poniedziałek, 9 czerwca 2008

Dzień w którym zapłakała Polska... nie pierwszy raz :) *


Borko mego serca kwiecie - nie ma tego i tamtego we wsi - turnieje piłkarskie z udziałem naszej reprezentacji nie należą ostatnio (ha - to dość dyplomatyczne określenie) to najfajniejszych przeżyć.
Normalnie wolę już dla własnego dobra kibicować sobie w ciszy zagrodzie takiej miłej Portugalii albo Wlochom (tak, tak, przekonałam się z wiekiem do makaroniarzy na turniejach za ich rodzaj taktyki bezczelnej techniki;) niż przeżywać osiwienie na widok wyczynów naszych orzełków co to mają tym razem zagrać jak lew;)
No dobra - a poważnie. Poważnie to wkurwił mnie ten mecz wczorajszy tylko. Graliśmy lepiej niż dwa lata temu, ale przegraliśmy tak samo:-) Inna wkurwiająca sprawa: nawalanka i nadinterpretacje zachowań Łukasza Podolskiego - przecież to świadomy profesjonalny zawodnik, niemiecki kadrowicz - dorabianie do tego polskiego romantyzmu... jest rodzajem działań PR na dość naciąganym poziomie.
Kolejna nader irytująca rzecz - poranny program jednej z agorowskich rozgłośni, gdzie prowadząca przez dwie godziny na siłę dowodziła jak to kobity są ignorantkami i nie znoszą futbolu. Halo, halo... czasy tego rodzaju ograniczeń umysłowych się skończyły i może tak jak z kawałów o blondynkach nie da się już z tego śmiać.
Ale niech tam co. Po co się tak denerwować mam:) Wszak sport to zdrowie jak każdy mi powie ;)

* uśmiech w tytule na przekór - bo jasne, że kibicuję Polakom, ale umówmy się do poziomu światowego to nam sporo brakuje i tym bardziej bawią trochę te zawiedzione nadzieje. Trzeba wspierać nasz mały grajdołek, ale nie tworząc przy tym kolosa na glinianych nogach nadziei i tylko i wyłącznie nadziei. Tak czy siak: Polska gola! :)

2 komentarze:

pinio pisze...

Hmm, to wczorajsze 0-3 Włochów musiało boleć 8-))

Patrycja Blaum pisze...

Myślę, że mniej niż polskich kibiców w Klagenfurcie wynik niedzielny :))))
Szkoda makaronów - bo lubię ich wredotę, ale prawda jest taka co było widać, że Holandia zagrała o wszystko, chciała się pokazać i udowodnić,że ma zawodowych piłkarzy (w przeciwieństwie do naszych jak widać:) oraz że chce wygrywać - co zrobiła w pięknym stylu. A niebieskie makarony? No cóż - dobry kop w tyłek da efekt na przyszłość - w tym wypadku akurat nie mam wątpwliwości.