wtorek, 21 kwietnia 2009

Gwoździe podróży - czyli kwestia kierunku


Borko, ano od jakiegoś czasu Wschód walczy z Zachodem - jak to się mówi:-) W sensie podróży afkors. Ale do lipca jeszcze trochę czasu, więc trzeba spokojnie i racjonalnie rozważyć to i owo zanim "inżynier Mamoń" zdecyduje się spakować walizkę.
Więc może pozostając w kręgu geograficznym... zdało mi się tak: w Wawce ostatnio sobie nabyłam Gabriele D`Annunzio u źródeł ideologicznych włoskiego faszyzmu Joanny Sondel-Cedarmas - bardzo zgrabne opracowanie, co tu dużo mówiąc pierwsze w naszych czasach w Polszy i cieszyłam się jak dzieciak z tej książeczki, bo to właśnie taki przebłysk pradawnych czasów przed-internetowo-komórkowych kiedy sztuki G-D'A bardzo mnie się podobały, a w 90. bodajże roku wystawiono "eksperymentalną" Tamarę (gdzie postać komendanta Fiume została odegrana) właśnie Stol(n)icy - i choć teraz z tego co sobie mogę z puzzli niepamięci poskładać to chyba to wszystko nieco myszką trąciło, wówczas zagryzałam paznokcie z zazdrości o tych co sobie mogli taką sztukę oglądnąć. Ale nic to. Czasy się zmieniają, potrzeby tyż. Tak czy inaczej książka o tematyce nieco retro albo mówiąc modniarsko vintage - warta kilku nocek w tygodniu. Więc geografia: Triest czy Rijeka (Fiume)? Jedno i drugie zaliczone - choć, a i owszem dawno temu i czasem korci przekonać się czy nadal tak fantastycznie tam łączy się imprezowanie z polityką.
Dalej.
Nabyła i przeczytała też kawałek o Wiedniu i tradycyjnie śmierci. Gerhard Roth - Podróż do wnętrza Wiednia. Ba. Eseje z innych czasów, z innej Europy oraz innego rozliczania polit-sennego, ale dobrze mnie się to czytało, bo ja ten Wiedeń tak właśnie lubię lekko trupio sfrustrowany, a przy tym jednocześnie wyniosły. Inna sprawa - podróżując to my też wnosimy coś w miejsce odwiedzane przez nas, stąd pewnie stolica Austrii dla każdego znaczy co innego. Na marginesie - Roth to mnie przypomniał, że z jakiegoś powodu polubiłam kiedyś pana M. Foucault - tak, a i owszem czasem warto sobie przypomnieć dlaczego tak się stało i o tym, że nie należy odcinać swoich :-) fundamentów :-) Roth też widać M.F sobie upodobał bo cała ta książka to jedno wielkie westchnienie w kierunku Foucault. Więc Wiedeń - był ubiegłą wiosną, choć teraz też czasem tęskno... Ale, ale...
Z drogą Ags zamarzyła nam się konferencja polsko-rumuńska (choć wiele osób nie wierzy w ten projekt to naszym zdaniem się uda:-), bo po wielu smętnych latach udało się zarazić ludzi filozofią z Karpat:-). Więc może jednak droga do Stambułu (czy jak to Mo stwierdziła - Zdobycie Konstantynopola) przez Węgry i Romanię? To plan pierwotny - i ileż zapewne atrakcji po drodze.
Jednak...
Najgorsze jest to, że zobaczyłam ostatnio...Vicky Cristina Barcelona Woody Allena. I kuwa, jak mnie ten film rozbawił na wiele różnych sposobów to tak sobie pomyślałam, że może jednak Barcelona?
Dobra, to tyle w przerwie przed lunchem, który właśnie Mo szykuje - będzie DIY w stylu wege, całkiem cool się zapowiada... o przepraszam jednak indyk ma być, więc nie udajmy, że vege:-)

Ps. I 23 czerwca NIN na Malcie w Poznaniu:-)
Łoł, to był niegdyś fajny numer, a w sumie to i może jest nadal (poprzednią całą wersję usunięto YT - nie "chcem mnie się" szukać znów, więc bardziej ocenzurowana):

I ten, co to JC - wyśpiewał, a Najlepszy z Braci ponuro stwierdził, że to numer o jego byłej małżonce (zresztą piękna M lubiła go śpiewać):

A ja po privie to lubię ten meeting artystyczny:

2 komentarze:

Dante pisze...

Hiszpania to tak naprawdę Wschód. No, powiedzmy Wschód z Zachodem pomieszany.

Patrycja Blaum pisze...

no to widać punkt więcej dla Barcy - w kwestii wyboru kierunku :-)