czwartek, 25 października 2007

Borko odnowicielka :)


Borko - idolka moja - nie dość, że zrobiła prawo jazdy to jeszcze rzuciła palenie. Jeśli ta pierwsza sprawa jest dla mnie zwykłą dobrą wiadomością, to ta druga urasta do cudu autentycznego. Bo Borko i papierosy to była jedność i mandala w pełni. Bo akt rzucenia przez Borko nałogu oraz zakomunikowanie mi tego właśnie dzisiaj w ten, a nie inny dzień potraktowałam bardzo, ale to bardzo symbolicznie :)
I solennie obiecuję poprawę i odnowę moralną w tym układzie. Normalnie, stara zła Pat z jej wszystkimi nałogami i "zwichnięciami", została przez mnie zatłuczona jak świnia w wiejskiej ubojni.
:) Cholera, czuję się prawie jak na zebraniu inaugurującym powstanie IV RP ha ha.
Ale coś trzeba w końcu zrobić z tym wszystkim.

Brak komentarzy: