sobota, 13 października 2007

Don't play with me


Borko, zasadniczo to ani dziesięć lat temu, ani nawet rok temu (tym bardziej) nie wyobrażałam sobie, że noc z 12 na 13 października 2007 roku będę spędzać "śledząc" nocne życie zajezdni tramwajowych. Czy jest coś zaskakującego w tym? Nic. Wszak nigdy nie wiemy co nasz czeka:)
Moja przyjaciółka Agnes, ma marzenie żeby móc uczyć się przez całe życie. Myślę sobie: ta noc na zajezdniach też była bezcenną lekcją, choć może żadnego dyplomu za nią nikt z nas nie dostanie, to będziemy ją wspominać przynajmniej przez dwie kolejne dekady:).
I tak jak sobie nie wyobrażamy często przyszłości, tak bardzo zabawnym zderzeniem jest zapoznanie się z artefaktami z przeszłości, w których to "przewidujemy" przyszłość, bądź kierunki jej rozwoju.
Dziś udało mi się "posprzątać" jedną ze skrzynek pocztowych - ponad rok korespondencji i dyskusji. Zamiast szybkiego "usuń" zaczęłam oczywiście grzebać się w listach. Zaskakujące jak po czasie nasze prognozy wydają się być albo skrajnie nieprzytomne, albo cholernie celne. Może warto czasem sobie "odkopać" taki grobek bo w nim można znaleźć sporo wskazań na przyszłość. Choć oczywiście jest to podobna bzdura jak solenne obiecywanie sobie: "już nigdy więcej tego nie zrobię...".
Zrobię. Zrobisz. Zrobimy. Przez połowę życia popełniamy błędy, aby przez następną połowę przestrzegać innych przed ich popełnianiem. Ha, nawet jest to urocze na swój sposób. Jak to szło? Gdyby młodość wiedziała, a starość mogła:) Cudowne przysłowie!

Brak komentarzy: