czwartek, 28 sierpnia 2008

28 ósmego 2 tysiące 8.


Borko droga królewno z twardym poczuciem humoru, no co już po wakacjach i nie ma ściemy za robotę czas się brać, aby zacząć zarabiać na następne występy gościnne. Ale zanim to nastąpi podzielić się muszę najnowszymi wieściami. Tak więc wróciłam z Helu radosna i opalona oraz po wielokroć wykąpana w polskim morzu zwanym Bałtyk - co w sumie mnie samą zadziwiło, bo pluskałam się tam w wodzie o wiele częściej niż w Barcy. Ale prawda jest też taka, że cholerne zejście do morza na naszej drogiej "Barcelonce" było takie, że jak raz człowiek ryjem nie zarył w wodę (kamienie przy brzegu) to wejście do Śródziemnego było nieudane:-). Przynajmniej w naszym północnym i chłodnym morzu piseczek przy brzegu jest cudowny i mielizna zachęca do skoków na fale. W załączeniu macham z foty raczej w domyśle. Zdjęcie wrzucam takie, bo tak mi Monique osądziło, że dobrze wyglądam - he he he - pewnie już i akurat ;-)
A w ogóle to dzisiaj data niekiepska całkiem, bo są moje imieniny i jak "filozoficznie" doszłam do wniosku: na imieniny dostałam od każdego coś najlepszego (ale niestety nie o wszystkim należy pisać w publicznych miejscach;). Tak więc: tym co pamiętali: more fuck thanx! :)))), a co nie pamiętali... no cóż, cóż - pępkiem świata my Blaum nie jesteśmy, więc obrażać o takie pierdoły się nie będziemy ;)

Brak komentarzy: