czwartek, 12 sierpnia 2010

Dyktatura to zawsze dyktator i nawet w "pop" kończy się to źle :-)

Dobijam właśnie do brzegu swojego "urlopu" i myślę sobie, że wcale mi nie wstyd z powodu niechęci powrotu do prac firmowych. Mogłabym wrócić dopiero we wrześniu, a te pół miesiąca sobie jeszcze popisać. Eh... Ale cóż, nie ma co marzyć nawet o tym.

Trochę pojeździłam, trochę poczytałam, trochę potłukłam się (oj, jeszcze ramię boli po upadku pod Galerią Mokotów... z czego

3 komentarze:

Dante pisze...

Ucięło wpis?

Patrycja Blaum pisze...

Dante@
wywaliło wpis, ale zatem może wezmę się w garść napiszę coś sensownego przed powrotem do roboty;-)

Dante pisze...

Ale ja bym chciał poznać ciąg dalszy.