środa, 17 grudnia 2008

Koniec roku tak sobie powoli lezie


Borko, a więc koniec roku, grudzień, święta, czas rozliczeń dla skarbówki, zaległych faktur oraz innego rodzaju zwiastuny dekadencji upadku 12 miesiąca to najlepszy czas na refleksję.
W tym roku zrobię sobie ranking osiągnięć i upadków 2008, ale zanim to nastąpi (bo muszę jeszcze to i owo przemyśleć sobie) dzisiaj naszły mnie innego rodzaju refleksje.
Otóż przez ostatnie pół roku niepokoiła mnie jedna myśl: kiedy to przeczytałam maila od zony mojego kuzyna do mojej matki, w którym ta oto pisała, że córkę właśnie wysyłają do kraju (mieszkają za morzami) bo powinna iść na studia. Podrapałam się po głowie. Cholera pamiętam jak z Najlepszym z Braci bawiliśmy się jako szczyle na ich weselu i ta córka to wtedy była schowana pod powłoką brzuszka i ślubnej sukni. Dość żeby pamiętać, że zatruliśmy się wtedy bimbrem koszmarnym do nieprzytomności (wole nie pamiętać ile ja wtedy lat miałam;-). I teraz, normalnie teraz, kiedy zdaje mi się niewiele się w moim życiu zmieniło, to ta rzeczona córka idzie na studia. I to cholera mnie zaskoczyło. A może właściwie to powinno mnie zaskoczyć, że brak szczególnych zmian w moim życiu, albo w stylu jego przeżywania. Prawda jest taka, że jedyną instytucją charytatywną, którą wspomagałam przez całe życie to było nasze ministerstwo skarbu z powodu wpływów z najróżniejszych akcyz, więc może w przyszłym roku czas zmienić odbiorcę naszej dobroczynności? ;-).
Eh, prawda jest taka, że to wszystko wina otoczenia i źle dobranej lektury za młodu. Wiadomo: czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci:-). Aczkolwiek nie powinniśmy też demonizować własnych słabości, nikt z nas nie rodzi się doskonały, a i ta ostatnia jest w zasadzie abstrakcyjnie uzyskanym destylatem nie-realnych pragnień naszego super ego. Nie żebym zaraz was tu do upadku namawiała, ale może zgodnie z zasadą co boskie Bogu, co cesarskie Cesarzowi - niech każdy czyni w życiu to do czego został stworzony i do czego przede wszystkim CZUJE się stworzony:-)

ps. i tylko dodam, że wczorajszy odcinek California... był zajefajny;-)

Brak komentarzy: