niedziela, 11 maja 2008

Testując nowe połączenia


Borko jak sama dobrze wiesz - nowe łącza komunikacyjna to ciekawa przygoda, która może zakończyć się albo euforią, albo rozczarowaniem ;)
Dziś jest ten dzień wpisu na bloga za pomocą "nowego łącza". I jak? Hm, oprócz szumnych nazw z biznesem w tle jakoś mnie na kolana "pomarańcza" nie powala niestety. Fakt - mury u mnie grube i zagęszczenie architektoniczne brył spore, ale do k... nędzy - to jest centrum tego miasta i raczej powinno to wszystko działać lepiej. Eh, szkoda słów. Mam wrażenie, że Polsza pod względem sieciowym to wąskie pastwisko otoczone elektrycznym pastuchem pod wysokim napięciem. Neverminde.
Są sprawy lepsze i fajniejsze do opisywania. takie jak choćby książki. Czytam ja ci właśnie sobie (zmierzając już ku końcowi) Pokutę Iana McEwana. Dość powiedzieć - ksiżka fajna, akurat do łyknięcia na weekend. Jak lubicie brytyjskie psychologizmy w stylu "szkic do portretu" - "studium obrazu" - to będziecie bardzo zadowoleni z tej pozycji. Właściwie Pokuta to opo2wieść leniwa, przewidywalna, pozbawiona fajerwerków, a jednocześnie skutecznie podnosząca warstwę "wirtualnej skóry" naszej psyche. Rzecz doskonała. W stylu W. Wolfe, czasem lekko "jamesowata". Nieśpieszne rozplątanie naszych fobii w stylu "co jest prawdą? dlaczego to zrobiłeś? dlaczego to zostało tak powiedziane, a nie inaczej? co się naprawdę wydarzyło?". Życie pisze ciekawe scenariusze, człowiek je tylko przekazuje dalej. Dlatego każda narracja jest w sumie prawdą. Tyle, że czasem te prawdy nie jadą w "jednym przedziale". To trochę na przekór potrzebie "jedynej słusznej prawdy" - ale lekko się przekonuję, że takiej chyba jednak nie ma. Choć oczywista sporo ludzi dałoby sobie poucinać to i owo za czystą i jedyną prawdę. Po co?

W sobotę - zupełnie lekką, słoneczną o małomiasteczkowym uroku, poszłam zobaczyć grobik Sylwii. Na razie jest kurhanem z piasku otoczonym drewnem z przybitą to krzyża złotą tabliczką i obsiany białymi kaliami. Zupełnie taki "nie-sylwiowy". Ale czy to ważne? Po śmierci nie mamy zbyt wiele do gadania. Nasze "coś" zostaje zagarnięte i przetworzone przez świat żywych na jego użytek. Może tak być powinno. Nie wiem. dziwny ten grób i jakoś nie mogę utożsamić go z Sylwią. Może po prostu jej tam wcale nie ma.

Bo też jak uświadamiam sobie: nie ma już tego starego świata, którego resztki gdzieś czasem funkcjonowały w moim życiu. Nie ma lekkości ani naiwności. Za to bardzo często otrzymuję wiedzę, której się spodziewam. Niby to cenniejsze od tego powiewu naiwnego zaskoczenia, nieustannego czekania "co dalej, co dalej", ale zdecydowanie nudniejsze. A od nudy chroń mnie świecie ;)

4 komentarze:

mala blogerka pisze...

a juz niebawem przeczytasz o "k... amsterdamu" w "porno" :))))

Dante pisze...

Tiaa, tyle, że opcja "nie ma jednej słusznej prawdy" to też jest "jedna słuszna prawda".

Patrycja Blaum pisze...

Może i tak jest, że to jedyna słuszna prawda o wielu prawdach ha ha. To mi jednak jest bliższe zdecydowanie.

Dante pisze...

A dla kogoś inna "jedynie słuszna prawda" jest bliska. A ludzie tak mają, że się poświęcają dla tego co im bliskie.