czwartek, 7 sierpnia 2008

Twarda płyta mojego życia;)


Borko w końcu zadzowniła :) Uwięziona w okowach programu SAP sprawia wrażenie więźnia informatycznego swojej korporacji, ale wierzę nieustannie, że kto jak kto, ale Borko to twarda sztuka, a nie pierożek z serem. Będąc zaś przy tematach komputerowych, po raz kolejny przekonałam się kto jest najważniejszym elementem mojego życia...oczywiście twardy dysk umieszczony w atrakcyjnym ciałku mojego laptopa, czyli dla wtajemniczonych: Moja Dziewczyna.

A więc... a więc moja nowa (kwietniowa) dziewczyna od początku lubiła łapać infekcje, ale to nie ukrywajmy - moja wina, bo ilość złych stron na których bywam zdecydowanie nie służy jej zdrowiu. Wprawdzie mając to na uwadze zakupuję jej odpowiednie informatyczne kosmetyki, robię liftingi, kładę maseczki, a nawet funduję seanse w salonie informatyczno-kosmetycznym nieocenionego Alexa. Ale mimo to... ale mimo to bywają takie chwile, że okazuje się iż nowa, atrakcyjniejsza od mojej byłej (do której nomen omen chwilowo wróciłam) dziewczyna ma organiczne wady, które nie pozwalają nam być razem.
Tak więc ze smutkiem i pogrążona w żalu informuję, że "Różowa" trafiła na leczenie, w związku z czym zdecydowałam się na krótki urop od wszelakich komunikatorów i takich innych pierdół, które w sposób chory (he he) każą nam wierzyć, że to jest ta jedyna i właściwa łączność z drugim podmiotem ludzkim;)
Z dobrych wiadomości: podobno ma wrócić do mnie z tak podrasowana, że hej. Hm, w sylikonowych cycach mimo wszystko się nie gustuję, więc mam nadzieję, że zakończy się na dobrym cyfrowym botoxie;)
Morał z tej bajki płynie też inny: w sytuacji kryzysowej okazało się, że nie pozbycie się starej dziewczyny było jednym z najlepszych zbiegów okoliczności tego lata. Wniosek: nawet jak znajdziecie nową, to starą trzymajcie w obwodzie. Ona zawsze wie o was więcej i zna wasze potrzeby lepiej niż ten nowy element, który dopiero musi nadążyć za waszym rytmem życia:)

Brak komentarzy: