środa, 7 października 2009

Ponure numery, czyli szukając muzycznego tła do nastroju pod głodnym kotem

Borko, gorzej chyba być nie może, choć oczywista znam kilka płyt z nurtu doom metal, które mogą jeszcze bardziej mnie rozwalić. O, gdyby być masochistą można teraz posłuchać jakiś staroci z komórki pt. My Dying Bride, albo stary Cathedral..., co jeszcze było na "epkach" czy "longach" takiego co mogłabym uznać za sezon na doła? Pornography The Cure? Niee, to nie jest aż tak młócąca płyta. Jest totalnym wiertolotem numer Throbbing Gristle (piękna nazawa;-) After The Fall - nie ma siły, morderstwo na jakimkolwiek samopoczuciu, czy chęci do życia. Właściwie należy zapodawać go innym po złości i pytać się: co myślisz o tym numerze? Zaskakująca atmosfera, nieprawdaż? A słyszysz te szmery i zwodzący głos na głębszych ścieżkach? Ha:-). So, co jeszcze? Synonimy Republiki? Nie-bardzo, z wiekiem uważam, że to romantyczny kawałek. A może płyta Soulside Hot Bodi-Gram? Ma w sobie sporo goryczy, a i owszem, zwłaszcza ostatni numer Crazy to zapowiedź mroku miasta i szaleństwa własnej pustki - cokolwiek to znaczy, ale jednak załoga była za młoda żeby tak dobrze otrzeć się o esencję doła. Z całą pewnością nie może zabraknąć komercyjnego, ale jakże niszczącego wszelkie nadzieje Everythig Dies Type O Negative. Przezacna rzecz dla playlisty audycji tu radio z dna grobu. No, i parę kompozycji niezbadanego małego wygi Glena Danziga też można by dorzucić, ten w okolicach 50. stał się prawdziwym koneserem opisów zejść. Kołacze mnie oczywista Empire - zwłaszcza w wykonaniu Johnego Casha. I... bingo! Mam króla posępnych dołujących kawałków - artystyczny czarny miks. Oto numer: Thirteen w wykonaniu Casha, a ze słowami Danziga. Kuwa, toż to prawdziwy mistrz złego samopoczucia:
Bad luck wind been blowin' at my back
I was born to bring trouble to wherever I'm at
Got the number 13 tattooed on my neck
When the ink starts to itch
Then the black will turn to red

I was born in the soul of misery
Never had me a name
They just gave me the number when I was young


I po tym, to już wszystkiego się odechciewa. Chyba, że zna ktoś bardziej pro-depresyjne dzieła muzycznej pop-kultury?

6 komentarzy:

mala blogerka pisze...

"The Burning Red" Machine Head

mała blogerka (znowu) pisze...

a placebo: "without you I'm nothing"? tiamat "to have and to have not"?

Wittman pisze...

The Birthday Party "Mutiny/The Bad Seeds". Ten okrzyk Cave'a na początku płyty: "Hand up who wants to die!"

Patrycja Blaum pisze...

zapomniałam dorzucić jeszcze Neurosis:-)

Duch pisze...

Na "Hurt" Jasia Gotówky moja żona wychodzi z domu!

Patrycja Blaum pisze...

Duch@ :-)
...gdybym nie była związana z "Hurt" to też bym wychodziła podczas jego odtwarzania :-) - że tak odpowiem w stylu Kubusia Puchatka.