czwartek, 11 grudnia 2008

Setka dobrego humoru


Borko: krówko bankietowa - a więc jutro Twoje urodziny, a po-jutrze Monique. Ha, mam nadzieję, że ten karnawał uda nam się razem obskoczyć i upodlić do spodu, bylebym na sobotę drogie panie była składna i ładna:-)
A to zanim przyjdzie mi opisać piątkowo-weekendowe szaleństwa spieszę rzucić jeszcze garść uwag z mijającego tygodnia.
Wczoraj tak się nam ułożyło, że poszłyśmy na bankiet z okazji inwestycji Sheratona we Wro. Ja kurwa pierdolę takie imprezy. Nie dość, ze nudno i drętwo to jeszcze brak treści, na którą liczyłam. Ja rozumiem, że my tu na prowincji mieszkamy, ale co mnie obchodzi oferta hotelów Sheraton w Nowym Jorku czy Rzymie albo jeszcze gdzieś tam - skoro moi klienci chcą kłaść tyłki tu i jeszcze po atrakcyjnych cenach. Ale widać może podtrzymywanie biznesowych kontaktów polega na tym, że się zarzuca i powala wizją Wielkiego Świata maluczkich, aby z wrażenia zastygli przed wielkością korporacji he he he.
Tako my jednak nie zamarły i po 3 kwadransach spłynęłyśmy z tej zacnej imprezy (choć z żalem, że nie doczekałyśmy otwarcia bufetów - bo to była jedyna chyba atrakcja tego wieczoru).
A potem powlokłam się na browara do jednej takiej ciemnej rynkowej nory (z której zawsze jak wracam to myślę sobie: jak, no jak kuwa mój smak estetyczny znosi to istne pandemonium tandety i smrodu;-). Człowiek to jednak niska istota skoro przyzwyczaja się do takich norek. Ale w sumie nie liczą się okoliczności tylko przyczyny meetingów, a rzeczywiście czas wtedy płynie szybko:-) I choć wracałam sobie długo i lekko nostalgicznie wspominając drzewiej bywałe szaleństwa, to jednak wstałam rano z setką dobrego humoru i bardzo bardzo miłą perspektywą weekendową. Czego sobie szalenie mocno życzę bo mi się należy i basta;-)
I jeszcze jedno: gówno prawda, że życie to nie bajka... właśnie, że życie jest bajką... którą piszą bracia Grimm - jeśli wiecie co chcę powiedzieć.

1 komentarz:

Dante pisze...

Tiaa, to dlatego masz w tym wpisie ilustrację z "Grimm Fairy Tales"? ;)