wtorek, 9 września 2008

Jasne złudzenie?


Borko czasem sprawy wokół idą tak dziwacznie i na opak, że nawet jak bardzo chcielibyśmy zmienić ich bieg - to nie da się. Ot, stara zasada: życie składa się z wyborów. Sartre napisał o tym sporo. Może stary Francuz wnerwiać czasem, ale miał w tej swej egzaltacji parę ostrych i dobrych trafień. Ten bieg rzeczy - zwłaszcza kiedy nie dotyczy nas, a tylko innych wnerwia. Nie można wszak wpieprzać się w cudzą narrację, ani próbować ją zmienić. Pamiętam tak scenę z jednego sympatycznego filmu "Klub miłośników Jane Austen", kiedy to główna bohaterka jest na progu podjęcia bardzo ryzykownej (choć pociągającej) decyzji i już już stojąc na przejściu ulicznym widzi nagle światło komunikatora: don't walk! don't walk! - ostro migające na czerwono. Tak sobie dzisiaj właśnie myślę, że chciałabym aby ten znaczek wyświetlił się bardzo bliskiej mi osobie.
I tak patrzę sobie na to zdjęcie, księżyc na konarami listopadowych drzew. Zrobione 2 lata temu. Hm, jaki to fajny księżyc był i jak w tych zupełnych ciemnościach się wyróżniał. Więc zastanawiam się: rzeczywiście oświetlał, czy tylko dawał złudzenie odbitym od innych ciał światłem?

Brak komentarzy: