piątek, 26 czerwca 2009

Może to wina nadmiaru?

Borko droga, jakoś po ostatnim meetingu zapadły mnie w głowę dwie "prawdy". Pierwsza, że funkcjonowanie korporacji nie ma najmniejszego logicznego sensu (tym bardziej gospodarczego:-) - co najbardziej mnie rozbawiło, choć myślę sobie, ma za to ogromną zasadność pod względem psychologicznym jako specyficzna organizacja zasobów ludzkich. Na marginesie, trzeba też zrozumieć, że są ludzie, którzy dobrze czują się w korpo i nie można ich dyskredytować, choć czasem kusi. No i skąd ja bym te wszystkie fajne story czerpała gdyby korpo nie było? :-) No skąd?
Druga "prawda" to zdanie charakteryzujące osobowość pewnej "łomen": "nie ważne jak, nie ważne gdzie, byle w mercedesie" :-) He he he. Że też mnie takie złote myśli nie nachodzą. Stąd wnioskuję: etap neo-romantyzmu mamy zdecydowanie za sobą, ale odrzucając złośliwostki na bok, naiwnie myślałam sobie, że "niemożliwy jest nadmiar prawdy, piękna czy dobra"*
Nic poważnego dziś nie wykluję, rzeczywistość mnie pożarła:-) Poza tym, jak się dowiaduję niektórym blogerom to i blogować się powoli nie chce, więc co ja Wam tu będę w piątek popołudniu chrzanić:-)


* Constantin Noica - Sześć chorób ducha współczesnego

Brak komentarzy: