wtorek, 16 czerwca 2009

Akbarska estetyka

Borko, był więc kiedyś sobie taki Birbal, co pełnił funkcję wezyra na XVI wiecznym dworze władcy zwanego Dżalal-ud-dina Muhammad Akbar, w skrócie Akbar co oznacza (bez zdziwienia;-) Wielki. Ten Akbar to w ogóle niezły i ciekawy przypadek króla, ale nie o tym teraz, ani o jego niskim krępym wzroście, brodawce, wygadaniu przy braku umiejętności pisania, ciekawym podejściu to kwestii religii oraz umiejętnym wyczuciu sztuki, szczególnie zaś poezji. Tak, w tym Akbar mam wrażenie nie miał sobie równych. Zresztą, sama będąc bardzo wkręconą w "akbarską" estetykę, wiele lat temu, wybrałam fragment jego ulubionego wiersza za motto dla finału swojej pracy czeladniczej, zwanej przez innych magisterską, choć szczerze mówiąc była to bardziej deklaracja światopoglądowa, niż tam ot taki zwykły se cytat:-). Nevermind(e). Co z tym Birbalem? Hindusem na dworze władcy, określmy to, muzułmańskiego. Otóż Wielki Wezyr nie tylko był urzędnikiem i doradcą, słynął przede wszystkim z niebanalnego poczucia humoru, umiejętności radzenia sobie z nieustannym kryzysem w koteriach dworskich (taka proto-korpo), humorami władcy oraz z mądrości. Jak sam Birbal mawiał, jest brzydki bo kiedy przy stworzeniu wszyscy pognali do kolejek, gdzie dawano urodę i bogactwo on stanął po mądrość, bo jak stwierdził: tam tłumów nie było:-). "Kejsy" z życia Birbala dostałam w ramach przewodnika jak rozmawiać z idiotą. Myślę, za rzadko zaglądam do tej książki, bynajmniej nie tylko z powodu nieumiejętności radzenia sobie z idiotami, ale też ze względu na sytuacje chwilowej zamiany w idiotę:-). Bywa, bywa.
Z całej palety przypadków wielkiego wezyra lubię jego przygodę z podstępnym dworskim cyrulikiem. Otóż ten, zazdrosny o pozycję Birbala, a wykorzystując kiepską sytuację w królestwie, rzekł do władcy świata Akbara: bo dbasz panie tylko o swych poddanych żyjących, a zupełnie nie troszczysz się o zmarłych przodków. Może nadszedł czas aby wysłać w niebiosa kogoś mądrego, kto i im posłuży radą, a wtedy nam będzie wiodło się lepiej. Oczywiście miał na myśli Birbala. Król, po długim namyśle, wezwał swego wezyra i przedstawił zasłyszaną od cyrulika opinię. Birbal pomyślał chwilę i zgodził się na wstąpienie na płonący stos, którego podmuch płomieni miał unieść wezyra do niebios:-). Poprosił tylko o dwa miesiące zwłoki, aby zdążył pozałatwiać wszystkie bieżące sprawy. W tym czasie, zbudował pod stosem tajemny tunel, który spod sterty drewna prowadził wprost do jego domu. Kiedy nadszedł czas, na oczach władcy i całego dworu stanął na stosie. Przy pierwszym buchnięciu dymu, wskoczył do swojej kryjówki i zamknął się w komnacie. Żona Birbala, która obserwowała całe zajście i widziała kto najbardziej cieszył się z "egzekucji" wezyra, wskazała jednoznacznie na cyrulika. Birbal uśmiechnął się tajemniczo, a następnie przestał golić brodę. Minęło trochę czasu, aż w końcu wezyr stanął przed obliczem Akbara. Oznajmił, że tak, a i owszem był w zaświatach, spotkał przodków króla, ale tym wiedzie się świetnie i nic im do doczesnego życia, natomiast - tu wskazał na swoją brodę - zdecydowanie brakuje im cyrulika, widzisz panie w jakim stanie powracam - rzekł. Akbar przytaknął i szybko postanowił wesprzeć zaświaty osobą królewskiego cyrulika:-)

Brak komentarzy: