czwartek, 26 marca 2009

Biblioteka czyli wszechświat


Borko, o swojej top liście bibliotek napisałam niegdyś na MySpace w blogu, więc nie chce mnie się tu strzępić języka drugi raz. Wczoraj motyw biblioteki pojawił się jednak nagle, choć wcale w nie zaskakującym miejscu bo w księgarni:-) Na poprawę lekkiej chandry należy czynić dwie rzeczy: kupować ciuchy albo książki. Ciuchom mówimy NIE - bo się odchudzamy tradycyjnie i należy sobie jakieś kary nałożyć (buuu), ale na szczęście książeczek to nie dotyczy:-)
Tako więc idąc mym ulubionym szlakiem z naszej secesyjnej nory na plac odjazdów karet w kierunku domowych pieleszy, zahaczam se chętnie o księgarnię na Ruskiej "co by" wygrzebać ze stert wszystkiego jakieś jedyne niepowtarzalne egzemplum. Wczoraj kupiłam jedną zamierzoną, jedną dla rozeznania, a jedną ot tak sobie bo była o bibliotece. Chodzi o esej Umberto Eco Biblioteka. Błyskotka i zabawka - ładnie wydane maleństwo, przewodnik po idei biblioteki idealnej w postaci zaprzeczeń. Eco nie napisałby tego bez Borgesa Fikcji. W końcu też Go cytuje na początku obszernie, a tam jest to słynne zdanie: Ty, który mnie czytasz, czy jesteś pewien, że rozumiesz mój język?
No właśnie.
Czasem mnie się zdaje, że to wszystko nie do końca takie pewne jest. Czasem to mnie zaskakuje zmienność życiowego łeju. Ale podobno tylko idioci się nie dziwią - tak przynajmniej uważał Kartezjusz:-).

Nie opuszczaj mnie
ja wymyślę ci
słowa, których sens
pojmiesz tylko ty...

ale, ale Ty, który mnie czytasz, czy jesteś pewien, że rozumiesz mój język?

Brak komentarzy: