poniedziałek, 31 grudnia 2007

To jest pierwszy dzień z reszty twojego życia


Borko, tak mniej więcej zaczerpnęłam tytuł tego wpisu z jednego numeru, który znamy chyba dobrze obie, zwłaszcza, że śpiewa te słowa niezastąpiony Brian Molko:)
No cóż - każdy poranek, czy też inna chwila przebudzenia się to właśnie taki pierwszy dzień z reszty naszego życia.
Może nawet lepiej, że nie znamy tego co będzie za dzień, miesiąc, rok czy dekadę bo wówczas jest taka możliwość, że nie chciało by się na to czekać. Być może, być może...
Koniec roku to nieprzyjemny dzień. Chyba dlatego miliony ludzi musi nawalić się tego wieczoru do nieprzytomności aby jakoś znieść ten ciężar tego smutnego dnia:)
O czym myślimy? Czego żałujemy? O czym marzymy?
To już sprawa każdego z nas z osobna. W przeciwieństwie do świąt jakoś nie czuję się w obowiązku składać Wam jakiś szczególnych życzeń. Życzcie sobie sami tego czego oczekujecie. I tyle.
Miało nie być smutno - jednak trochę wyszło lekko dekadencko, ale ja już taką mam naturę. W chwilach radości zawsze szukam upadku, a w momentach depresji zapowiedzi szcześcia:)
Tia, jakoś tak to idzie.

Brak komentarzy: