piątek, 12 października 2007

"Działamy po omacku..."


Borko,

Działamy po omacku... robimy, co możemy... dajemy to, co mamy. Nasze zwątpienie jest także naszą pasją, a pasja jest naszym zadaniem. Reszta to już obłęd sztuki.

Henry James - amerykański pisarz, który wybrał bycie "Anglikiem" - napisał te słowa w "Wieku średnim". Zaś David Lodge, pisarz brytyjski wybrał ten właśnie cytat jako motto do swojej książki o Jamesie pt. "Autor, Autor". Lubię Jamesa za to, że był lepszy od sobie "równych". Za wszystkie te "sztuczki" psychologiczne w powieściach, o których jemu współcześni mogli pomarzyć. Natomiast Lodge'a cenię za inteligenty, lekko ironiczny opis środowisk na pozór zamkniętych, na pozór tak poważnych i dalekich od żartów (vide: "Mały światek"). Jednak pozory mylą. Za fasadą, którą budujemy przez całe życie, zazwyczaj tętni zupełnie inny świat. Bynajmniej nie tak czarowny jak ten znany choćby z "Zaczarowanego ogrodu". W pewnym sensie taka jest też istota blogowania. Czy blog, jego forma, sposób narracji jaki wybieramy w tym danym momencie dla określonych odbiorców jest krystalicznym odbiciem naszego szczerego tu i teraz, czyli mnie i mojego "małego osobistego"? Chyba nie. Piszę to kursywą, bo wszak sama do końca nie jestem przekonana czy aby rzeczywistość jest w stanie na tyle się zawiesić tu i teraz, żebym na sto procent mogła powiedzieć: o, to piszę szczerze. :)
Myślę, że szczerość bywa "wartością idealną" - do której a i owszem dążymy, ale nie musi oznaczać to wcale, że ją osiągamy. Czasem celowo nawet zawieszamy się w tym dążeniu aby nie pozbawić się pancerza ochronnego, pod którym to już tylko wystarczy mały kopniak, aby rozłożyć nas na łopatki.
Bardzo to będzie wulgarne w porównaniu do Henry Jamesa, ale czy oczekujemy od polityków szczerości? Czy warto zasiąść przed TV oglądając kolejną debatę? Czy warto wrzucać do urny kolejny raz zakreślone nazwisko, na kolejnej liście:))) Nie odpowiem na to pytanie, bo ani to nie czas (jesteśmy przed wyborami), ani nie miejsce.
Czy na bloggerze czuję ten sam luz na co na My Space - jeszcze nie. Na pewno daleko mi do tej swobody myśli, opinii, ilości skojarzeń wulgarnych, zabawnych czy prowokacji do jakiej przyzwyczaiłam się tam. Pewnie się rozkręcę. Ale ma to też swoją zaletę. Może ta sytuacja dowodzi, że sieć nie jest wcale poszatkowaną, wszędzie tak samo wyglądającą przestrzenią. Przynajmniej ja się dzisiaj tak czuję:)
Blogowanie nie ma nic wspólnego (przynajmniej dla mnie) z fazą "...a więc mój drogi pamiętniku, dzisiaj to...". Ha ha, prowadziłam niegdyś pamiętnik, ale cierpliwości zabrakło mi dniach trzech, kiedy kolejny wpis zaczynał się mniej więcej w stylu "...dzisiaj po lekcjach poszliśmy na wino. Tym razem "Pokusa" dała radę" :). Podobno - tak po "sartrowsku" mówiąc, nawet takie małe wybory wpływają zasadniczo na całe nasze późniejsze życie. Czy pijąc wino po lekcjach zamiast biegnąć wkuwać matmę zmarnowałam sobie życie zostając humanistką? :) Czy może jednak "cudowne" olśnienia związane z dekonstrukcją Kanta nad winem marki "Pokusa" okazały się być zbawienne?. A bo to wiadomo? - że tak zacytuję magister inżynier Borko:).
Wracając do istoty blogowania. Żeby nie Łukasz, to by nie było blogowania. Żeby nie wyprowadzka z Biskupina, to by nie było tematów na posty. A potem, potem to już jakoś idzie, coraz dalej rozrasta się i wrzuca nas zupełnie w inne fałdy czasu i życia.
Poza tym, jak napisałam dwa miechy temu na MS - jesień to czas włóczykijów, a ja jestem takim włóczykijem co lubi się szwędać tu i ówdzie. Stąd przeprowadzka i stąd blogowanie - jedyne stałe axis mundi jakie mam na teraz. Całkiem zresztą miłe.
A kończąc wulgarnie i po swojemu, dobrze, że się kończy powoli ta polityczna młócka. Jadę dzisiaj w nocy z Monique "pilnować" oklejania tramwai, co po raz kolejny dowodzi, że praca w agenturze, to normalnie ciężka fabryczna praca i czego my to nie przeżyjemy w tej robocie (he he to byłby dopiero temat na bloga;). A dobrze, że się kończy, ponieważ jutro z redaktor Sylv mamy zamiar wypić zasoby winne i inne. Bo wszak po robocie człowiek napić się musi:)
nie zapominając, że pasja jest naszym zadaniem.
Czego też wszystkim życzę;)

Brak komentarzy: