niedziela, 3 lutego 2008

The Girl Who Was... Death


Borko tak by the way naszych dywagacji czy aby na pewno dobrze dzieje się po rzuceniu pecików, to powiem Ci mon cheri: cieszę się z decyzji Monique o przejściu na dietę kopenhaską bo przynajmniej nie będę miała pretekstu to stadnego żarcia :)
Nie chcę tu za bardzo siać propagandy, ale nie wiem walka o lepsze życie bez pecika skończy się dla nas na oddziale zmniejszania żołądka. Ostatnio jak zauważyłam rozmawiamy w dużej części o tym co zjadłyśmy albo co jeszcze zjemy. Śmieszna sprawa, że z wiekiem tematy "o chłopach" zastępują nam tematy "co w korycie". Choć przyznam - co tu dużo mówić, te drugie są zdecydowanie bardziej przyjemne. W związku z tym zamiast w weekend się "fast dejtować" wybrałam kurkę, wątróbkę, boczek z grilla, kapustkę z jabłkiem w oliwie, ciasteczko, pączki hand made . Ale żeby oddać też sprawiedliwość innej (alternatywnej) rzeczywistości: zaszalałyśmy z Borko na korcie w sposób tak pięknie wyczerpujący jak za złotych w golden age czasów randkowych, więc bilans spalonych kalorii, strzału energii w głowę, poprawionej jakości cery wyszedł na równo :)
Co było naprawdę pozytywnym doświadczeniem po całym piątku z jego przygnębiającą martwą ceremonią i trupim korowodem wieczornego meetingu z niewiadomych w sumie przyczyn i jeszcze z kompletnie niewiadomym celem.
Ale, ale bez doświadczeń nie ma wiedzy.

To nie jest kraj dla starych ludzi. Między drzewa
Młodzi idą w uścisku, ptak leci w zieleni,
Generacje śmiertelne, a każda z nich śpiewa,
Skoki łososi, w morzach ławice makreli.
Całe lato wysławiać będą chóry ziemi
Wszystko, co jest poczęte, rodzi się, umiera.
Nikt nie dba, tą zmysłową muzyką objęty,
O intelekt i trwałe jego monumenty.
(...)
Przepalcie moje serce. Chore jest, pożąda,
I kiedy zwierzę w nim spętane kona,
Serce nic nie pojmuje. Zabierzcie mnie z wami
W wieczność, którą kunsztownie zmyśliliście sami.

A kiedy za natury krainą już będę,
Nigdy formy z natury wziętej nie przybiorę,
Jak u greckich złotników tak formę wyprzędę
Wplatających w emalię liść i złotą korę,
Ażeby senny Cesarz budził się ze dworem,
Albo tę, jaką w złotej wykuli gęstwinie,
Żeby śpiewała panom i damom Bizancjum
O tym, co już minęło czy mija, czy minie.



piękne, prawda? :) A to właśnie taki W.B. Yeats jest w Odjeździe do Bizancjum.

ps. ...płyta Devil Doll The Girl Who Was... Death jest chyba jednak naprawdę genialna, a może po prostu to taki dzień, że ona brzmi tak bardzo super.

Brak komentarzy: