czwartek, 4 czerwca 2009

Cafe Wolność

Borko, dwadzieścia lat temu, Ty moja kochana miałaś lat dziesięć dokładnie i zapewne nam obu w głowach się nie śniło, że poznamy się i tyle razem przeżyjemy. Dzisiaj wszyscy wspominają, mnie trochę już od tego "głowa boli". Wielkie słowa zostawiam moim kolegom z 5W, gdzie piszą blog-taśmę o przeżyciach sprzed lat 20. Nie czuję się jakby w dobrej kondycji i na tyle ważna aby coś co mnie się wtedy w głowie roiło czynić zapisem dokumentalnym na "Piątce". Na politykę wcześniej byłam za mała. Osobiście, to najważniejsza dla mnie była rewolta kulturalna i możliwość kontestacji. Kilka miesięcy po czerwcu89' pierwszy raz ogoliłam sobie pół głowy bezczelnie wiedząc, że nikt mnie ze szkoły z tego powodu już nie wyrzuci. I mogłam dyskutować o czym chcę. Fakt, czasem śmieję się przez łzy, jak wspomnę co Mo raz mi zacytowała swego ojca z lat dawnych, który jej rzekł, że: "na takiej gębie to daleko ty nie zajedziesz". I gorzko sobie myślę, że "Cafe Wolność" - to tak naprawdę speluna, do której porządne dziewczyny nie powinny chadzać, bo bardziej popłaca buzia w ciup, wąsko spięte kolanka i elementarz systemowej hipokryzji. Oraz złota zasada, że milcząc możemy uchodzić za tajemnicze, nawet kiedy jesteśmy po prostu głupie.
Nic to. Na korektę za późno. Poza tym nie można stać się kimś/czymś czym w zasadzie i w rzeczy samej głęboko i organicznie widzimy dół jak grób głęboki.
Więc jednak "Cafe Wolność" - nawet jeśli ten neon lekko trąci myszką, a miejscówa ma wiele biedy i przypadkowości w sobie.
Dwadzieścia lat temu w czerwcu mieszkałam w domu dziadków w maleńkich Obornikach Śląskich - i czerwiec kojarzy mi się z tym, że musiałam zacząć podróżować, musiałam się ruszyć i zostawić znajome podwórko, boisko, ogród i topografię placów i sklepów.
To co przytrafiło mi się przez te XX lat jedni nazwaliby zajefajną historią, inni stwierdzą, że wszystko zrobiłam wbrew regułom i dlatego brak mi "normalności". Interpretacja jest osobistą wolnością i ja sama mam problem żeby tak jednoznacznie przewartościować te dwie dekady. Jedno jest pewne, chciałabym aby wielkie emocje i refleksje towarzyszyły moim rówieśnikom jeszcze teraz i w przyszłości, a nie tylko w chwilach kiedy zaczynają wspominać.

fot. Mo - Łodź/Cafe Wolność

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

ktoś kiedyś rzekł "być takim jak wszyscy to jakby wogóle nie być"

Patrycja Blaum pisze...

@A
poza tym, że w ogóle, to w ogóle:-) - zgadzam się, choć myślę czasem: za bardzo wierzymy w indywidualność i wyjątkowość - czasem odbiera nam to rozsądek i ranimy innych. Ale to tak na marginesie dumania autyka :-)