środa, 31 marca 2010

Od razu tak z biegu


Zaczęło się źle już na początku. Wcale nie jest tak, że dopiero trzeba czekać na wydarzenia z rozpędzającego się dnia, aby orzec - to będzie zły dzień. W zasadzie zwiastun pojawia się w nocy - wystarczy tylko nieco lepiej odczytać zapowiedzi, o ile je się oczywiście spamięta, bo wszak dotyczy to snów, albo samego procesu snu.
Więc było źle, wszystko. Zła noc, złe sny - sama nie wiem skąd się to bierze, a scenariusze do tych epizodów mógłby sygnować Lynch i wcale by się nie powstydził. Potem oczywiście pobudka w środku nocy i przewalanie się z boku na bok. W końcu druga tura, wcale nie lepsza, a pod pewnymi względami może i nawet gorsza.
Dzisiaj miałam prawdziwy korowód znajomych bliższych i dalszych w najróżniejszych koszmarnych konfiguracjach. Śnili mi się zdeformowani, naznaczeni jakąś skazą fizyczną. Choć z realu są całkiem OK egzemplarzami. Powykrzywiane zęby, poczerniałe twarze, obwisłe skóry i brudne ręce albo egzemy. Oczywiście nie mogło zabraknąć wody. Tym razem podróżowaliśmy ciężarówką wzdłuż pasu nadbrzeżnego oceanu. Woda była lekko wzburzona, ołowiana, sina. Stalowe chmury zakrywały horyzont, tylko spoza ich welonu przebijało mdłe żółto-trupie słońce. Podróżowałam z kimś, kogo znam (ale słabo) i w zasadzie nawet nie bardzo mogę powiedzieć - jaki mam do tej osoby stosunek emocjonalny - najlepiej powiedzieć: neutralny. Jechaliśmy w miejsce, gdzie małe rozpadające się domy usytuowano na zboczach łagodnych wzgórz. Krajobraz był posępny, uchwycony chwilę po deszczu. Z jednego z tych dziwnych małych domów musiałam zabrać pozostawione tam ważne przedmioty - ale dlaczego były tak istotne? Nie wiem. Tym bardziej, że mój przewodnik, kompletnie jest osobą niepowiązaną z moim prywatnym realem.
Obudziłam się z bólem głowy i do tej godziny nic się nie zmieniło w tej kwestii. A potem, potem wyszłam z domu, a koszmarne sekwencje zdarzeń nadal rozgrywają się, tyle, że już poza obszarem sennych koszmarów. Najlepiej więc dzisiaj wyautować się na off.

2 komentarze:

tow.trokier pisze...

dziś lepiej?

Patrycja Blaum pisze...

@Trokier
trochę tak, wszak musi być lepiej. nieprawdaż?