Ogonek Koty Lisy'/><author><name>Antykwariat Pat</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01697167437406130291</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-h-ooieGPLk4/TZMWfASpwBI/AAAAAAAAAvc/MsTkJcEEeus/s220/pat_berlin.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_VOKEfNnskE8/SmL09etTahI/AAAAAAAAAi0/Q_7fyTeOlxs/s72-c/DSC00623.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
