środa, 11 czerwca 2008

Nic dwa razy się nie powtarza


Borko, a było tak: oglądając mecz Szwecja-Grecja przypomniał mi się mój ulubiony (pewnie nie tylko mój:) fragment wierszu Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, że nic dwa razy się nie powtarza... Chwilę później ten sam cytat powtórzył komentator sportowy relacjonujący to spotkanie. Cóż - widząc (zasłużoną) porażkę Grecji (kolosów defensywy sprzed czterech lat)pomyślałam, że to cytat idealny, ale też co warto pamiętać od każdej reguły są wyjątki: vide przegranie przez Polaków z Niemcami 0 do 2 - ale dość może z tym, liczmy na siebie w meczu z Austrią, a nie na przypadek.
Wcześniej tego samego dnia Rosja zaliczyła niezłe lanie od Hiszpanii. Królewska Hiszpania wcale nie jest tak rewelacyjna jak dla odmiany Holandia, ale nawet z charakterystyczną dla siebie niefrasobliwością poradziła sobie z podopiecznymi Gusa Hiddinka (holenderskiego trenera, który wzbudził entuzjazm na poprzednich mistrzostwach świata rewelacyjną grą Australii, którą wówczas prowadził). Ta porażka kolejnego trenera, który podobnie jak nasz Beenhakker musiał przeżywać ciężkie chwile podczas pierwszego meczu na EURO 2008, zwłaszcza, że obaj zostali zatrudnieni po to aby "działać cuda". Jak się wydaje, to wszystko być może to nie jest kwestia problemu trenera jako takiego, ale wkładu w budowanie długotrwałych relacji z drużyną oraz posiadaniu zawodników, którzy na co dzień grają w dobrych i zaprawionych w bojach drużynach. A tego ani Rosja ani Polska nie ma.

Brak komentarzy: