poniedziałek, 21 stycznia 2008

Najgorszy dzień w roku?


Borko dear jak słyszałam dzisiaj rano w radiu - podobno to jest najgorszy dzień w roku. Gorzej nie będzie: szaro, deszczowo, nisko-ciśnieniowo, depresyjnie, ani zimno ani ciepło, a mnie do tego wykręca w każdą stronę.
Czasem dla żartu mawia się, że Polacy to naród Południowców, którzy przez przypadek zostali osadzeni na Północy - stąd nasza nerwowość i ciągłe złe samopoczucie. I coś jest na rzeczy:) - bo jak tu cholera żyć skoro przez 10 miesięcy w roku marznę, a te dwa co niby mają mnie podgrzać nieco i tak bywają deszczowe oraz wcale nie-ciepłe.
Pisać też mi się nie chce. Bo o czym? O powalonych przygodach w jednostkach służby zdrowia, pomylonych fakturach, zaginionych płatnościach....? ...szkoda gadać.
W zamian: fota z widokiem na Barcę, słoneczną, fajną, pomidorowo apetyczną, soczystą winem, eh. Dla osłody.

Brak komentarzy: